Słuchała swojej przyjaciółki bardzo uważnie. Każde słowo Miedzianej Iskry, docierało prosto do uszu Żabiego Skoku, która musiała oddać się zadumie. Kocica miała rację. Z resztą zawsze tak było i dlatego arlekinka mogła zasięgnąć u niej porady, ufając jej bezgranicznie. Miłość Miedzianej Iskry i Iglastego Krzewu, również była owiana przeszłością, a jednak dwójka kotów kochała się mocno.
Czy Pszenica chciałby, żeby Żabka ułożyła sobie życie z innym kocurem? Wojowniczka odbiegła wzrokiem. Nigdy jej nie odwiedził we śnie, mimo że wiele razy go wołała, a potem budziła się w nocy z krzykiem, bez widoku znajomej sierści. Pewnie chciał, żeby żyła dalej, nie bacząc na pamięć o nim. Poruszyła nerwowo ogonem. Nie umiała zapomnieć, ale mogła poszerzyć pamięć o nowe wspomnienia.
— Myślisz, że Leszczynek mi wybaczy? — głos Żabki był cichy jak zawsze, ale biła z niego determinacja.
Miedziana Iskra przybliżyła się do niej bliżej, posyłając jej delikatny uśmiech. Objęła przyjaciółkę ogonem. Żabi Skok spojrzała na nią oczekująco. Musiała zmrużyć oczy przez pierwsze promiennie wschodzącego słońca.
— Już to zrobił. Wyjaśnij mu wszystko. Oboje zasługujecie na szczęście.
Żabka podziękowała lekkim skinieniem głowy. Oparła głowę o miękką pierś swojej przyjaciółki. Obie wpatrywały się w słońce, którego promiennie wsuwały się coraz głębiej do obozu Klanu Wilka, witając nowym dniem budzących się pobratymców.
— Wyspałeś się, Leszczynku? — kotka zwróciła pyszczek na rudego wojownika.
Obserwowała, jak się przeciąga. Wyglądał wtedy uroczo. Leszczynowa Bryza ponownie zajął miejsce na swoim posłaniu i uśmiechnął się do wojowniczki i odpowiedział na jej pytanie. Kotka przymknęła delikatnie oczy, rozkoszując się stukotem łap o ziemię. Z dziwnego powodu, dzisiaj jej to nie przeszkadzało.
Zmarszczyła nos. Dziwne uczucie wciąż ją dręczyło. Mimo przespanej całej nocy i napełnionego brzucha, kotka miała ochotę zwinąć się w kłębek. Rozejrzała się po legowisku, jednak nie była przez nikogo obserwowana. O co więc mogło chodzić?
W obozie zapanowało poruszenie. Coś jednak było nie tak. Kotka podniosła się ciężko na łapy. Z pewnością to jej ostatnie dni jako wojowniczki. Mięśnie i łapy odmawiały jej coraz częściej posłuszeństwa. Poza tym mogłaby wtedy więcej czasu spędzać z Miedzianą Iskrą.
Kotka opuściła legowisko wojowników. Jej wzrok przesunął się na polanie. Widziała Wróblową Gwiazdę i chciała mu pomachać ogonem na powitanie, ale wtedy zobaczyła jago przybity wyraz pyska. Przesunęła wzrokiem dalej, dostrzegając dopiero w tym momencie tłum zgromadzony przed legowiskiem starszych. Mając złe przeczucia, Żabi Skok od razu pośpieszyła w tamtym kierunku.
Kilka kotów płakało głośno, inne w ciszy wpatrywały się w jakiś leżący kształt, dosłyszała także rozpacz Iglastego Krzewu. Przyspieszyła. Przecisnęła się przez tłum, przepraszając ich cicho, jednak głos uwiązł jej w gardle, gdy dostrzegła przyczynę stanu wszystkich zgromadzonych. Miedziana Iskra leżała na ziemi, z zamkniętymi oczami i uśmiechem na pysku, zupełnie jakby spała. Promienie słońca opadały na jej bok. Nie poruszał się. Żabka otworzyła szerzej oczy z nagłym strachem.
— M-miedz?
Przybliżyła się bliżej, trącając nosem policzek przyjaciółki. Był zimny. Ponowiła swój gest.
— M-miedz? N-nie wygłupiaj się, to n-nie jest ś-śmieszne. — nerwowo poruszyła ogonem.
Wpatrywała się intensywnie w przyjaciółkę, trącając ją co jakiś czas nosem, potem łapą, ale nie dało to żadnego efektu. Miedziana Iskra nie poruszyła się. W jasnoniebieskich oczach Żabiego Skoku, pojawiły się łzy, które hurtem zaczęły cieknąć po jej policzkach. Rozpacz kolejny raz zawładnęła ciałem kruchej kotki.
— MIEDZIANA ISKRO! — wydarła się głośno, pierwszy raz od naprawdę dawna. Wtuliła pysk w sierść przyjaciółki, mocząc ją słonymi łzami. — MIEDZ! OTWÓRZ OCZY! MIEDZIANA ISKRO!
Poczuła, że kolejny raz jej serce rozbiło się na kawałki.
Żegnaj, Miedziana Iskro. Nigdy cię nie zapomnę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz