— Klanie Gwiazdy! Wszystko dobrze?
Szybko obejrzał kotkę z góry po sam dół, zwracając uwagę na to czy nic się jej nie stało.
— Podrapałam brzuch, ale to nic…
Gdy kocur usłyszał słowa młodszej, spojrzał na nią z mieszaniną strachu i opiekuńczości. Miał szczęście, że nie było to nic gorszego. W końcu co z niego za mentor, jeśli jego uczennica wróci cała poharatana!
— Może odpocznijmy przez chwilę, gdy odzyskasz siły, spróbujemy na mniejszym drzewie.
Postrzępiona Łapa przytaknęła i usiadła. Mimo iż szylkretka patrzyła w bok, to mógł dostrzec na jej pyszczku złość na samą siebie. Wziął delikatny oddech i spojrzał na niebo, szukając tematu, który mógłby jakoś rozluźnić atmosferę. Potem przypomniał sobie, że obiecał kiedyś Postrzępionej Łapie, że opowie jej o swoim życiu za czasów, gdy był samotnikiem. Ten temat idealnie się nada! Dotknął łapą futra Postrzępionej Łapy i pokazał ogonem na złote kłosy.
— Pamiętasz, że pochodzę aż zza złotych kłosów? Gdy byłem dużo młodszy od ciebie, to mieszkałem w kociej kolonii.
Te dwa krótkie zdania od razu przykuły uwagę Postrzępionej Łapy.
— Miałem rodzeństwo tak samo, jak ty. Nazywali się Lazuryt i Krzemień. — Na wspomnienie o swojej rodzinie wojownika wypełniła fala nostalgii. Mógł wręcz poczuć, jak wypełnia ona każdy koniuszek jego ciała. — Moja mama była za to dawną wojowniczką Klanu Burzy. Drugi rodzic był samotnikiem.
— Co się z nimi stało?
Pytanie to ukuło Stokrotkową pieśń jak ostre pazury przeciwnika.
— Większość z nich od dawna poluje z naszymi przodkami — odpowiedział z nutą żalu w głosie.
— Oh. Wybacz, że zapytałam…
— Nie przepraszaj, nie miałaś przecież pojęcia.
Spojrzał na uczennicę, którą nadal patrzyła się z nutą zakłopotania w głosie.
— Mama często opowiadała nam o życiu w klanach. Od momentu, gdy pierwszy raz o nich usłyszałem, to już wiedziałem, że chcę dołączyć do klanu...
Stokrotkowa Pieśni zaczął opowiadać Postrzępionej Łapie historię tego, jakim cudem skończył w Klanie Klifu. Nie mógł oczywiście zapomnieć w swojej historii o swojej przyjaciółce, kotce, którą nazywał Czar.
— Wtedy Srokoszowa Gwiazda zgodził się na to, żebym został uczniem, I od tego czasu, staram się być jak najlepszym członkiem Klanu Klifu.
Pyszczek kotki był lekko otwarty w podziwie, przez co wojownik mimowolnie się zaśmiał.
— To niesamowite!
— W rzeczy samej — odpowiedział ciepło. — Miło się nam razem gawędzi, ale trzeba wracać do treningu prawda?
Wojownik zauważył niedaleko dużo mniejsze drzewo, idealne dla kogoś rozmiarów Postrzępionej Łapy. Podszedł do niego powolnym krokiem.
— Może spróbuj tutaj? Powinno ci być dużo łatwiej.
Szybko obejrzał kotkę z góry po sam dół, zwracając uwagę na to czy nic się jej nie stało.
— Podrapałam brzuch, ale to nic…
Gdy kocur usłyszał słowa młodszej, spojrzał na nią z mieszaniną strachu i opiekuńczości. Miał szczęście, że nie było to nic gorszego. W końcu co z niego za mentor, jeśli jego uczennica wróci cała poharatana!
— Może odpocznijmy przez chwilę, gdy odzyskasz siły, spróbujemy na mniejszym drzewie.
Postrzępiona Łapa przytaknęła i usiadła. Mimo iż szylkretka patrzyła w bok, to mógł dostrzec na jej pyszczku złość na samą siebie. Wziął delikatny oddech i spojrzał na niebo, szukając tematu, który mógłby jakoś rozluźnić atmosferę. Potem przypomniał sobie, że obiecał kiedyś Postrzępionej Łapie, że opowie jej o swoim życiu za czasów, gdy był samotnikiem. Ten temat idealnie się nada! Dotknął łapą futra Postrzępionej Łapy i pokazał ogonem na złote kłosy.
— Pamiętasz, że pochodzę aż zza złotych kłosów? Gdy byłem dużo młodszy od ciebie, to mieszkałem w kociej kolonii.
Te dwa krótkie zdania od razu przykuły uwagę Postrzępionej Łapy.
— Miałem rodzeństwo tak samo, jak ty. Nazywali się Lazuryt i Krzemień. — Na wspomnienie o swojej rodzinie wojownika wypełniła fala nostalgii. Mógł wręcz poczuć, jak wypełnia ona każdy koniuszek jego ciała. — Moja mama była za to dawną wojowniczką Klanu Burzy. Drugi rodzic był samotnikiem.
— Co się z nimi stało?
Pytanie to ukuło Stokrotkową pieśń jak ostre pazury przeciwnika.
— Większość z nich od dawna poluje z naszymi przodkami — odpowiedział z nutą żalu w głosie.
— Oh. Wybacz, że zapytałam…
— Nie przepraszaj, nie miałaś przecież pojęcia.
Spojrzał na uczennicę, którą nadal patrzyła się z nutą zakłopotania w głosie.
— Mama często opowiadała nam o życiu w klanach. Od momentu, gdy pierwszy raz o nich usłyszałem, to już wiedziałem, że chcę dołączyć do klanu...
Stokrotkowa Pieśni zaczął opowiadać Postrzępionej Łapie historię tego, jakim cudem skończył w Klanie Klifu. Nie mógł oczywiście zapomnieć w swojej historii o swojej przyjaciółce, kotce, którą nazywał Czar.
— Wtedy Srokoszowa Gwiazda zgodził się na to, żebym został uczniem, I od tego czasu, staram się być jak najlepszym członkiem Klanu Klifu.
Pyszczek kotki był lekko otwarty w podziwie, przez co wojownik mimowolnie się zaśmiał.
— To niesamowite!
— W rzeczy samej — odpowiedział ciepło. — Miło się nam razem gawędzi, ale trzeba wracać do treningu prawda?
Wojownik zauważył niedaleko dużo mniejsze drzewo, idealne dla kogoś rozmiarów Postrzępionej Łapy. Podszedł do niego powolnym krokiem.
— Może spróbuj tutaj? Powinno ci być dużo łatwiej.
[403 słów]
<Postrzępiona Łapo?>