Widząc siostrę, zaplątaną w ciernie porzuciłam zdobycz. Zaniepokojona podeszłam i syknęłam cicho na widok ilość małych zadrapań po jej bokach.
- Pomóż mi, zamiast syczeć. To ja wpadłam do chaszczy, a nie ty! - prychnęła rozbawiona siostra przez lekko zaciśnięte zęby.
- Wybacz, ale nie mogę się powstrzymać, widząc, jak zostały potraktowane te biedne roślinki — odpowiedziałam, uspokojona jej pogodnym tonem.
- Serio. Pomóż, bo za chwilę ty też tutaj wylądujesz — syknęła przez zęby, ni to zła, ni to rozbawiona.
- Dobra, dobra — mruknęłam, po czym zaczęłam rozplątywać skomplikowaną plątaninę małych igiełek — Ale mogłabyś okazywać trochę, więcej współczucia igiełeczkom przygniecionym przez OLBRZYMA — rzuciłam z wyrzutem, żeby odwrócić uwagę niebieskiej od wyszarpywania igieł z jej futra. Spopielona obróciła na to tylko elegancko oczami. Uśmiechnęłam się dwa razy szerzej. Pomogłam jej wstać, po czym powoli zaprowadziłam ją do medyczek. Poprzednie troski minęły z wiatrem, jakby nigdy ich nie było i nawet cały las cierni, nie mógł ich teraz przywrócić.
*akcja dzieje się przed odejściem Leśnego Strumienia*
Siedziałam na drzewie i patrzyłam z przerażeniem na małego kociaka leżącego bez życia pod sąsiednim drzewem. „Nie zdążyłam” powtarzał sobie w myślach niczym mantrę. Serce nadal mi biło po szaleńczym biegu przez korony drzew, a krew szumiała w uszach. Wiedziałam, że nie zdążę. Byłam za daleko obozu, by zdążyć po usłyszeniu pisku. To i tak był cud, że usłyszałam ten krzyk z tak daleka. Jednak teraz to się nie liczyło. Drugi kociak zginął, a ja nie zdążyłam go uratować. Mój mózg z otchłani pamięci wyciągnął wspomnienie małej samotniczki plującej krwią. Myślałam, że dawno o niej zapomniałam, ale nie. Przypomniałam sobie rozmowę siostry i jej wątpliwości. Jakiś mściwy głosik z tyłu głowy przypominał mi teraz je wszystkie. Uradowany, że w końcu znalazł sytuację, w której nie pryskam optymizmem. Potrząsnęłam mocno głową jak zawsze, kiedy chciałam się z niej pozbyć natrętnych myśli. To zbieg okoliczności.
Dwa kociaki umierają, bo nie umiesz ich ocalić, a za nie długo prawdopodobnie masz dostać ucznia? Ty uważasz to za zbieg okoliczności. Uważaj, bo pęknę ze śmiechu — odezwał się znowu cichy, ale wyraźny głosik.
Wyciągnęłam pazury, jakbym szykowała się do ataku, ale szybko je schowałam z powrotem. „Przecież to ty, mysi móżdżku, to sobie wmawiasz” - zganiłam się w myślach. Jakiś kociak właśnie umarł, a ja kłócę się sama ze sobą. Naprawdę piękna ze mnie wojowniczka.
Przygnębiona spojrzałam w dół. Widząc wśród zbierających się kotów Leśny Strumień, poczułam, jak bolesna igła kłuje mnie w serce. Zresztą prawdziwa Igła też tam siedział. Przygarbiłam się jeszcze bardziej, po lamentach nie trudno było się domyślić, jak skończyła Czeremcha. Gdybym się nie oddaliła bardziej na polowanie, może przybiegłabym na czas.
Może.
Z wysiłkiem odwróciłam wzrok i spojrzałam na przestraszoną, brązową kulkę przylepioną do pnia drzewa. Maluch, chyba nawet mnie nie zauważył. Dwoma susami znalazłam się na drzewie, złapałam kocurka za luźną skórę na karku i zdecydowanym ruchem spróbowałam odczepić od konaru. Odpowiedzią był tylko paniczny pisk. Powstrzymałam się od westchnięcia. Oddaliłam się bliżej końca gałęzi, tak żeby mógł mnie zobaczyć. Złote oczy powoli oraz niepewnie się otworzyły. Tym samym powolnym ruchem cała głowa została zwrócona w moim kierunku, a falowane wąsiki poruszyły się, w poszukiwaniu mojego zapachu. Spróbowałam uśmiechnąć się pokrzepiająco, podchodząc bliżej czekoladowego.
- Falek, rozluźnij się — powiedziałam cicho, ale stanowczo. W odpowiedzi dymny kiwnął główką znowu, zaciskając oczy.
- Dalej, puść — mruknęłam uspokajająco.
Kiedy w końcu wylądował w moim pyszczku, zeszłam jak najszybciej, nie zważając już na jego piski. Odłożyłam malucha na ziemi obok Igły i na pożegnanie jeszcze liznęłam martwe ciało koteczki. Z jej nosa leciała krew. Nie wiem czemu, ale na ten widok podniosłam się trochę na duchu. Przynajmniej nie umarła w taki makabryczny sposób jak Lampart. Czepiając się tej myśli, powoli się wycofałam do legowiska, by zostawić w spokoju rozpaczające królowe. Gdy już stałam w wejściu do legowiska wojowników, mój wzrok skrzyżował się z tym byłej mentorki. Było to spojrzenie smutne, ale też pokrzepiające i wdzięczne. Uśmiechnęłam się niemrawo, znikając w cieniu, choć wątpliwości znowu zaczęły mnie nachodzić w ciszy.
<Spopielona Paproć?>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz