Dopiero po dłuższej chwili Szelestowi znudziła się ta zabawa. Miodowa Łapa nie przestawała jednak machać liściem, przez chwilę więc wciąż za nim biegał, bo nie chciał, by kotce było przykro. Ta jednak nie zatrzymywała się, w końcu więc sam przystanął, ciężko dysząc.
- Zmęczyłeś się? - zapytała kotka odłożywszy liść. Kocurek nie odpowiedział, ani nawet nie pokiwał głową, tylko poczekał kilka uderzeń serca głęboko oddychając. Tyle wystarczyło, by wróciła mu pełnia energii. Wstał chcąc znów skoczyć na siostrę, nagle jednak usłyszał dziwny skrzek, przestraszony więc schował się między łapami Miodowej Łapy.
- Nie martw się, to tylko zwykły ptak. - miauknęła zerkając na niego. - Ale faktycznie, chyba powinniśmy już wracać. Nie jesteśmy daleko od obozu, ale jesteś jeszcze zbyt mały na długie wycieczki. Chodź.
Wzięła zioła w pyszczek po czym zrobiła kilka kroków do przodu, jednak, gdy spostrzegła, że Szelest nie idzie za nią, odwróciła się i położyła liście z powrotem pod swoje łapy.
- Co jest, Szeleściku?
Kocurek tylko zaczął kiwać szybko łepkiem w prawo i w lewo. Nie chciał wracać. Mama będzie przecież wściekła! Na pewno skończy się gorzej niż trzepnięcie tylko raz po łbie! Kocurek bał się tym bardziej, gdyż pamiętał gniew matki, gdy Dąb po raz pierwszy się wymknął. Ziewająca Łasica wyżywała się wtedy nie tylko na nim, ale również i na jego rodzeństwie, Dąb jednak dostał taką nauczkę, że wszystkim wydawało się, iż nigdy już nie będzie chciał się jej sprzeciwiać. Już trzy dni później znów się wymknął, a z każdą taką ucieczką królowa jakby nudziła się krzyczeniem na niego. Szelest jednak nigdy jeszcze nie uciekał, bał się więc, że skończy się to jeszcze gorzej niż za pierwszym wymknięciem się jego brata.
- Nie chcesz wracać do Ziewającej Łasicy, tak? - zapytała Miodowa Łapa domyślając się. Pokiwał łebkiem, choć nie musiał nawet odpowiadać, by kotka wiedziała, że ma rację. - Jak chcesz możesz posiedzieć ze mną i Dryfującym Obłokiem w naszym legowisku i pomóc nam układać zioła.
Szelest uradowany skoczył ku niej i szedł, wyprzedzając kotkę o kilka jego małych kroczków, a ta podążała tuż z anim, ie spuszczając z niego wzroku. Pamiętał drogę którą przyszli, chciał więc się tym teraz pochwalić i sam poprowadzić starszą siostrę. W końcu zza liści ujrzał wejście do obozu, podbiegł do niego, lecz nie wszedł, a odwrócił się, czekając na Miodową Łapę. Ta gdy podeszła uśmiechnęła się i weszła, a kocurek podążył tuż za nią, idąc jednak w taki sposób, by gdyby Ziewająca Łasica szukała go wychylając łeb ze żłobka, nie widziała go.
W końcu doszli do legowiska medyków, a przez ten czas nikt ich nie zatrzymał. Szelest wypuścił wstrzymane wcześniej powietrze.
Miodowa Łapa pewnym krokiem weszła do dziupli w starym dębie i odłożyła zebrane liście. Kocurek podreptał za nią i rozglądnął się. Było tam zupełnie inaczej niż w kociarni, nie tylko ze względu na poukładane wszędzie jakieś dziwne rośliny, których nie znał. Nie było czuć woni mleka, który zawsze wypełniał żłobek, lecz w powietrzu unosiło się wiele, bardzo wiele różnych zapachów, których kocurek nie znał. Było również ciemno, a światło wpadało jedynie przez wejście i choć dla kotów nie stanowiło to żadnego problemu i różnicy, tak Szelesta zafascynowała ta niby drobna różnica, tak jak kociaka fascynuje każda nowość, nawet zobaczenie kamyka o ciekawym kształcie.
- Dryfujący Obłok wyszedł do Rozżarzonej Łapy, który zranił się na treningu, musimy więc zająć się tym sami - odezwała się nagle Miodowa Łapa. - Pomożesz mi?
Szelest pokiwał łepkiem i podszedł do niej. Uczennica zaśmiała się.
- Jesteś bardzo pomocny i usłuchany. Nie boisz się ziół, a uwierz mi, są koty które tylko je widząc krzywią się. Nie chciałbyś może w przyszłości zostać medykiem?
Szelest pokiwał łebkiem stanowczo zaprzeczając.
- Ja będę wojownikiem - powiedział. - Muszę umieć bronić siebie i innych przed mamą. A jak będę silny to nie będzie mogła na mnie krzyczeć, ani nic mi zrobić i nie będę musiał się już bać. I inni też nie będą musieli, bo ich obronię, a mama nikogo już nie skrzywdzi. Nie pozwolę jej.
<Miodowa Łapo?>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
O kurde, ostatnie zdanie mnie poruszyło. Moje biedactwo :''(
OdpowiedzUsuń-Miodek elo
To ostatnie zdanie jest takie urocze
OdpowiedzUsuń-Burza