— Za tamtym krzakiem i z powrotem — powiedziała Srebrzysta Równonoc, wskazując na daleki punkt na końcu łąki.
— Ile okrążeń? — zapytała Perłówkowa Łapa.
— Tyle, ile ci dam — odparła mentorka tonem kogoś, kto odpowiadał na to pytanie już zbyt wiele razy. — Ruszaj.
Młodsza kotka bez sprzeciwu zaczęła biec, a po krótkiej chwili dołączyła koło niej Równonoc. Przez pierwsze dwa okrążenia wszystko było dla niej znajome w nie najlepszy sposób. Starała się trzymać za mentorką i dopasować swój rytm do jej rytmu, co szło jako tako tylko przez jakiś czas.
Budowa jej ciała z każdym kolejnym księżycem bardziej przypominała tą starszej kotki, ale dalej nie była w stanie go dostosować do tego samego tempa. Im dłużej biegła, tym bardziej oddech przestawał się koordynować z jej łapami i nie była żadnym sposobem w stanie tego naprawić, bez najpierw wyraźnego zwolnienia. W Porze Zielonych Liści było to bardziej uciążliwe niż kiedykolwiek wcześniej.
Srebrzysta Równonoc biegła obok spokojnym, miarowym krokiem. Perłówkowa Łapa obserwowała ją przez dłuższą chwilę. Przez wiele księżyców wchodziła w jej rytm automatycznie, jakby to był jedyny właściwy sposób biegania niebędący sprintem, i za każdym razem miała wrażenie, że stać ją było na więcej.
Minimalnie zwolniła. Bardziej ze zmęczenia, niż świadomie, ustawiła się w nieco krótszy, ale szybszy rytm kroków, a oddech się do niego dostosował. Trawa pod łapami była sprężysta, zupełnie inna niż poprzedni popiół i roztopy, i każdy krok przywracał trochę energii, zamiast ją pochłaniać.
Mentorka odłączyła się i stanęła w miejscu, w którym miałaby zawsze widok na uczennicę.
Kremowa kotka zaczęła dostrzegać coraz większą różnicę. Przez zmianę tempa kolejność stawiania łap i oddech przestały być dwoma oddzielnymi rzeczami do pilnowania, a zamiast tego stały się częścią całości, dzięki czemu resztę uwagi mogła skierować gdzie indziej.
Trawa migała pod łapami, wiatr przy każdym kroku czesał futro wzdłuż grzbietu i był przyjemnie chłodny na uszach, a łąka mijała w tempie, które zaczęło wydawać się naturalne. Gdzieś na granicy rosły wysokie kwitnące rośliny, których nazwy nie znała i ich zapach docierał do niej falami, kiedy powiew przychodził z tamtej strony. Łapy bolały ją tępo, tak jak powinny po ciężkiej pracy, a nie jak podczas Pory Opadających Liści, kiedy całe jej ciało krzyczało, żeby się zatrzymać.
W końcu usłyszała, że Srebrzysta Równonoc ją wołała. Jak tak teraz pomyślała, to chyba nie po raz pierwszy. Posłusznie skręciła w jej stronę i podbiegła truchtem, dysząc troszeczkę lżej niż ostatnim razem.
Mentorka siedziała niedaleko i przewracała leżące na ziemi, mieniące się w słońcu na niebiesko, srocze pióro.
— Jeśli masz tyle energii, to może spożytkujemy ją następnym razem na polowanie, a nie same biegi. — Kiwnęła głową.
— Możemy teraz — odpowiedziała Perłówkowa Łapa, po czym sama wydawała się zdziwiona, że to powiedziała.
Srebrzysta Równonoc zmierzyła wzrokiem jej rozczochrane od wiatru futro i machnęła łapą.
— Nie przesadzaj. Może, jak słońce będzie niżej, teraz i tak się większość zwierzyny chowa.
Wstała powoli, wzięła pióro w pysk i ruszyła w stronę powrotną. Z miejsca, w którym tego dnia trenowały, najbliższy tunel znajdował się w starym obozie.
Mentorka poszła przodem do tunelu, a Perłówkowa Łapa została na chwilę dłużej niedaleko wejścia. Nie pierwszy raz próbowała szczęścia, że coś użytecznego przy nim się napatoczy, ale przy ostatniej okazji nic wartego uwagi nie nawinęło jej się pod nos. Nie wiązała z miejscem szczególnych nadziei, ale uznała, że skoro już tu była, to warto było sprawdzić raz jeszcze.
Od ostatniego razu okolica zarosła trochę gęściej trawą, ale odsuwając ją łapą, nie zauważyła niczego ciekawego. Pochyliła się niżej przy kamieniu na ziemi, wciągając powietrze głębiej – i natychmiast tego pożałowała. Suchy piasek wleciał jej prosto do nosa i kichnęła na tyle głośno, że nawet Srebrzysta Równonoc mogła to jeszcze usłyszeć. Niezadowolona otrzepała pysk. Może jednak nie dziś.
[Event Klan Burzy: Przeszukiwanie starego obozu]
[685 słów + biegi długodystansowe]
[14% + 5%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz