Dni w żłobku mijały szybko.
Aktualnie bawiła się kulką mchu, podając ją od łapy, do łapy. Próbowała stłumić ziewnięcie, ale coś jej się nie udało. Kilkakrotnie w ziemię uderzyła swym rdzawym ogonem, który od dawna był jej znakiem rozpoznawczym. Każdy wojownik łapał ją za ten ogon, głupkowato się uśmiechał i mówił, że nigdy nie widział czegoś takiego. Rdzawa syknęła sama do siebie. Kiedyś też będzie taka duża i im pokaże!
Nigdy tak bardzo się nie nudziła.
Szepcik gdzieś zniknęła z Płomieniem. Czemu poświęcała mu tyle uwagi?! Był przecież spokojny, nudny i obrzydliwie opanowany. One razem się świetnie bawiły i dogadywały, a on zawsze je spowalniał, utrudniał pewne rzeczy. Szur - szur, szur - szur... Ten odgłos mchowej kulki doprowadzał ją do istnego szału. Jej przybrana matka, Liliowa Łodyga, była najlepszą przyjaciółką ich matki, wielkiej liderki Klanu Wilka, czyli Milczącej Gwiazdy. Biała kocica była wyjątkowo opiekuńcza, miała dla nich czas i kochała je jak swe własne kocięta, ale Rdzawa nigdy jej nie lubiła. Nie pozwalała im nigdzie wychodzić, za to opowiadała historię. Dużo historii. Te historie akurat szylkretowa kotka lubiła. Były o wielkich wojownikach, walecznych przodkach i cudownych bitwach. Natomiast nie interesowały ją opowieści o porwanych kociętach, które wychowywały się w obcych Klanach. Nawet jej nie wzruszały. Zawsze wolała coś szybkiego i ekscytującego.
Szur - szur, szur - szur...
- No nie mogę! - syknęła wreszcie, odpychając od siebie zabawkę. Szur, szur, poturlała się w róg żłobka.
- Co się stało? - Liliowa Łodyga podniosła swój biały łebek, poniuchała w powietrzu pudrowo różowym nosem i opuściła wzrok na zdenerwowaną i obrażoną Rdzawą.
- Płomień i Szepcik gdzieś poszli, a mnie nie zabrali! - poskarżyła się, bliska wybuchu złości, szylkretowa kotka.
Karmicielka spojrzała na nią z przerażeniem w ślepiach. Rdzawa wyobraziła sobie, że już wymyśla najczarniejsze scenariusze i przewróciła ze złością żółtymi oczami. Ale ona jest nerwowa! Pewnie chodzą sobie po obozie i tyle. Pomarańczowe oczy kotki skakały nerwowo po jej małych kociakach, po Rdzawej, całym żłobku i pewnie całym wielkim świecie. Potem jednak kilkakrotnie nimi mrugnęła i opuściła biały łebek. Następnie usłyszała dziwny odgłos, więc podeszła do przybranej matki i pacnęła ją kilkakrotnie łapką. ''Umarła'' - postawiła spokojną diagnozę, po czym wyruszyła z zadartym do góry ogonkiem do wejścia żłobka. Nawet nie zdążyła wystawić zza niego różowego noska, bo poczuła silne uderzenie. Szepcik.
- Co tutaj robisz?! - parsknęła na nią niecierpliwie siostra. - Czekaliśmy na Ciebie!
Oczy Rdzawej stały się okrągłe niczym spodki.
- Nie gadaj! - pisnęła - Przecież ciągle tutaj byłam i sami wyszliście, eee... długi czas temu!
- Bo mama nas zawołała - odezwał się Płomień, ciepłym i spokojnym tonem głosu, po czym dodał - nasza prawdziwa mama, tak dla sprostowania.
Irytował ją. Irytował ją tym swoim zachowaniem, tym że niby był taki cichy, a tak naprawdę patrzył na każdego z góry. Zdenerwowana machnęła tylko łapką.
- Po co was wołała?! - syknęła, cała drżąc z oburzenia
- Powiedziała, że za niedługo mianuje nas uczniami - odparła Szepcik, wysuwając pierś do przodu.
Rdzawa zaniemówiła, po czym rzuciła się na siostrę, uśmiechając się radośnie,.
- Nie gadaj! - powtórzyła się - I jak będzie? Kto będzie naszym... me... mekorem?
- Mentorem - uczynnie poprawił ją Płomyk, liżąc się po barku.
- Wiedziałam! - pacnęła go łapką w ucho, nie wyrządzając mu żadnej szkody - Mentorem, oczywiście! No, kto, no kto?
<< Szepcik? >>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.W Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz