Gdy słońce zaczęło wschodzić moje uszy już były postawione na sztorc, a ogon spokojnie szurał po ziemi. Siedziałam przed stodołą wpatrując się w otaczający nas z różnych stron las. Już kiedyś weszłam pomiędzy drzewa, gdy księżyc jaśniał wysoko na niebie i wtedy razem z Kropelką przeżyłam przygodę, której do końca nie pamiętałam. Jednak mama, Sowa, często mi to wszystko przypominała, a w jej oczach jaśniał wtedy gniew. Chciałam, żeby zawsze była dumna i chociaż wtedy byłam tylko małym kociakiem, to czułam się winna za to co zrobiłam.
Gdy tak rozglądałam się nagle z wiatrem przywiał do mojego nosa zapach Klanu Wilka. Moja rodzina często wspominała o tym wielkim klanie, ale wyczuwałam, że raczej moi rodzice nie byliby zadowoleni z intruza. Zerknęłam przez ramię na śpiącą Kropelkę.
- Nie będę jej budzić... chociaż raz zrobię cos sama. - Postanowiłam w myślach i żwawym krokiem skoczyłam przed siebie w głąb wysokiej trawy. Szłam w miarę moich umiejętności szybko, zwinnie omijając konary drzew. Zapach był coraz bardziej wyrazisty, więc zwolniłam. Woń Klanu Wilka zmieszała się teraz ze strachem owego kota. Ha! A ona się nie bała, za co ten trzęsipięta tak. Tylko dlaczego?
Ostrożnie wychyliła się z krzaków, a jej oczom ukazał się malutki, trzęsący się kociak. Wyglądał jak gruba, chodząca klucha. Miał kremowe futerko, wyglądające jak jedne z tych kwiatuszków, które rosną niedaleko stodoły. Wyglądał przez to tak niewinnie... i bezbronnie.
- Phi! Mimo tego, że wiem z pewnością więcej od ciebie, młody, to jednak nie mam zamiaru udawać twojej niańki.
Jakby potwierdzając moje słowa, mój ogon znacząco machnął w lewo i prawo, następnie opadając z powrotem na ziemię. Wbiłam wzrok w kociaka, następnie liżąc się po łapie. Po tej całej wyprawie była cała w kurzu, wzlatującym z wysuszonego piachu.
- C-co? - Kociak niepewnie zbliżył się do mnie, jednak zatrzymał się w półkroku. Najwyraźniej wyczuł to jak pachnę, dlatego na kilka bić serca przerwałam pielęgnację, by uśmiechnąć się delikatnie, a zarazem szyderczo - Nie jesteś z Klanu Wilka.
- Nie zauważyłeś? Już dawno oddaliłeś się od obozu i teraz stoisz na terenach niczyich... na terenach mojego klanu. Jesteś bezbronny, w całkowicie nieznanym otoczeniu. Tak to już jest z głupimi kociakami.
Kociak pisnął głośno i przylgnął do ziemi, gdy zimniejszy wiatr poruszył liśćmi krzewów, między którymi staliśmy. Gdy wiatr znowu się uspokoił, ten znowu wstał i spojrzał mi wyzywająco w oczy.
- Dlaczego więc nie zostawisz mnie na pożarcie sowie?
Zamyśliłam się na pytanie zadane mi przez podchwytliwego kociaka. Nie miałam pojęcia dlaczego jeszcze tu nad nim stoję, ale mimo wszystko bałam się co zrobiłaby mu inna sowa... Moja matka.
- Wolę oszczędzić sobie ochrzanu ze strony rodziców. Dla twojej wiadomości tereny Klanu Wilka są w tamtą stronę - Wskazałam pyszczkiem przed siebie, ale kociak ani drgnął, cały czas gapiąc się prosto w moje oczy. - Co tak stoisz jak jakiś pień? Dalej, idź.
- Bo-boję się. - Powiedział kociak po chwili, gdy już wydawało się, że zamierza odejść. Wymruczałam coś pod nosem i parsknęłam niezwykle głośno. Podniosłam się i ziewnęłam, a końcówka mojego ogona zaczęła drżeć. Nie wiedziałam czy iść z kociakiem, czy raczej z nim zostać. W końcu szybkim ruchem chwyciłam kociaka za kark i skierowałam się w głąb terenów niczyich. - Nie idziemy do domu!
- Nieprawda. Idziemy do domu, ale nie do twojego.
Do mojego pyszczka wleciało kilka kremowych kłaków, gdy wypowiedział to jedno krótkie zdanie. Zapisać. Nigdy nie mówić podczas noszenia kociaków.
Nagle coś uderzyło w mój pysk, a ja zsunęłam się ze zbocza. Podniosłam wzrok i niemrawo spojrzałam przed siebie. Obraz mi się mazał, dlatego musiałam zamrugać jeszcze kilka razy, żeby zobaczyć Sowę.
- Gdzie ty mysi móżdżku wyszłaś bez pytania?! Czy wszystkie moje dzieci muszą uciekać?! - Wykrzyknęła rozeźlona, najwyraźniej nie zauważając kociaka.
- Nie uciekałam, mamo. Chciałam iść na polowanie, żeby pokazać Szramie, że umiem polować, ale wyczułam tego przybłędę - Syknęłam, niezadowolona z reakcji matki i bólu pulsującego mi w policzku.
< Sowa? Skra?>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.W Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz