*dawno dawno dawno*
– Razisz mnie samym swoim istnieniem – mruknął ze złością i zacisnął powieki, żeby powstrzymać łzy. Idiota. Nie ważne, jakie emocje spowodowały płacz; siedząc tu i chlipiąc nie przypominał ani trochę dzielnego ucznia, którym powinien być, a co najwyżej kociaka, który skaleczył się w łapkę.
Gwałtownie wstał z miejsca. Chciał to wszystko mieć jak najszybciej za sobą. Przecież chyba da radę oprowadzić tego wypłosza?
– Nie gnieć trawy Klanu Nocy – warknął przez ramię do czarnej kotki i ruszył przed siebie szybkim krokiem, nie czekając na nią. I tak dogoniła go po kilku krokach. Wyglądała na zdezorientowaną jego złością i zmianami nastroju. Phi, dobrze jej tak. Niech się miesza. Niech się dezorientuje. On z pewnością nie miał zamiaru jej wybaczać, chociaż sam do końca nie wiedział, czym sobie zawiniła.
– Tutaj jest legowisko liderki. Wiesz już, kto to. – Machnął ogonem, niedbale wskazując Gawronowi otwór pod przewalonym pniem. Ledwie to zrobił, już pognał dalej. – W tamtej dziupli mieszka sobie nasz medyk-zrzęda, a królowe i ich kocięta śpią tam. Tu jest stos zdobyczy, tam dalej odpoczywają starsi… A pod tymi krzakami – zatrzymał się nagle tuż obok kilku rozłożystych krzewów kolcolistu – śpią wojownicy i uczniowie. Koniec wycieczki. Żegnam.
– Czekaj! – zawołała za nim. – Mógłbyś mi może chociaż powiedzieć, gdzie ja będę spać?
– A co mnie to? – Spojrzał na nią ostatni raz, a jego pyszczek wykrzywił złośliwy uśmiech. – Na pewno nie tutaj. To jest miejsce dla uczniów z klanu.
Ostentacyjnie odwrócił się na pięcie, po czym zniknął pod gałęziami kolczastych krzewów.
I tak dowie się, gdzie powinna nocować. Możliwe, że nawet skierują ją do tego legowiska. Ale dopóki mógł jej zrobić na złość, postanowił wykorzystywać okazje. Przynajmniej trochę poprawiało mu to humor.
****
*jeszcze przed wojną*
Następne księżyce nie przyniosły większego ocieplenia ich stosunków. Nastawienie liliowego do kotów nieklanowego pochodzenia pozostało dokładnie takie samo, jak wcześniej. Zmieniło się głównie to, że Szakłakowy Cień był już wojownikiem, a nowe obowiązki skutecznie wypchnęły mu z głowy myśli o irytowaniu czarnej kotki, więc ograniczał się do jedynie sporadycznych złośliwości. Właściwie zdołał się już przywyknął do jej obecności i starał się ją zdenerwować bardziej z przyzwyczajenia, niż jakiejś głębszej nienawiści. Nie oznaczało to jednak, że próby wyrządzenia jej przykrości stały się mniej dotkliwe.
Pewnego dnia po porannym wyjściu na polowanie postanowił zrobić sobie przerwę. Słońce przygrzewało, jednak niezbyt mocno, a las owiewał przyjemny wietrzyk, toteż młody wojownik bez dłuższego zastanowienia wdrapał się na nisko położony konar potężnego dębu. Tam też uciął sobie drzemkę – nie byłoby w tej czynności nic godnego uwagi, gdyby nie to, że śpiący Szakłak zamiast kota przypominał bardziej wielką kupę futra zakończoną pyskiem.
To przedpołudnie miało jeszcze szansę upłynąć w miłej atmosferze, gdyby nie trzask kruszonych łapami liści, który podrażnił jego wyczulone drapieżnicze zmysły. Zamrugał niechętnie i spojrzał w dół – tylko po to, by dostrzec tam znajomy, ale bynajmniej nie lubiany grzbiet.
Uśmiechnął się delikatnie. Obiekt jego antypatii właśnie sam podsunął mu się pod nos. Czy można chcieć czegoś więcej?
Ostrożnie wstał i spiął mięśnie. Widział, że Gawron nasłuchuje. Najpewniej liderka kazała jej wyjść na polowanie, by sprawdzić jej postępy. Pewnie żadnych nie ma, pomyślał mimowolnie, czekając, aż kotka znajdzie się w odpowiednim miejscu.
Jeszcze chwilę stała w miejscu, może zastanawiając się, w którą stronę powinna się udać, po czym w końcu zrobiła kilka kroków naprzód, nieświadomie ustawiając się dokładnie w punkcie, który Szakłakowy Cień obrał sobie za lądowisko.
Bezszelestnie przesunął ciężar ciała na tylne łapy i… zawahał się. Przez kilka uderzeń serca jakby się nad czymś zastanawiał, po czym sięgnął ogonem do najbliższej małej gałązki i poruszył ją jego końcówką; drewno zatrzeszczało cicho. Uznawszy to za wystarczające ostrzeżenie, wybił się i runął prosto w dół. Gawron akurat uniosła głowę, by zbadać źródło odgłosu, którym mógłby być choćby siadający ptak, ale było już za późno. Wyciągnięte łapy kocura dosięgnęły jej boku i wspomagane siłą grawitacji rzuciły ją na ziemię. Ledwie zdążyła krzyknąć z zaskoczenia, nim Szakłak stanął nad nią i rzucił jej spojrzenie pełne kpiny i politowania.
– Dokładnie tak, jak myślałem. – Puścił ją, usiadł obok i z pretensjonalnym spokojem polizał się po piersi. – Nie umiesz nawet odeprzeć ataku. Po co nam taka przybłęda w Klanie Nocy?
<Gawron? Okropnie przepraszam, że tyle to trwało, no i za tego gniota ;-;>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz