*dwa księżyce wcześniej*
Gdy noc zawitała do obozu Klanu Wilka, wszędzie wokół panowała cisza. Każdy kot odpoczywał właśnie na miękkim legowisku z mchu i w miejscu, gdzie spali wojownicy było słychać tylko delikatne, miarowe oddechy.
Jedynie w jednym miejscu bok leżącego poruszał się nieregularnym rytmem, jakby ów osobnik był bardzo zestresowany. I rzeczywiście tak było.
Po długim czasie ciało drgnęło, a nad śpiącymi klanowiczami zaczęła wyraźnie górować masywna sylwetka. Przeszła ona obok pobratymców gładko i bezszelestnie niczym cień, a następnie wyszła na zewnątrz. Stała tak przez ułamek sekundy, zastygła w kamień, po czym zaczęła skradać się w stronę żłobka. Przed wejściem znów zatrzymała się na chwilę, wzięła głęboki wdech i wsunęła się do środka. To, co tam ujrzała, sprawiło, że w sercu tajemniczego kota pojawiło się przerażenie.
Dobrze widzące oczy szybko wychwyciły w ciemności obraz pręgowanej szylkretki i jej śpiącego potomstwa. Ślepia jednak ominęły dwie puchate kulki i zatrzymały się na trzeciej, rudej i cętkowanej. Ujęty jako ogół obraz kotki-matki i trójki kociąt sprawił, że serce obserwującego zaczęło bić szybciej, aż w końcu odwrócił się on i najszybciej jak mógł pognał z powrotem na swoje posłanie, modląc się, by nikt nie zauważył tej małej wyprawy w środku nocy.
*timeskip na obecne wydarzenia*
- Ha, mam cię! - zawołał Falek, tarmosząc brata za ucho. - Dalej, Gęsiowa Gwiazdo, pokonajmy razem zdrajcę!
- Sam przed chwilą mówiłeś, że sojusze są dla słabych! - zaprotestował Płomień, ale w tej chwili siostra przyszpiliła go do ziemi. - Taak, Klan Nocy stracił terytorium! - zawołał czekoladowy kociak triumfalnie i ponownie pobiegł w stronę pokonanego kocurka, kiedy wielka, ruda łapa zagrodziła mu drogę. Ruch był tak szybki i niespodziewany dla kociąt, że Falek wpadł na nią z rozbiegu, a pozostała dwójka jeszcze przez chwilę się śmiała, zanim zauważyła, co się stało. Młody kocur oczywiście wyszedł z tego bez szwanku, ale mimowolnie spojrzał w górę i na widok ogromnej głowy, kamiennego wyrazu twarzy i wściekłych iskier w żółtych oczach cofnął się panicznie do tyłu, szukając wzrokiem matki.
- Znajdujecie zabawę w gnębieniu rodzeństwa, co? - zapytał cicho starszy kocur, intensywnie wpatrując się w czekoladową główkę syna Szepczącego Wiatru. Ten natomiast unikał za wszelką cenę spojrzenia zastępcy w oczy.
- M-my się tylko bawiliśmy, proszę pana - podjął nieśmiało jego brat, ale Płonący Grzbiet zbył jego słowa krótkim syknięciem.
- Trzeba znać granicę między zabawą, a znęcaniem się - kocur otworzył pysk, chcąc dodać coś jeszcze, gdy usłyszał zaskoczone wołanie:
- Braciszku, to ty? - Szepczący Wiatr podbiegła do nich, wciskając się w bok zastępcy.
- Raczej ciężko mnie pomylić z kimś innym - mruknął tylko, pozwalając siostrze się przytulić, ale samemu nie wykonując żadnych ruchów.
- Racja, po prostu zaskoczyła mnie twoja wizyta. Myślałam, że nigdy nie przyjdziesz zobaczyć moich pociech - miauknęła.
- Skoro o twoich pociechach mowa, może byś tak nauczyła tę dwójkę, aby nie zaczepiała swojego brata? - zapytał. Szept zamrugała szybko kilka razy, nic nie rozumiejąc.
- Co, kto się znęcał, o co chodzi?
- Myślę, że twoje dzieci same ci wszystko wytłumaczą.
- To była tylko zabawa, on nie wie co mówi! - zaprotestowała Gąska, ale na widok karcącego spojrzenia zastępcy i matki zamilkła.
- Nic mi się nie stało! - dodał gorąco rudy kocurek, licząc, że dorosłe koty im odpuszczą. Szylkretka jednak odeszła z nim wgłąb żłobka.
- Jak twoje rodzeństwo lub ktokolwiek inny będzie ci dokuczać, natychmiast mi mów, dobrze?
- Ale... - zaczął Płomień, lecz nie było dane mu dokończyć zdania, bo jego mama poszła pożegnać Płonącego, który po "szybkiej akcji" odszedł pełnić dalej obowiązki zastępcy.
<Falek? Możecie mieć focha czy coś>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz