Gęste zarośla zaszeleściły. Suche powietrze drażniło gardełko Orzełka. Potrzeba napicia wody zrobiła się silniejsza. Chciał wybrać się do strumienia, ale lisiaki szeptały, że ten zaczął wysychać przez zbyt dużą suszę. Zbawienny okazałby się deszcz. Ukojenie dawały drzewa pod którymi można było się skryć, znajdując przyjemny cień. Uczeń przeniósł wzrok na swojego mentora, gdy oboje wydostali się z krzewów i zaczęli kroczyć prostą dróżką. Znał dobrze tereny Owocowego Lasu, nie miał więc problemów z orientacją w terenie. Chociaż na początku Orzełek bał się zostania uczniem i wielkiej ilości obowiązków, zaczęło mu się to podobać. Widział, że Jabłko oraz rodzice są z niego dumni, robił otóż wielkie postępy. Kocurek zamruczał na miłe wspomnienia i dopiero wtedy zdał sobie sprawę, że mentor się w niego wpatruje. Znowu chodził z głową w chmurach, a syn Leszczyny pewnie o coś pytał!
- Czy ty mnie w ogóle słuchasz?
- T-tak. Znaczy.. zamyśliłem się. Przepraszam. - miauknął nieśmiało kocurek, kładąc po sobie uszka pod surowym wzrokiem mentora. To jednak złagodniało. Mógł odetchnął z ulgą. Polubił Jabłko i nie chciał mu przynieść zawodu.
- Pytałem co wyczuwasz.
Orzełek przystanął. Niby było to pytanie, które wymagało odpowiedzi, ale w praktyce ich szkolenia, Jabłko chciał od razu zobaczyć efekty. Nauczył się przez te trzy księżyce, że właśnie tak było. Otworzył pyszczek, żeby lepiej wyczuć leśne wonie. Dotarł do niego mocny zapach wiewiórki, słabszy myszy oraz chyba wróbla, ale nie był pewny. Wyprostował się, pusząc futerko.
- Czuję wiewiórkę.
Jabłko dał mu znak ogonem. Orzełek westchnął cicho. Wolałby jeszcze poćwiczyć teorie. Lubił ćwiczyć ruchy z mentorem, który był w stanie uchwycić każdy jego błąd i poprawić. Ćwiczyli to jednak długo i chociaż pierwsze próby łowieckie nie wychodziły Orzełkowi, teraz musiało być lepiej, prawda? Jabłko powtarzał, że barwa sierści, sylwetka oraz cierpliwość, zapewnią mu zapewne pożywienie.
Syn Sokoła przypadł do ziemi. Liczył, że przybrał odpowiednią pozycję łowiecką. Kierował się za zapachem wiewiórki. Ona pierwsza zobaczy? Nie, to ptak. Usłyszy? Królik. Wyczuje? Mysz. A co zrobi wiewiórka? Zatrzymał się na chwilę, żeby sobie przypomnieć, jednak w głowie miał pustkę. Kontynuował więc swoje skradnie, aż dotarł dość blisko. Napiął mięśnie i skoczył. Poczuł ciepłe, futrzaste ciałko. Wiewiórka pisnęła. O nie, o nie. To chyba zły znak.
- Zabij ją! - głos Jabłka dotarł do niego z bliskiej odległości.
Orzełek wgryzł się w piszczkę. W jednej chwili z ciepłej i wiercącej masy, stała się zimna i nieruchoma. Oblizał pyszczek z krwi, która wtedy wytrysła ze zwierzyny. Chwycił ją, żeby w kilku susach znaleźć się przy mentorze. Jabłko skinął głową.
- Dobra robota. Możemy wracać.
Orzełek wymamrotał coś z pełnym pyszczkiem. Pośpiesznie ruszył za mentorem. Tym razem szedł wolniej i ciężej, przez zwierzynę w pysku. Mentorowi to jednak nie przeszkadzało, bo uparcie parł do przodu.
- Dlaczego nie śpisz z resztą? - Orzełek zastrzygł uszkami na pytanie kremowego. Czujne zielone ślepia Jabłka, zatrzymały się na nim. - Ciągle widuję cię w trawie przy Jabłoni, lecz nigdy na gałęzi.
Dymny kocurek zmieszał się. Przez prawie upadek w dzieciństwie, nie przepadał za drzewami i na ten moment nie mógł znaleźć odwagi, żeby się na nie wspiąć. To dla wielkiego patrioty był cios, który musiał przekształcić w siłę. Musiał się odważyć.
Wrócili do obozu. Orzełka powitały znajome pyszczki oraz intensywny zapach dawnych lisiaków. Kim był Orzełek? Mógł nazywać się lisiakiem, czy owocniakiem? Wzruszył ramionami. Później pomyśli. Podziękował skinieniem głowy mentorowi za kolejny trening, po czym sam potuptał do sterty ze zwierzyną, schowaną przed potencjalnym ptactwem. Odłożył złapaną wiewiórkę, nie kryjąc swojej wielkiej dumy.
- Hej, Orzełku!
Odwrócił pyszczek akurat w chwili, gdy Bielik znalazła się przy nim. Siostra zamiast wybrać się na normalny trening, zajmowała się wymianą mchu, bo o to poprosił ją Trzmiel.
- Cześć.
Kotka machnęła radośnie ogonem.
- Pójdziemy zobaczyć kociaki Ostróżki?
Orzełek zaszurał łapką po ziemi. Nie umiał odmawiać. Bielik doskonale to wiedziała. Nie zdziwił się, gdy ruszyła do żłobka, nawet się na niego na oglądając, a on posłusznie ruszył za nią. Odkąd Ostróżka urodziła najmłodszych mieszkańców Owocowego Lasu, ciągle ktoś ją odwiedzał. Kocurek zabrał ze sobą mysz, bo widział u innych kotów, że zawsze coś przynoszą karmicielką, a maniery wypadały być grzecznym. Nie spieszyło mu się do zobaczenia kociąt. Jakoś tak zawsze był zbyt zajęty i chyba dziwnie by się czuł wiedząc, że te małe kluski są takie delikatne. On też był. Niesamowite jak się szybko dorasta.
Syn i córka przywódczyni przekroczyli próg żłobka. Znajomy zapach mleka i ciepło, pobudziły w Orzełku miłe wspomnienia, gdy sam przebywał w kociarni jako kociak. Na jednym z mchowych posłań dojrzał Madzię, pilnującą dwójki swoich kociąt. Na drugim zaś leżała rozciągnięta Ostróżka u której boku trójka maluchów piła mleko, popychając się nawzajem, żeby tylko zająć najlepsze miejsce.
- Dzień dobry, Ostróżko. - miauknął nieśmiało Orzełek.
- Dzień dobry! - powtórzyła Bielik, pierwsza siadając obok karmicielki. Wlepiła wzrok w puchate kulki. - Ale małe! Otworzyły już oczy?
Dymny kocurek odłożył mysz przy łapach karmicielki. Ta skinęła mu z wdzięcznością głową. Polizała trójkę swoich szkrabów po łebkach, pokazując tym samym uczucie. Orzełek przekrzywił łebek. Może gdy podrosną zaprosi ich do wspólnej zabawy? W końcu miał doświadczenie w zabawach!
- Tak, ale jeszcze dużo czasu minie zanim będą mogły się bawić. - uprzedziła jego pytanie Ostróżka. Uśmiechnęła się lekko.
- Jak się nazywają? - zadała kolejne pytanie Bielik. Postanowił jej pozwolić na to wyrywanie się, chociaż było to trochę nieuprzejme. Jednak widocznie karmicielce nie przeszkadzało kolejne pytanie bo postanowiła na nie odpowiedzieć.
- Ta malutka nazywa się Pajęczynka. Jedyny kocurek Strumień. A ona została Kostką. - dotknęła ciała kremowej koteczki.
Niezadowolona mała otworzyła ślepka, które ze złością wbiła w dymnego. Pewnie widziała jeszcze rozmazany świat. Chociaż kto ją tam wie. Chcąc być uprzejmy dla przyszłej koleżanki, uśmiechnął się delikatnie. Kostka podpełzła do niego bliżej. Zanim uczeń się zorientował, poczuł memlanie w ogon. Koteczka trzymała koniuszek jego ogona w pyszczku, całego go obśliniając. Otworzył szerzej oczy nie wiedząc za bardzo, co powinien zrobić. Strzepnąć ją? Czuł się nieprzyjemnie.
- Oo, lubi cię! - zawołała Bielik.
Ostróżka odciągnęła od niego kocie, które ponownie zwinęło się do snu. Orzełek skrzywił się mimowolnie. Miał jakieś złe przeczucia.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
24 listopada 2020
Od Orzełka
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz