Żabie Oko odetchnęła cichutko. Całe jej futro było przemoczone. W końcu śnieg ustąpił zieleni i rzeka odżyła. Jej woda była rwąca i orzeźwiająca jak zawsze. Wojowniczka rzuciła dwie soczyste ryby na stos zdobyczy i rozciągnęła się. Liliowa Łapa rzucił swoją mysz zaraz za nią.
– Dobra robota dzisiaj. – pochwaliła młodzika, który uśmiechnął się do niej serdecznie na te słowa.
– Dziękuję, Żabie Oko. Staram się! – i po tych słowach udał się w swoją stronę. Co tam robił, w trakcie swojego wolnego czasu było poza wiedzą Żabki i jakoś nie obchodziło jej to za mocno. Nie miała potrzeby kontroli nad każdym, kogo znała. Już jej starczyło, że jej siostry były trochę głupiutkie i musiała się o nie martwić.
– Żabie Oko, jak dobrze cię widzieć. – Błękitna Laguna zbliżył się do niej żwawym krokiem. – Jak Ci idzie trening Liliowej Łapy?
– Idzie lepiej niż się spodziewałam, drogi księże – odpowiedziała wojowniczka.
– Cieszy mnie to. – odparł zastępca. – Zanieś jakąś zdobycz do królowych. – polecił. Żabie Oko pokiwała łebkiem i chwyciła trzy ryby. Aż nie chciało się jej wierzyć, że tyle królowych siedziało w ich żłobku. Wślizgnęła się do żłobka w miarę sprawnie. Jeszcze niedawno przychodziła tutaj do Nura, ćwiczyć z nim polowanie i pływanie. Wyrwała go na spacery i zwiedzanie świata. A teraz to miejsce było jeszcze bardziej pełne kotów i kociaków.
– To dla was. – mruknęła, kładąc jedzenie przed Senną Łzą i Świteziankowym Jeziorem. Potem spojrzała na trzecią rybę i Fląderkę. Z cichym westchnieniem podeszła do czekoladowej kotki. Ta podniosła na nią wzrok.
– Smacznego. – mruknęła Żabka i podała jej rybę.
– Dziękuję. – królowa odparła cichutko i zajęła się jedzeniem. Żabka wtedy miała szansę przyjrzeć się wszystkim dzieciom wokół. Oczywiście były te łobuzy, które znaleziono niedługo po wizycie borsuka. Żabie Oko wyparła to zdarzenie z głowy. Milczek, Pyza i Byczek. Dwa czekoladowe kociaki i jeden rudzielec. Tylko jeden nieskalany. Byli też Fiołek i Jasność. Dwa zdrowe i ładne kociaki od Sennej Łzy. Potem jeszcze dzieci Świtezianki. Były ślicznie nakrapiane. Zupełnie jak ich mama. No… i były jeszcze te dzieci. Te z przeklętego kota. Dzieci Obrzutka.
– Dzień dobry. – jedno z nich zaczepiło ją za ogon. Żabie Oko spojrzała na kociaka przed sobą. Był prawie cały biały. Tylko odrobina koloru wystawała na jej uszach i ogonie.
– Dobry.
– Pobawisz się ze mną? – zapytał kociak, po czym skoczył na łapy i podbiegł przed nią. To była Wełnianka, jeśli Żabki nie zawodziła pamięć.
– Mam lepszy pomysł… – Żabka uśmiechnęła się szeroko. – Co ty na to, żebym opowiedziała ci historię? – zaproponowała. Kotka otworzyła szerzej oczy.
– TAK! – wyraziła swoją aprobatę i usiadła.
– Dobra. To słuchaj. Kiedyś była ciemność. Jak oko sięgnęło i widziało, nic. Jak w nocy. Dopóki niebo nie zaczęło się kruszyć i opadać na ziemię. Z odłamków czarnego nieba powstały koty. Koty czarne jak czarny był świat wokół. Z okruchów Srebrnej Skórki powstały koty białe, a opadający na ziemię księżyc zamienił się w koty srebrne. Tak przyszli na świat nasi potomkowie na samym, samym początku. Czarny i biały, dwa kolory, które górowały nad wszystkimi i zapoczątkowały wszystko wokół. One dały krew i futro swoim dzieciom, czarno-białym dzieciom, które poniosły ich wiarę i nadzieję na lepszy świat dalej. Ale nadal było ciemno. Nie długo już jednak! Spomiędzy szczelin na niebie wydobywa się światło, a z nimi spadły złote koty. To one są powodem, dla którego istnieje tyle kocich maści! Liliowa powstała ze słońca i kwiatów, niebieska z błękitów okalających poranek, a kremowe kolory wyszły z kłosów oblanych złotem. Potem powstały koty cynamonowe, zrodzone z żyznej gleby i na końcu… czekoladowe. Ich przodkowie wyszły z mułu i błota, ich sierść ubrudzona od samego początku i świadcząca o ich miejscu na świecie. – zerknęła kątem oka na Fląderkę. – Urodziły się nieczyste, brudne i niegodne. Nie były ani silne, ani odważne. Urodziły się jako zdrajcy lub problemy. – Żabie Oko westchnęła cichutko. – Jak ci się podobało? Chcesz usłyszeć coś jeszcze, czy wolisz może, żebym przyniosła wam kulkę mchu do zabawy?
<Wełnianko?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz