Otworzyłem swoje ślepia oraz rozciągnąłem się i wstałem, wytrzepując swoje futro. Kiedy zbliżyłem się w stronę wyjścia, słońce zaślepiło mnie. Po chwili ujrzałem przyciemnioną przez światło sylwetkę. Jedno było pewne, pewne jak istnienie Klanu Gwiazdy — Sosnowa Kora. Spojrzałem na nią, na co uśmiech niechętnie wymalował się na mojej twarzy. Mentorka uśmiechnęła się z powrotem, po czym ledwo widzialnym w blasku słońca ogonem dała mi znak, abym szedł na trening. Ostatnio poszło mi całkiem dobrze, więc czemu by nie pokazać jej ponownie, jak wielki i wspaniały jest Wilcza Gw... Znaczy się Wilcza Łapa. Ach te sny o byciu liderem. Płowa lynx zaprowadziła mnie poprzez tłum do wyjścia. Słońce spalało mnie z każdej strony, każdy maleńki włosek mojego futra.
— Wilcza Łapo — miauknęła — Chciałbyś może spróbować, jakby poszedłby ci test?
— Jasne! — miauknąłem cicho. Humor jak humor, ale w cicho wiedziałem, że to słońce przyprawiało mnie do szału. Kotka kiwnęła głową.
— A więc „test” polega na tym, iż musisz upolować jak najwięcej zwierzyny przed zachodem słońca. Na pewno chcesz? — spytała niepewnie. Ja zaś stanąłem, pokazując całą swoją determinację.
— Oczywiście! Przyniosę najwięcej w dziejach klanów, NIKT tyle nie przyniesie! — stwierdziłem. Wojowniczka kiwnęła głową i oznajmiła, iż niby test się zaczął. Podbiegłem gdzieś w stronę... Północnego Zbocza... Czekaj, Północne Zbocze! Tak! Ten pomysł był idealny. Rozpędziłem się ile sił w łapach; a miałem ich całkiem dużo. Kiedy już byłem blisko, zatrzymałem się, aby wziąć oddech. Rozejrzałem się dookoła. I znalazłem to, czego właśnie potrzebowałem — nory. Posmakowałem powietrza i szybko wyczułem zające. Słońce wydawało się chcieć spalić mnie całkowicie, ale nie można było się poddawać. Obiecałem, że uzupełnię stos zwierzyny przed zachodem słońca. Taki niby test bardzo by mi pomógł przy polowaniu. Wślizgnąłem się do jednej z nor, po czym powoli zbliżałem się w stronę legowiska piszczek. Nagle niespostrzeżenie nadepnąłem na gałąź, która wydała hałaśliwe zgrzytanie. Zaraz po szoku z powodu „Co ja, na osty i ciernie, najlepszego narobiłem?!” wstałem i zacząłem gonić za królikiem. Co prawda z tej nory resztę wypłoszyłem, ale za to jedno mam gwarantowane. Podniosłem zająca i wyniosłem go na zewnątrz, a potem zakopałem go pod drzewem nie daleko nor. Podobno wygraliśmy bitwę z Klanem Wilka, więc można zawsze wypróbować nowych terenów! Gdzie Klifiaki z Wilczakami się biją, tam Burzowicze i Nocki korzystają. Wstąpiłem na owe terytoria, po czym poniuchałem dookoła. Tę zwierzynę akurat pierwszy raz czuję... Wiewiórka! Spojrzałem, jak w spokoju sobie gryzie żołądź i powoli zbliżyłem się powoli w jej stronę. Skoczyłem na nią, ale szarak to wyczuł i uciekł na drzewo... A ja? Oczywiście zaryłem w ziemię.
Z młodym zajączkiem w pysku, podreptałem pod krzak i powoooli wykopałem dziurę. Po zakończeniu monotonnej i męczącej pracy schowałem zwierzątko, po czym uniosłem swój pysk do góry.
— Słońce wkrótce zajdzie... — mruknąłem — Powinienem złapać coś jeszcze i wkrótce zbliżać się do obozu.
Sprawdziłem zapachy, które już dawno mnie zanudziły na śmierć. Dreptałem dookoła, po czym wyłapałem cienki zapach myszy. Zbliżyłem się do niej i przybrałem pozycję łowiecką. Skoczyłem w jej stronę i zaliczyłem „mały wypadek”, zakopując swoją twarz w ziemi. Otrzepałem się i wykopałem najbliższą mi zwierzynę i potem zawróciłem w stronę obozu. Akurat omijając Burzowe Drzewo, wykopałem spod niego gołębia i podniosłem go wraz z myszą. Ominąłem również patrol graniczny i właściwie ów patrol wydawał się szczęśliwy, że tak zgrabnie, ale dobrze poluję. Docierawszy na miejsce, podszedłem do stosu i ułożyłem obok, zaznaczając go kółkiem. Pobiegłem z powrotem i przyniosłem zająca. I właściwie tak w kółko. Kiedy już przyniosłem wszystko, zbliżyłem się do Sosnowej Kory już mniej zdeterminowany niż na starcie.
— Melduję... Iż... Zdążyłem... Przed-zachodem... — wydyszałem.
— Zrobiłeś dobrą robotę, Wilcza Łapo. Teraz zanieś trochę zwierzyny do starszyzny i możesz wziąć coś dla siebie. Kiwnąłem głową, po czym powlokłem się z zającem do legowiska starszyzny. Podsunąłem Złotej Melodii oraz Białej Sadzawce piszczałkę.
— Dziękuję, kochany... Chciałbyś może... Usłyszeć opowieść o K-Klanie Lwa...? — wycharczała biała pręgowana kotka.
— Podziękuję. — wyrzuciłem lodowato i zwróciłem się w stronę wyjścia. Powietrze zrobiło się chłodniejsze i o wiele przyjemniejsze. Pot spłynął po moim futrze, ja sam zaś zbliżyłem się w stronę stosu, wziąłem nornice i zaniosłem ją do własnego legowiska. Ułożyłem się na swoim kawałku mchu i ledwo co wbiłem się w ciałko zwierzątka, już zamknąłem oczy i usnąłem.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz