Malutka kotka była przerażona. Musiała zostać w obcym miejscu na całą noc. Dlaczego jej matka oddała ją temu obcemu kocurowi bez oporu? O czym oni mówią i czym chcą ją nafaszerować? Tego Głuszka nie wiedziała. Zauważając wzrok medyka wbity w górną część skały zrozumiała, że miał jej on po prostu dość. Zamknęła więc swój pyszczek i skuliła się przy posłaniu trzęsąc się mocniej ze strachu. Lśniące Słońce poruszył uchem i zdziwił się wielce iż maleństwo przestało krzyczeć. Jedynie mruczała coś cichutko pod nosem machając drobnym ogonkiem. Różany Kwiat przyszła na pomoc podając drobnemu kociakowi malutki stosik lekarstw. Podsunęła je pod sam nos i zachęciła młodą aby spróbowała ich. Głuszka niepewnie liznęła to co znajdowało się na listku a gorzki smak wykręcił jej pyszczek. Cofnęła się lekko uderzając zadem o posłanie z mchu na co zareagowała cichym piśnięciem. Wlepiła swe ogromne ślepia w medyczkę błagając o pomoc albo wyjaśnienia. Różany Kwiat westchnęła cicho i podeszła do niej obejmując ją łapką.
- Kochanie...-zaczęła spokojnie i z uczuciem- musisz to zjeść. Pomoże to ci się uspokoić, nie będziesz się już tak bała. Zrobisz to dla mnie?
Głuszka widziała w zielonych oczkach kotki, że nie kłamię i naprawdę chce dla niej jak najlepiej. Szylkretka wstała i chwiejnym krokiem podeszła do listka i posłusznie zjadła podane jej lekarstwa, mimo iż pyszczek wykrzywiał jej okrutny smak. Mleko matki nigdy nie było gorzkie i trawiaste. Zatęskniła za ciepłym posiłkiem i rodziną. Przypomniawszy sobie o nich postawiła uszy i odwróciła się do starszej medyczki po czym cichutko pisnęła:
- Mama! Mama, nie będzie...zła?
- Że tu jesteś? Oh nie, kochanie, wszystko w porządku. Dziękuję, że zjadłaś te lekarstwa, byłaś bardzo dzielna- skomplementowała ją szylkretka po czym złapała za kark i delikatnie położyła na wielkim, jak dla maluszka, posłaniu z mchu. Już chciała coś powiedzieć kiedy do legowiska wbiegł wysoki, czarny kocur. Jego brązowe ślepia lśniły odbijając przerażenie. Odwrócił on głowę i spojrzał na medyczkę błagalnie.
- Różany Kwiecie...Fenkułowe Serce...coś z nią nie tak- miauknął a jego poważny i przyjemny dla ucha ton rozniósł się echem po szczelinie. Szylkretowa kotka spoważniała i kiwnęła głową ruszając za kocurem. Odwróciła się tylko w przejściu aby zabrać jakieś zioła i rzucić porozumiewawcze spojrzenie na Głuszkę i Lśniące Słońce. Liliowy westchnął ciężko ale zgodził się przypilnować malutkiej. Córka Żądlącego Języka odprowadziła sennym wzrokiem parę która zniknęła za zaroślami. Przeniosła błękitne oczka na medyka i ziewnęła leciutko.
- Co się dzieję?
Lśniące Słońce pokręcił łebkiem i prychnął coś sam do siebie jakby ignorując małą towarzyszkę. Odwrócił się do stosu liści i pozbierał te które upadły podczas szybkiej akcji Różanego Kwiatu. Kiedy już wszystko było na swoim miejscu odwrócił się do kociaka i odpowiedział:
- Prawdopodobnie Fenkułowe Serce umiera.
Głuszkę przeszedł dreszcz. Nie słyszała nigdy jeszcze tego słowa, ale sam jego dźwięk i pośpiech w jakim medyczka opuściła norę wraz z kotem zwiastowały, że nie było to niczym najlepszym. Kotka spojrzała na mech i poczuła jak jej główka opada sama z siebie. Ułożyła się wygodnie wyobrażając sobie, że dalej jest przy mamie i rodzeństwie po czym ziewnęła. Postanowiła, że zapyta kocura czym jest to ,,umieranie" kiedy się obudzi.
<<Lśniące Słońce?>>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.W Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot w Klanie Wilka!
(dwa wolne miejsca!)
Miot w Klanie Wilka!
(trzy wolne miejsca!)
Miot w Klanie Nocy!
(trzy wolne miejsca!)
Miot u Pieszczochów!
(dwa wolne miejsca!)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz