Kotka zatrzymała się przy Kamiennych Strażnikach, unosząc spojrzenie na monumenty ustawione w kręgu. Mimo posiadania prawie trzydziestu księżyców na karku budowla wciąż zapierała dech w piersiach kocicy, jak i historia skarbu skrywanego pod ziemią.
Medyczka przywołała w myślach informacje, którymi podzielił się z nią Mglisty Sen. Na zgromadzeniu medyków znajdowali się medycy z Klanu Wilka. Albinoska zastanawiała się, czy były to koty, którym nie udało się uciec wraz z towarzyszami, czy może jednak były to podstawione koty przez lidera i ten cały kult. Jednak jeśli sięgnęła pamięcią, zarówno Cisowe Tchnienie oraz Roztargniony Koperek zachowywali się normalnie w trakcie prowadzenia rozmów na zgromadzeniach na Bursztynowej Wyspie, jak i na spotkaniu medyków.
"Czy Klan Gwiazdy pozwoliłby na to, aby na tej świętej ziemi stanęła łapa kultysty?"
Wpatrywała się w las rosnący na terenach Klanu Wilka. Jej marzenie o zjednoczeniu dwóch tak podobnych, a zarazem różnych klanów legło nim na dobre miało możliwość przejścia do fazy pierwszej.
Nie widziała się z Mglistym Snem od ich ostatniego spotkania. Miała nadzieję, że on i jego towarzysze są bezpieczni. Pragnęła z nim jeszcze raz ponownie spotkać, a nawet zaproponować możliwość spotkania się z ich liderem, a także liderami sojuszniczych społeczności, aby zapewnić im bezpieczeństwo.
* * *
Mimo że na jej pyszczku widniał uśmiech, czuła w sercu niepewność. Wplątała się w coś, w co na dobrą sprawę nie powinna się wplątywać, częściowo wplątując w to, jakby nie patrzeć sam Klan Burzy.
"Za wiedzę się płaci."
Przeniosła spojrzenie na Króliczą Gwiazdę, który zsunął się ostrożnie z podwyższenia, z zamiarem powrotu do legowiska lidera.
"Jeszcze nie teraz..."
Ponownie utkwiła spojrzenie w fioletowym śladzie na ścianie, po czym spojrzała na rdzawy odcisk Białego Strumienia znajdujący się tuż obok śladów pozostałych przewodników.
* * *
Westchnęła, odkładając rumianek na kamyku, mając nadzieję, że pora nowych liści, która miała lada moment nadejść, wynagrodzi niedogodności pory nagich drzew.
– Zajrzę do starszyzny – poinformowała Zawilcową Koronę, do którego przyszedł Kminkowy Szum wraz z jednym ze swoich synów.
Sprawnie przemknęła pomiędzy Skruszonym Drzewem i zniknęła w legowisku starszych.
* * *
Słodka Dziewanna wraz ze swoimi córkami zbliżyła się do zimnego ciała starszej. Delikatnie otarła się pyskiem o policzek przybranej matki, po czym wraz z trójką młodych uczennic oddaliła się na bok, by móc w ciszy i spokoju opłakiwać cynamonową kotkę.
Wełnista Mszyca spojrzała w kierunku Zawilcowej Korony, po czym skupiła spojrzenie na Księżycowej Łapie i Śniącej Łapie. Tego dnia stracili kolejnych członków rodziny. Musiało być im ciężko. Kotka ostrożnie zbliżyła się do niewidomego kocura, delikatnie ocierając się barkiem o jego bok, w ciszy zajmując miejsce tuż obok niego.
* * *
Wełnista Mszyca żałowała, że ich matka nie mogła brać udziału w ceremonii. Co prawda wiedziała, że kocica dogląda swego potomstwa z niebios, jednak to nie było w stanie zastąpić jej obecności.
Albinoska próbowała odnaleźć odcisk matki na ścianie. Było to trudne, zważywszy na ilość odciśniętych łap w Grocie Pamięci, jednak po chwili dostrzegła kształt łapy, podobny do tego, który pozostawiała kotka na miękkiej ziemi.
– Jestem z was dumny – zamruczał Szara Skóra, wypinając dumnie pierś, tak jakby, to on, a nie Lotos był mianowany.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz