Uniosła głowę i spojrzała na zatroskany wyraz pyska matki, który wkradł się na jej mordkę chwilę po tym, jak Listek pacnął Motylka w łapę, a ta teraz symulowała ból. Chciała w ten sposób zdobyć uwagę rodzicielki, bo przy dwójce braci, którzy mieli taki sam cel, było to trudne. Rozkwitający Pąk była uwielbiana przez nich wszystkich i nie dało się tego ukryć, każdy z nich chciał, by to właśnie mu poświęcała jak najwięcej czasu. Ledwo co się urodzili, a już wynaleźli powód do ciągłej rywalizacji.
Z ojcem nie było takich problemów. Szanowali go i kochali. Po prostu nim potrafili się dzielić.
- O, tu mnie boli – wyjęczała cicho tortie, z gracją podnosząc kończynę. – Niedobry Listek – wyrzuciła z żalem w głosie, spoglądając kątem oka na calico. Kocurek przekręcił oczami, zirytowany jej teatrzykiem, gdyż dobrze wiedział, że tylko udaje.
Niebieska także nie wydawała się być do końca przekonana jej słowom. Przystawiła nos do „zranionego” miejsca i zaciągnęła powietrze do płuc. Z jej nozdrzy wydobył się cichy świst.
- Nie wygląda to na nic poważnego – stwierdziła w końcu, odsuwając się. – Musisz być silna, przeżyjesz to, ale ty… - urwała, odwracając się w stronę sprawcy zamieszania. – Listku, musisz przestać atakować siostrę. Jest… delikatniejsza. Rozumiem, że zapewne chciałeś się tylko pobawić, ale na przyszłość uważaj – poprosiła łagodnie.
- Przecież ona udaje! Nic ją nie boli, lekko ją łapą dotknąłem, a ta płacze, jakbym jej ją odgryzł! – prychnął, niezbyt uradowany ostrzeżeniem ze strony matki. – Głupia symula…
- Listku! – Rozkwit niemalże zerwała się z miejsca, patrząc na niego groźnie. – Nie wolno ci nikogo obrażać. Zachowuj się.
I na tym skończyła się ich rozmowa.
Teraz miała jednego obrażonego brata, oraz drugiego, który za bardzo nie ingerował w ich bezsensowne kłótnie. Jad jak zwykle się od nich odizolował, siedząc spokojnie przy boku rodzicielki i wpatrując się uważnie w wejście do żłobka. Z niewiadomych powodów, Motylek poczuła chęć porozmawiania z rudzielcem i wykazania się swoim kulturalnym zachowaniem, by zaimponować niebieskiej karmicielce. W ten sposób pokaże swoje pokojowe nastawienie do rodzeństwa i wielkie serduszko, bo w końcu kto chciałby dobrowolnie spędzać czas z tymi sierotami?
Ruszyła w stronę zirytowanego samym jej widokiem kocura.
- Ładna dzisiaj pogoda, co nie? – zagadnęła, chcąc zacząć dyskusję. Od razu w odpowiedzi dostała prychnięcie, a jej towarzysz odwrócił pysk w stronę ściany.
- Skąd mam niby wiedzieć jaka jest pogoda, skoro kurwa nie widzę nic, co jest poza żłobkiem? – syknął. Nikt nie wiedział, skąd nauczył się takich ładnych wyrazów. Prawdopodobnie obok kociarni musiał ktoś kiedyś przeklinać, a malec to podłapał i używał ledwo co poznanych słów do wyrażania swojego niezadowolenia.
Motyl jak na zawołanie podniosła się do pionu i złapała kontakt wzrokowy z Rozkwit.
- Mamo, mamo! Wiesz, co on powiedział? – miauknęła przejęta. – Nie powtórzę oczywiście, bo bardzo brzydko powiedział! Użył zakazanego słowa, a nie wolno mu, prawda? Mamo, on przeklina! – naskarżyła bez namysłu, słysząc ostry warkot ze strony Jada.
- Pieprzona skarżypyta – prychnął, obserwując znudzony, jak dorosła kotka zbliża się do niego.
Tortie odeszła na drugi koniec żłobka, z zadowoleniem patrząc, jak brat zostaje skarany za swoją mowę. Nic bardziej nie satysfakcjonowało jej, niż myśl, że jest lepszym dzieckiem, bo potrafi się ładniej wysławiać.
- Jesteś z siebie dumna? – Listek niespodziewanie znalazł się przy jej boku, ściszając głos. – Na co ci to? On i tak się nie nauczy, będzie dalej gadał, jak mu się podoba.
- Wiem, ale patrz na to z innej strony. On przeklina, a my wychodzimy na grzeczne dzieciaczki. Ja oczywiście jestem zawsze grzeczna, ty… - zawiesiła na moment, uśmiechając się delikatnie, chcąc dalej wyglądać na uroczego i kochanego kociaka. – Ty też nie jesteś zła, wiesz?
- Zły – poprawił ją natychmiastowo, strosząc ogon. – Ile razy mam ci powtarzać, że jestem kocurem?
- Ojej, przepraszam – zrobiła skruszoną minę i otarła się o jego bok. – Nie chciałam sprawić ci przykrości! Naprawdę, mylę się czasami, bo wyglądasz tak... delikatnie i brzmisz jak kotka.
Znowu ciche syknięcie w jej stronę, a po chwili oddech pełen rezygnacji. Motyl mimo wszystko nie chciała, by calico poczuł się przez nią źle. Nie potrafiła jeszcze zrozumieć, dlaczego, pomimo bycia samicą, robi z siebie płeć przeciwną. Listek był jednak momentami bardzo wrażliwy na ten temat, chociaż starał się to kryć.
- Dobra, już się nie gniewam. Po prostu zastanów się następnym razem, nim coś do mnie powiesz.
Na pysk czarnej wpłynął szeroki uśmiech i pokiwała ochoczo głową.
- Obiecuję! – zagwarantowała, robiąc wydech pełen ulgi.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Oni mi klan rozniosą, jak nic <3
OdpowiedzUsuńMOTYL JAK MOŻESZ XDD
OdpowiedzUsuńaż żałuję że wyprowadzam się z kw, piękną przybraną eee córkę kuzynki mam <3333
OdpowiedzUsuń