– Nie wierzę! Sugerujesz, że Mandarynkowa Gwiazda wygląda jak wypłosz?! – udała zszokowaną, ale swoje słowa wypowiedziała w miarę cicho. Przyglądała się jak kocie siedzące obok niej, najeżyło się strasznie.
– Chodziło mi o ciebie! – krzyknęła, a Żabka się tylko zaśmiała.
– Wiem przecież, wiem. – machnęła łapą. – Droczę się z Tobą. Przecież Mandarynkowa Gwiazda jest piękna.
– Jest. I nic tego nie zmieni!
– Prawda. – Żabka pokiwała łebkiem i spojrzała na to małe wkurzone stworzenie przed sobą. – Masz potencjał, wiesz?
– Potencjał? Na co? – koteczka machnęła poirytowana ogonem.
– Na bycie kimś ważnym. Tylko słowa musisz dobierać trochę lepiej, bo jak tak wszystkich będziesz obrażać zbyt wprost, to nawet jak będziesz kimś ważnym to nikt nie będzie cię lubił. – Mruknęła Żabka.
– Nie potrzebuję, żeby inni mnie lubi. Zwłaszcza nie paskudy takie jak ty. – kotka odwróciła się na łapie i weszła z powrotem do żłobka.
– Ach? Skoro tak uważasz. – Żabka wzruszyła ramionami. Miała nadzieje, że kociak jednak trochę bardziej się ułoży.
Ogłoszenie namiestników bardzo ekscytowało Żabkę. Trzcina i Żmijowiec naprawdę zasługiwali na takie miano, a mały Nur z całym swoim potencjałem sprawiał wrażenie dobrego kandydata. Łabądek natomiast… może osiągnie sukces. Żabka nie życzyła jej źle, jednak jej niewyparzony pysk był trochę… niebezpieczny dla jej własnego miejsca w klanie. Szkoda by było patrzeć, jak tak młody i utalentowany potencjał spada na samo dno.
– Nie uważasz, że te znaczki na moim pysku wyglądają przepięknie? – Łabądek złapała ja, kiedy ta akurat niosła do żłobka trochę jedzenia dla ich mamy.
– Są. To prawda. Zwłaszcza u Ciebie. Z tą kryzą to jak się przymknie oczy, to można by uznać, że zasługujesz na lotus! – mruknęła Żabka, odkładając na łapy zdobycz.
– Mówisz?
– No, mówię. Może kiedyś się doczekasz. W każdym razie. Dumna jesteś, co? Teraz jesteś namiestnikiem!
– No ba! To bardzo duże wyróżnienie i odpowiedzialność. – koteczka napuszyła się jak mały jeżyk, pewnie bardzo zadowolona z siebie. Żabka miała wielką ochotę się zaśmiać z jej wyglądu, ale przecież to tylko kociak. Niech się jeszcze cieszy tą niewinnością. Niedługo świat nie będzie taki łaskawy. Z jednej strony Żabka jej zazdrościła. Jej i wszystkim lotosom, ale z drugiej strony… bycie księciem czy namiestnikiem jest zapewne stresujące. Obowiązki, knowania, cicha nienawiść do siebie nawzajem i spokojne szukanie słów, które nie obrażą nikogo za mocno, nieodwracania się plecami do nikogo. Tymczasem Żabka była w pewnym sensie wolna.
– Będziesz bardzo dobrym namiestnikiem! – Żabka uśmiechnęła się szeroko do Łabądka.
<Łabądku?>
[397 słów]
Awwwwww mega urocze są!
OdpowiedzUsuńTrzcina zadowolona że jej córeczkę chwalisz.