Kiedy zobaczyłem, jak jakiś obcy kot zabija mój obiad, wkurzyłem się i to bardzo. Może i zima się skończyła, nastały ciepłe dni, podczas których przybędzie zdobyczy.
Jednak to dopiero za kilka wschodów słońca. Teraz, gdy udało mi się wykurzyć w miarę dobrego zająca, musiało pójść coś nie tak!
- Ej, to moja zwierzyna! - Warknąłem.
- Teraz już nie, jest po mojej stronie. - Odparł arogancko kocur. Mogłem dostrzec jego rozbawienie jak i szczęście, iż cokolwiek upolował z tak małym wysiłkiem.
Jakby nie patrzeć to ja odwaliłem całą robotę. Podszedłem do granicy, nurt rzeki powoli wracał do poprzedniego stanu. Jednak teraz był cichy, spokojny.
- Oddaj mi ją - zażądałem.
- Hm, nie. - Kocur odparł, po chwili zaczynając rozrywać skórę zająca.
Zaburczało mi w żołądku. Poniuchałem w powietrzu, jednak w swoim otoczeniu nie wyczułem żadnego zwierzęcia. Za to zza rzeki unosił się zapach przynajmniej kilku myszy oraz gołębi. Nie wspominając o moim zającu.
- No to się ze mną podziel - zaproponowałem. Byłem wojownikiem już jakiś czas i zawsze, jeśli mogłem stosowałem coś w rodzaju rozejmu. Przynajmniej starałem się.
- Odbiło ci? Ten zając ledwo starczy dla mnie - Burknął, jakbym to ja mu zawinił.
- To upoluj mi coś w zamian - Znów spróbowałem podjąć próbę dogadania się bez zbędnej walki.
Bicolor niemalże nie zachłysnął się jedzeniem, które żuł jeszcze sekundę temu. Podniósł energicznie głowę, posyłając mi wyniosłe spojrzenie.
- Co ty sobie wyobrażasz mówiąc coś takiego? Może i jestem świetnym wojownikiem, ale nie będę wyświadczać twoich żądań! - Warknął na mnie z odwracając się tyłem. Wziął zająca w zęby i zaczął się oddalać.
- A czy-
- Nie gadaj do mnie! - Burknął groźnie, chowając się między krzewy, na których zostały resztki śniegu, dosłownie odrobinka.
Nie mówiłem więcej, gdyż pytanie jakie chciałem zadać brzmiało "czy mogę w takim razie upolować coś na waszym terytorium?". Nie warto było kłócić się z młodym wojownikiem więcej.
Gdy znikł mi z oczu, odczekałem moment, po czym sprawnym ruchem przemierzyłem rzekę dzięki kłodzie, która o dziwo przetrwała zimę. Wolnym krokiem szedłem wgłąb terytorium Klanu Nocy, wąchając powietrze.
- Myszka - mruknąłem do siebie, przypadając do parteru.
Po kilku uderzeniach serca znalazłem zdobycz i ją zabiłem. Wziąłem ją za ogon, po czym, gdy miałem zamiar się wycofać, czarny bicolor wyskoczył zza krzaków, zaczynając szczerzyć kły.
- Głupi jesteś, że wchodzisz na to terytorium?! - Warknął.
- Tobie wolno jeść moją zdobycz to mi twoją. - Burknąłem.
<Aronio? Trochę gniot :< >
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz