Mały pokręcił przecząco głową.
- Nie ma u nas Kory. Nie wiemy gdzie jest. Ostatnio próbowałem jej szukać po okolicy, jednak zniknęła bez śladu. Niestety, obawiam się najgorszego. - mruknął pod nosem kocur, spuszczając nieco łeb. Czereśnia położyła uszy po sobie. Asystent medyka miał nadzieję, że taka wiadomość nie przygnębi liderki na dosyć długo. Klan musiał widzieć wsparcie w nowej liderce, a ciężko byłoby to dostrzec, gdyby przywódczyni chodziła zdepresjonowana.
- A Kropla nie czuje się najlepiej. - westchnął Mały, rzucając okiem na Kroplę leżącą za nim. Jej brzuch ledwo co się unosił, oczy miała zaciśnięte, a rany ropiały. Przykry wygląd. Mały miał sobie za złe, że razem z Rudzikiem nie potrafią jej pomóc.W międzyczasie zauważył, że nowa liderka nawet nie chce na niego spojrzeć. Czyżby zrobił coś nie tak? Czy liderka obwiniała ich, że nie umieją wyleczyć jednej z wojowniczek? Przez parę uderzeń serca stali w ciszy, gdy nagle Mały uświadomił sobie, że należałoby poinformować Czereśnię trochę dokładniej o stanie czarno-białej ciotki. - Już gdy pojawiła się w naszym legowisku, była w ciężkim stanie. W jej rany wdarło się zakażenie i chociaż robimy co możemy, jej szanse na przeżycie są niskie... bardzo niskie. - powiedział w końcu, nie owijając w bawełnę. Pysk Czereśni wykrzywił dziwny grymas. Kotce nie podobało się to, że koty z jej klanu giną. Mały doskonale o tym wiedział. Skierował wzrok na swoje łapy. Srebrno-biały kocur wziął w płuca powietrze i ze świstem wypuścił je nosem.
***
W obozie panowała ponura atmosfera. Parę dni wcześniej umarła Kropla, a Kory do tej pory nie znaleziono. Jedyną dobrą nowiną było to, że niedawno urodziła Mucha, partnerka Szerszenia i na szczęście, maluchy okazały się całkowicie zdrowe, nie licząc braku jednego palca u malutkiej, szylkretowej koteczki zwanej Puchem. Mały własnie układał zioła. Zauważył, że w ich zapasach brakuje niektórych, szczególnie tych, co rosną niedaleko rzeki czy na podmokłych terenach, takich jak bagna. Kocur wstał i uznał, że należy powiedzieć o tym Rudzikowi i jak najszybciej się po nie wybrać. Nidy nie wiadomo, kiedy może się przydać pobiał na kocięcy kaszel, czy kora olchy na ból zęba. Niebieskooki nie przepadał za terenami na których rosną, ponieważ właśnie na nich mieści się klan Nocy, do którego uciekł Srebrny, brat kocura. Mały nie zdawał sobie sprawy, że Srebrne Poroże nie żyje. Wiedział tylko, że złotooki narcyz go nienawidzi i że nie chce go więcej widzieć na oczy.
- Rudziku? Rudziku! - Mały zaczął rozglądać się po stodole, nawołując swojego dawnego mentora. Rudzik spojrzał na srebrno-białego i posłał mu pytające spojrzenie.
- Musimy uzupełnić zapasy. Wybiorę się nad rzekę i pozbieram to, co jest potrzebne. Przy okazji sprawdzę, czy nie ma tam czasem Kory. - powiedział Mały, siadając obok Rudzika. Rudo-biały zmarszczył brwi, po czym zaproponował, że to on pójdzie po medykamenty. Mały jednak pokręcił głową.
- Nie martw się, poradzę sobie. - miauknął z uśmiechem Mały.
- O to się nie martwię. - prychnął Rudzik, śmiejąc się pod nosem, ale po chwili spoważniał. - Wiem, że nie lubisz tam chodzić...
- Nie ma sprawy... jak trzeba to trzeba, nie?
***
Kocur szedł już parę godzin. Czas strasznie mu się dłużył, szczególnie, że nie miał z kim rozmawiać podczas podróży. W końcu do jego uszu dobiegł szum rzeki. Kocur odetchnął z ulgą, wiedząc, że już prawie dotarł na miejsce. Powoli zaczął wypatrywać ziół, gdy przeszedł go dziwny dreszcz. Ktoś go obserwował. W jednym momencie wypełnił go niepokój, nasłuchiwał jakichkolwiek obcych dźwięków. W końcu w krzakach dojrzał parę lśniących, złotych ślepi, wpatrujących się w niego jak drapieżnik w ofiarę. W tej chwili kocur naprawdę poczuł się jak łowna zwierzyna. Schylił nieco łeb i mrużąc oczy przyglądał się skrytemu kotowi.
- Srebrn... Srebrne Poroże? - zapytał w końcu z ledwo słyszalną nadzieją w głosie, nastawiając uszu. W głębi duszy chciał zobaczyć brata, nie ważne, czy musiałby przed nim zwiewać prosto do stodoły. Złociste ślepia przymknęły się nieco, po czym z kryjówki wyszła zjawiskowa kotka. Jej liliowe futro delikatnie smagane przez wiatr, błyszczało w promykach słońca. Kocica przyglądała się Małemu uważnie, przez co kocur odczuwał mały dyskomfort.
- Kim jesteś i skąd znasz Srebrne Poroże? - zapytała w końcu, marszcząc jasny nosek. Mały odwrócił wzrok, po czym westchnął głęboko, zawiedziony.
- Jestem medykiem, zbieram tu tylko zioła... - miauknął kocur obojętnym głosem. - Srebrny... Srebrny to mój brat. Jesteś z klanu Nocy, prawda? Co u niego?
- Srebrne Poroże nie żyje. - powiedziała w końcu kotka, zwieszając głowę. W Małym coś pękło. W jednym momencie jakby przygniótł go wielki ciężar. Miał okropne uczucie, że został sam na świecie. Całkowicie sam. Po jego policzkach spłynęły łzy. Przytłoczony tym wszystkim próbował sobie przypomnieć cokolwiek, co by chociaż trochę poprawiło mu humor. Nie potrafił. Po dłuższej chwili usłyszał, że kotka podchodzi do niego. Kocur uniósł łeb, po czym spojrzał w zaszklone oczy liliowej.
- Co cię z nim łączyło? - zapytał cicho, nieco zaciekawiony reakcją kotki.
- Byliśmy... przyjaciółmi. - odparła kotka, odwracając wzrok.
- Jestem Mały. - przedstawił się porządnie medyk, ścierając krople łez z policzków, próbując zapomnieć o śmierci Srebrnego. Brat go nienawidził, nie powinien za nim rozpaczać. Mały uświadomił sobie, że nie jest przecież sam. Ma jeszcze Rudzika i Czereśnię.
- Naprawdę? Nie wyglądasz na małego. - kocica zdobyła się na żart. Mały prychnął, uśmiechając się nieco.
- Jestem Jagodowa Skórka. - miauknęła. Po niedługiej rozmowie Mały zapytał, czy ta mogłaby mu opowiedzieć coś o Srebrnym. Ta zgodziła się i umówili się na następne spotkanie.
***
Po paru spotkaniach między kotami zaczęło się pojawiać dziwne uczucie. Nie była to miłość, raczej przelotne zauroczenie, jednak po kolejnych postanowili zrobić o krok dalej. Skończyło się to ciążą Jagodowej Skórki. Z jednej strony Mały się cieszył, jednak z drugiej towarzyszyło mu okropne uczucie, że jego kocięta nie będą szczęśliwe bez ojca. Z Jagódką jednak zdecydowali, że młode na początku będą w klanie Nocy, dopiero potem zdecydują, czy chcą zostać czy odejść do klanu Lisa. Kocur obudził się obok Rudzika. Jego dawny mentor wiedział o całej sytuacji, jednak Mały zastanawiał się, czy podzielić się tą informacją również z Czereśnią. Gdy słońce chyliło się ku zachodowi, Mały uznał, że porozmawia z liderką. Chciał się dowiedzieć, czy kotka ma jakieś plany dotyczące dalszych losów klanu Lisa.
< Czereśnio? Gdzieś po drodze wena mnie opuściła i opko jest mierne, ale jest>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Wojna z Klanem Wilka i samotniczkami zakończyła się upokarzającą porażką. Klan Klifu stracił wielu wojowników – Miedziany Kieł, Jerzykową Werwę, Złotą Drogę oraz przywódczynię, Liściastą Gwiazdę. Nie obyło się również bez poważnych ran bitewnych, które odnieśli Źródlana Łuna, Promieniste Słońce i Jastrzębi Zew. Klan Wilka zajął teren Czarnych Gniazd i otaczającego je lasku, dołączając go do swojego terytorium. Klan Klifu z podkulonym ogonem wrócił do obozu, by pochować zmarłych, opatrzeć swoje rany i pogodzić się z gorzką świadomością zdrady – zarówno tej ze strony samotniczek, które obiecywały im sojusz, jak i członkini własnego Klanu, zabójczyni Zagubionego Obuwika i Melodyjnego Trelu, Zielonego Wzgórza. Klifiakom pozostaje czekać na decyzje ich nowego przywódcy, Judaszowcowej Gwiazdy. Kogo kocur mianuje swoim zastępcą? Co postanowi zrobić z Jagienką i Zielonym Wzgórzem, której bezpieczeństwa bez przerwy pilnuje Bożodrzewny Kaprys, gotowa rzucić się na każdego, kto podejdzie zbyt blisko?W Klanie Nocy
Ostatni czas nie okazał się zbyt łaskawy dla Nocniaków. Poza nowo odkrytymi terenami, którym wielu pozwoliły zapomnieć nieco o krwawej wojnie z samotnikami, przodkowie nie pobłogosławili ich niemalże niczym więcej. Niedługo bowiem po zakończeniu eksploracji tajemniczego obszaru, doszło do tragedii — Mątwia Łapa, jedna z księżniczek, padła ofiarą morderstwa, którego sprawcy jak na razie nie odkryto. Pośmiertnie została odznaczona za swoje zasługi, otrzymując miano Mątwiego Marzenia. Nie złagodziło to jednak bólu jej bliskich po stracie młodej kotki. Nie mieli zresztą czasu uporać się z żałobą, bo zaledwie kilka wschodów słońca po tym przykrym wydarzeniu, doszło do prawdziwej katastrofy — powodzi. Dotąd zaufany żywioł odwrócił się przeciw Klanowi Nocy, porywając ze sobą życie i zdrowie niejednego kota, jakby odbierając zapłatę za księżyce swej dobroci, którą się z nimi dzielił. Po poległych pozostały jedynie szczątki i pojedyncze pamiątki, których nie zdołały porwać fale przed obniżeniem się poziomu wód, w konsekwencji czego następnego ranka udało się trafić na wiele przykrych znalezisk. Pomimo ciężkiej, ponurej atmosfery żałoby, wpływającej na niemalże wszystkich Nocniaków, normalne życie musiało dalej toczyć się swoim naturalnym rytmem.Przeniesiono się więc do tymczasowego schronienia w lesie, gdzie uzupełniono zniszczone przez potop zapasy ziół oraz zwierzyny i zregenerowano siły. Następnie rozpoczęła się odbudowa poprzedniego obozu, która poszła dość sprawnie, dzięki ogromnemu zaangażowaniu i samozaparciu członków klanu — w pracach renowacyjnych pomagał bowiem niemalże każdy, od małego kocięcia aż po członków starszyzny. W konsekwencji tego, miejsce to podniosło się z ruin i wróciło do swojej dawnej świetności. Wciąż jednak pewne pozostałości katastrofy przypominają o niej Nocniakom, naruszając ich poczucie bezpieczeństwa. Zwłaszcza z krążącymi wśród kotów pogłoskami o tym, że powódź, która ich nawiedziła, nie była czymś przypadkowym — a zemstą rozchwianego żywiołu, mszczącego się na nich za śmierć członkini rodu. W obozie więc wciąż panuje niepokój, a nawet najmniejszy szmer sprawia, że każdy z wojowników machinalnie stroszy futro i wzmaga skupienie, obawiając się kolejnego zagrożenia.
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot u Samotników!
(brak wolnych miejsc!)
Miot w Klanie Burzy!
(dwa wolne miejsca!)
Miot w Klanie Klifu!
(jedno wolne miejsce!)
Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz