Kiedy Kamyk był uczniem
W każdym razie charakter Korowej Łapy sprawił, że poczuł się przy niej lepiej, niż przy innych kotach. Bezpieczniej. Ciekawe, czy ona też miała takie problemy, jak on. Czy też sobie wyrzucała w myśli, że już dawno powinna się nauczyć tej wspinaczki? Czy uważała się za beznadziejną?
"Mam nadzieję, że jej życie jest lepsze i weselsze" — uznał w myśli kocur.
Przez chwilę milczał, zastanawiając się nad odpowiedzią. Szkolenie to był jego słaby punkt, więc nigdy nie wiedział, jak reagować na takie pytania.
— Czasem mam wrażenie, że jestem gorszy od kociaka, jeśli chodzi o polowanie — mruknął cicho i szybko, jakby wstydził się poziomu swoich umiejętności. — Ciągle się potykam o własne łapy — dodał po chwili.
* * *
Teraźniejszość
Kocur siedział przed legowiskiem wojowników, patrząc gniewnie na swojego brata. Porywisty Dąb jak zawsze rozmawiał z całą grupą swoich przyjaciół. Śmieli się, a cętkowany flirtował z dziewczynami.
"Co za mysi móżdżek" — uznał w myśli Kamienne Pióro i odwrócił wzrok. Jego spojrzenie padło na dwójkę kotów wchodzących do obozu. Były to Korowa Łapa i Dyniowa Skórka. Uśmiechnął się pod nosem, a następnie wstał i przeciągnął łapy.
Gdy mentorka odeszła od uczennicy, kocur truchtem podbiegł do szylkretowej kotki, a z jego gardła wydobywało się ciche mruczenie.
— Cześć, Korowa Łapo? Jak tam trening?
— Dobrze, a co u ciebie? — Na pysku kotki pojawił się delikatny uśmiech.
— Eh, denerwuje mnie strasznie Porywisty Dąb. — Kocur ściszył głos, aby na pewno nikt ich nie usłyszał. — Ciągle się chwali, że został wojownikiem szybciej ode mnie. Może ma rację, może rzeczywiście jest ode mnie lepszy, ale gdyby był prawdziwym bratem i przyjacielem, to nie mówiłby mi tego, co chwilę.
Miał nadzieję, że Korowa Łapa go zrozumie. Ona była jedynym kotem, z którym się przyjaźnił i który nie latał za Porywistym Dębem tak jak cała reszta.
<Korowa Łapo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz