akcja ma miejsce jakieś 2 księżyce temu
Gardeniowy Pyłek siedziała przy wejściu do kociarni, łapiąc chłodne powietrze z zewnątrz. Gwar wiecznie tam panujący tworzył niewyobrażalną zaduchę w której trudno było normalnie oddychać i funkcjonować. Królowa zrobiła głęboki wdech i odwróciła się wlepiając wzrok w kocięta przepychające się na pylistej ziemi. Jej córka Pokrzywa właśnie przygniatała chudszego od siebie Igiełkę, a ten umiał jedynie rzucać okrutne spojrzenie jej matce. Czeremcha śmiała się głośno z torturowanego brata, lecz po chwili i ją ktoś zaatakował, a był to Falek - jeden z synów Szepczącego Wiatru. Kocurek próbował przewrócić czekoladową, mimo to jedynie lekko drasnął jej grzbiet i upadł niezgrabnie na plecach przed swoją "ofiarą".
- Haha! Ale z ciebie łamaga! - wykrzyczała szczerząc się przy tym szeroko. Dymny otrzepał się z brudu i ponowił atak, którego nie przewidziała Czeremcha. Tym razem udało mu się powalić koleżankę, która teraz jak opętana machała łapami, chcąc zrzucić tą "łamagę" z siebie - Puszczaj mnie kupo ścierwa!
Gdzieś dalej Goździk leżała na Nagietku i opowiadała mu jakąś wielce ciekawą historie z jej życia, a jako że niebieski kocurek zawsze stał na tyle blisko reszty kociaków by wiedzieć co się dzieje w danym momencie, nie zwracał na nią za bardzo uwagi i próbował zasnąć. Niestety kiedy siostra zauważyła jego zaciśnięte ślepka, zaczęła wrzeszczeć mu do ucha. Brakowało tylko Płomienia i Gąski, ale oni wyszli razem z Szepczącym Wiatrem i Ryczącą Burzą na spacer, widocznie zapominając o Falku, który chyba i tak wolał bawić się z resztą. Leśny Strumień znów gdzieś wyszła, zostawiając kocięta najpierw Ostrokrzewowi, ale jego negatywna natura zmusiła dwie pozostałe królowe do wyproszenia go z kociarni. Kocur i tak nie robił za wiele, więc nie było różnicy. Kocięta i tak głównie zajmowały się sobą, a liliowa kotka jedynie nadzorowała by nic głupiego nie wpadło im do głowy. Z zamyśleń wyciągnął ją długi pisk Igiełki, któremu udało się wyjść spod szylkretki, ale ta nie dała mu się nacieszyć wolnością i od razu złapała go za przednią łapę, a ten tylko niezgrabnie upadła na pysk. Pokrzywa zaczęła ciągnąć go po pylistej, twardej ziemi, a nieszczęście sprawiło, że kocurek lądując, uderzył najpierw głową, a atak koleżanki był na tyle szybki, że nie zdążył jej podnieść.
- Pokrzywko! Zostaw kolegę, zrobisz mu krzywdę przecież! - wrzasnęła przestraszona królowa i podbiegła do dwójki "bawiących się" kociaków. Córka Gardeniowego Pyłku puściła Igłę, a ten szybko podniósł łepek i wlepił w szylkretową wściekła spojrzenie. Szybko jednak zostało to przerwane, bo liliowa zaczęła czyścić go językiem z pyłu i brudu, na co ten mruknął coś wielce niezadowolony i zdegustowany. Kociak zaczął się wyrywać, ale szybko zaprzestał, ponieważ kotka była o wiele silniejsza od niego - Uspokój się Igiełko. Co pomyśli mama, kiedy zobaczy takiego niechluja? Będzie się wstydzić z tobą wychodzić przez następny księżyc. Chyba nie chcesz żeby Leśny Strumień lub Ostrokrzewiowy Liść się musieli za ciebie wstydzić?
- Matki nigdy nie ma! Nawet by nie zauważyła gdybym stracił ogon! - wysyczał kocurek, na co królowa westchnęła i położyła się tak by point był między jej przednimi łapami. Kiedy Gardeniowy Liść kładła się na środku kociarni, znaczyło to, że chce by wszystkie kociaki do niej podeszły i posłuchały co ma do powiedzenia. Robiła to tak często, że małe główki po prostu to zakodowały. Pokrzywa usiadła po jej prawej, Czeremcha i Falek obok szylkretowej koleżanki, a Nagietek i Goździk wtulili się w miękką sierść mamy. Igiełka zmarszczył nosek i już chciał uciekać jak najdalej reszty, ale szybka reakcja liliowej mu to uniemożliwiła - Puszczaj mnie! Nie jesteś moją mamą, nie muszę się ciebie słuchać! Twoje głupie dziecko właśnie szurgało mną po całej kociarni, a ty na pewno się z tego śmiałaś, a w końcu zareagowałaś żeby nie wyszło na jaw, że jesteś beznadziejną kupą łajna! Najlepiej by było żebyście mnie wszyscy zostawili w spokoju!
- Igiełko, uspokój się. Nikt tutaj nie chce dla ciebie źle. Leśny Strumień na pewno ma ważne rzeczy do zrobienia poza obozem. Gdyby to było coś drugorzędnego by was nie opuszczała. Zaufaj mi, ona bardzo kocha ciebie i Czeremchę - powiedziała przejęta, ale używając jak najmilszego tonu jaki miała w zanadrzu. Przyciągnęła zdezorientowanego kociaka do swojej piersi, ale ten szybko wyskoczył, nieprzyzwyczajony do tego typu pieszczot. Królowa przewróciła oczami i spojrzała po reszcie dzieciarni, która zaczynała już być znudzona paplaniną o matczynej miłości. Gardenia zaczęła się zastanawiać o czym miałaby im tym razem opowiedzieć. Młoda krew Klanu Wilka wiedziała już o jej dzieciństwie, o tym jak prawie utonęła w zimnej wodzie oraz jak dostała się do obozu. Jej przeżycia potem były dość zwyczajne, pospolite i raczej nie zainteresowałyby ciekawskich i pełnych wyrwy młodzików. Zmyślanie bajeczek nie było w jej stylu, a na zapoznanie z Klanem gwiazdy przyjdzie jeszcze dla nich czas razem ze swoim mentorem. Pomyślała, że może jej dawny nauczyciel mógł mieć bardziej ciekawe rzeczy do przekazania, ale kotka nie była pewna czy Borsucza Gwiazda nie jest teraz zajęty, nie chce przeszkadzać w robieniu tych wszystkich ważnych spraw. Burzowe Futro pewnie od razu powiedziałabym im wszystko o Gwiezdnych, a nie o to chodziło. Nagle do kociarni wpadł jak szalony Wąsaty Pysk, trzymając w pysku trzy popielate nornice. Oczy wojownika błyszczały wesoło, co ostatnio tak rzadko się zdarzało, a co nie umknęło czujnym oczom partnerki. Ojciec trójki kociąt położył zdobycz przed ich matką i przysiadł obok, wcześniej czule liżąc łebek Gardeniowego Pyłku.
- Hej szkraby, chcecie usłyszeć coś super niesamowitego? - zapytał podekscytowany rudas, a królowa jedynie odetchnęła z ulgą. Splotła kitę z ogonem swojego partnera i oparła głowę na jego barku, przymykając ślepia. Wiedziała, że jej wybranek da radę zainteresować te zgraje urwisów swoimi opowieściami. Życie wojownika jest pełne ciekawych przeżyć i przygód, ona tylko leżała tutaj całymi dniami, czasami wychodziła na zewnątrz, ale teraz kiedy nadchodziła pora spadających liści słońca było coraz mniej, a wiatr nasilał się strasznie. Gardenia nie zdążyła poczuć smaku wojowniczego życia, ale wiedziała, że kiedy jej pociechy staną się uczniami, będzie się starać by odpracować to co zjadła jako królowa. Wbrew pozorom jej obowiązki były jeszcze cięższe od tego co musi robić zwykły kot. Często widziała Spopieloną Paproć i Nocną Burze, kiedy rozmawiają gdzieś na uboczu i śmieją się razem. Było jej przykro, że koleżanki tak rzadko ją odwiedzają, zdarzają się przypadki, kiedy błękitna wojowniczka przychodziła jedynie do Leśnego Strumienia, a Gardenii posyłała jedynie przyjazny uśmiech, czasami nawet nie wymieniały słowa. Od kiedy Wąsaty Pysk częściej wychodził z obozu i wracał nocą, co prawda ze zdobyczą w pysku, również on rzadziej dotrzymywał jej towarzystwa. Było jej zwyczajnie przykro i gdyby nie obecność kociąt, Szepczącego Wiatry oraz Borsuczej Gwiazdy razem z Jaskółczym Śpiewem, na pewno by zwariowała - Słuchajcie dzieciaki!
~ Time Skip ~
Gdzieś w połowie opowieści o tym jak to sam powalił ogromnego borsuka, kocur zmienił pozycje na leżącą, a chwile po tym Goździk wgramoliła mu się na przednie łapy, więc teraz, kiedy wszystkie kociaki usnęły, wojownik był uwięziony przez swoją córkę. Gardeniowy Pyłek również ułożyła swój pyszczek obok lekko unoszącego się boku córki i zamknęła ślepia. Przez chwilę Wąsaty Pysk wpatrywał się w kociarnie, którą akurat teraz przepełniała grobowa wręcz cisza. Potem położył swoja głowę na karku partnerki i zaciągając się jej zapachem próbował usnąć. Zdziwił się kiedy do jego uszu dotarł spokojny głos królowej, był pewny, że ta razem z kociakami tkwi w głębokim śnie.
- Nie lubię kiedy tak zmyślasz. Potem będą zawiedzeni, że nigdy nie spotykają ich takie rzeczy. Będą przychodzić i się skarżyć, że tylko tata walczy z myszami wielkości rogaczy lub poluje na sowy wielkie niczym lśniący księżyc. Na pewno dzieje się coś, co mógłbyś im opowiedzieć bez koloryzowania - powiedziała nawet nie otwierając oczu, ale tak cicho, żeby nie obudzić śpiochów. Miała lekko zmarszczony nosek, po prostu nienawidziła, kiedy ktoś tak ordynarnie mówił nieprawdę, niestety jej serce wybrało kocura, który nawet się z tym nie hamował. Na początki liliowa miała coś z tym zrobić, ale po wielu próbach, odpuściła sobie.
- A co? Uważasz, że nie dałbym rady z taką wielką kupą kłów, pazurów i tego śmierdzącego biało-czarnego futra? Nie wierzyć we mnie, słońce? - Kocur uśmiechnął się dziarsko i otworzył jedno ślepie, patrząc na wciąż leżącą w bezruchu kotkę. Ta tylko westchnęła i machnęła swoją wielką kitą, obrzucając rudego wojownika pyłem i małymi kamyczkami, które w większości padły na jego pysk. Wąsik próbował się wstrzymać, ale po chwili kichnął tak głośno, że pewnie pobudził wszystkie koty, nawet w Klanie Nocy. Karmicielka otworzyła niebieskie ślepia i posłała pręgowanemu pogardliwe spojrzenie, ale ten tylko oswobodził swoja jedną łapę (Goździk i tak zdążyła już się rozbudzić i skoczyć na Pokrzywę, której zajmowało to, jak zwykle trochę więcej czasu) i przyłożył do swojej piersi, patrząc zaskoczony na swoją lube - Przecież to nie ja. Wąsaty Pysk? Nie znam tego pana - zaraz po tych słowach wyskoczył jak oparzony z kociarni, puszczając tylko oczko Gardeniowemu Pyłkowi.
- Ej, paniusiu! - krzyknął Igiełka, a kotka spojrzała na niego pytającym wzrokiem, uśmiechając się przy tym pięknie - Dlaczego jesteście tacy szczęśliwi, a już moja matka i ten jej wyrzygany kłak ciągle się na siebie drą, albo nawet nie rozmawiają?
<Igiełka?>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Plotki w Klanie Klifu mimo upływu czasu wciąż się rozprzestrzeniają. Srokoszowa Gwiazda stracił zaufanie części swoich wojowników, którzy oskarżają go o zbrodnie przeciwko Klanowi Gwiazdy i bycie powodem rzekomego gniewu przodków. Złość i strach podsycane są przez Judaszowcowy Pocałunek, głoszącego słowo Gwiezdnych, i Czereśniową Gałązkę, która jako pierwsza uznała przywódcę za powód wszystkich spotykających Klan Klifu katastrof. Srokoszowa Gwiazda - być może ze strachu przed dojściem Judaszowca do władzy - zakazał wybierania nowych radnych, skupiając całą władzę w swoich łapach. Dodatkowo w okolicy Złotych Kłosów pojawili się budujący coś Dwunożni, którzy swoimi hałasami odstraszają zwierzynę.W Klanie Nocy
doszło do ataku na książęta, podczas którego Sterletowa Łapa utracił jedną z kończyn. Od tamtej pory między samotnikami a Klanem Nocy, trwa zawzięta walka. Zgodnie z zeznaniami przesłuchiwanych kotów, atakujący ich klan samotnicy nie są zwykłymi włóczęgami, a zorganizowaną grupą, która za cel obrała sobie sam ród władców. Wojownicy dzień w dzień wyruszają na nieznane tereny, przeszukując je z nadzieją znalezienia wskazówek, które doprowadzą ich do swych przeciwników. Spieniona Gwiazda, która władzę objęła po swej niedawno zmarłej matce, pracuje ciężko każdego wschodu słońca, wraz z zastępczyniami analizując dostarczane im wieści z granicy.Niestety, w ostatnich spotkaniach uczestniczyć mogła jedynie jedna z jej zastępczyń - Mandarynkowe Pióro, która tymczasowo przejęła obowiązki po swej siostrze, aktualnie zajmującej się odchowaniem kociąt zrodzonych z sojuszu Klanu Nocy oraz Klanu Wilka.
W Klanie Wilka
Kult Mrocznej Puszczy w końcu się odzywa. Po księżycach spędzonych w milczeniu i poczuciu porzucenia przez własną przywódczynię, decydują się wziąć sprawy we własne łapy. Ciężko jest zatrzymać zbieraną przez taki czas gorycz i stłumienie, przepełnione niezadowoleniem z decyzji władzy. Ich modły do przodków nie idą na marne, gdyż przemawia do nich sama dusza potępiona, kryjąca się w ciele zastępczyni, Wilczej Tajgi. Sosnowa Igła szybko zdradza swą tożsamość i przyrównuje swych wyznawców do stóp. Dochodzi do udanego zamachu na Wieczorną Gwiazdę. Winą obarczeni zostają żądni zemsty samotnicy, których grupki już od dawna były mordowane przez kultystów. Nowa liderka przyjmuje imię Sosnowa Gwiazda, a wraz z nią, w Klanie Wilka następują brutalne zmiany, o czym już wkrótce członkowie mogli przekonać się na własne oczy. Podczas zgromadzenia, wbrew rozkazowi liderki, Skarabeuszowa Łapa, uczennica medyczki, wyjawia sekret dotyczący śmierci Wieczornej Gwiazdy. W obozie spotyka ją kara, dużo gorsza niż ktokolwiek mógłby sądzić. Zostaje odebrana jej pozycja, możliwość wychodzenia z obozu, zostaje wykluczona z życia klanowego, a nawet traci swe imię, stając się Głupią Łapą, wychowanką Olszowej Kory. Warto także wspomnieć, że w szale gniewu przywódczyni bezpowrotnie okalecza ciało młodej kotki, odrywając jej ogon oraz pokrywając jej grzbiet głębokimi szramami.W Owocowym Lesie
Społecznością wstrząsnęła nagła i drastyczna śmierć Morelki. Jak donosi Figa – świadek wypadku, świeżo mianowanemu zwiadowcy odebrały życie ogromne, metalowe szczęki. W związku z tragedią Sówka zaleciła szczególną ostrożność na terenie całego klanu i zgłaszanie każdej ze śmiercionośnych szczęki do niej.Niedługo później patrol składający się z Rokitnika, Skałki, Figi, Miodka oraz Wiciokrzewa natknął się na mrożący krew w żyłach widok. Ciało Kamyczka leżało tuż przy Drodze Grzmotu, jednak to głównie jego stan zwracał na siebie największą uwagę. Zmarły został pozbawiony oczu i przyozdobiony kwiatami – niczym dzieło najbardziej psychopatycznego mordercy. Na miejscu nie znaleziono śladów szarpaniny, dostrzeżono natomiast strużkę wymiocin spływającą po pysku kocura. Co jednak najbardziej przerażające – sprawca zdarzenia w drastyczny sposób upodobnił wygląd truchła do mrówki. Szok i niedowierzanie jedynie pogłębił fakt, że nieboszczyk pachniał… niedawno zmarłą Traszką. Sówka nakazała dokładne przeszukanie miejsca pochówku starszej, aby zbadać sprawę. Wprowadziła także nowe procedury bezpieczeństwa: od teraz wychodzenie poza obóz dozwolone jest tylko we dwoje, a w przypadku uczniów i ról niewalczących – we troje. Zalecana jest również wzmożona ostrożność przy terenach samotniczych. Zachowanie przywódczyni na pierwszy rzut oka nie uległo zmianie, jednak spostrzegawczy mogą zauważyć, że jej znany uśmiech zaczął ostatnio wyglądać bardzo niewyraźnie.
W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz