To było niesprawiedliwe. Mieli iść do kocura który nie dość że pewnie się do niech nie przyzna, to jeszcze nigdy go na oczy nie widzieli. Miała szukać kocura o imieniu Szerszeń? Spoko, może niech jeszcze z transparentem lata po całym świecie i go szuka.
Skoro ich nawet nie odwiedzał i zostawił mamę , wiadome było że Mozaika mu się znudziła. Jak kólka mchu i piór kociakowi. Nawet ona, kotka mająca dwa książce, o tym wiedziała.
Ciągłe opowieści o rudym kocurze potrafiły przytłoczyć. Jaki to on nie był. Wiec gdy Mozaika przyszła do nich oświadczając że idą zobaczyć tatę, ich małe legowisko spokojnie mogło robić konkurencje dla nie jednego przyjęcia z okazji osiemnastki. I to wcale nie tak że większość tego hałasu wywołał bury kociak... wcale. Przecież w końcu zobaczą tego walecznego, przewspaniałego kocura o którym mówiła mama i sami się przekonają czy tak jest na prawdę. Czy mama ich w bambuko nie zrobiła naginając prawdę. Nawet jeśli Żwirek miała do niego żal i wolałabym go nigdy nie poznać.
Najpierw wylądowali na terenach gdzie rozciagała się WIEEEELKA górka, a nawet Grzybek pokusił się o stwierdzenie że kot czy dwunóg który to zrobił musiał mieć niesamowicie dużo siły. U podnóża klifu zrobili postój, by odpocząć. W momencie gdy mama zniknęła w krzakach, jej braciszek ruszył biegem w krzaki kierując się w stronę Wielkiego Pagórka. Chwile potem zniknął jej z oczu, nawet wołanie nie pomagało. Gdy Mozaika wróciła, od razu ruszyły w poszukiwaniu burasa. Po nieudanym przeszukiwaniu najbliższej okolicy, ruszyły dalej z obietnicą że po niego wrócą. Idąc dalej, przez podmokłe tereny gdzie małe łapki co rusz zatapiały się w miekkim podłożu. Przez to wszystko Mozaika musiała, mimo protestów Żwirki, nieść ją za skórę na karku.
Dymna położyła młodą na kępie, już zżółkniętej trawy.
Musnęła językiem jej polik, po czym bez słowa... skoczyła w drogę powrotną. Samotniczka była świadoma tego że Muchomor, jej syn został znaleziony przez inne koty, dwunoga albo, co gorsza jakiegoś drapieżnika i go zbyt szybko(o ile nie po śmierci) nie ujrzy na oczy. Miała szczera nadzieje że spotkała go któraś z dwóch pierwszych opcji. Przez to wszystko łzy gryzły ją pod powiekami.
Żwirek nie rozumiała dlaczego. Dlaczego kotka u której boku przyszła na świat, teraz ucieka jakby mogła Mozaice przynieść śmierć. Nie kochała jej? A może wolała jej brata...? Tego się pewnie nie dowie. W sumie chyba nikogo nie zdziwił fakt że jej pierwszą reakcją na to wszystko był pościg za matką. Biegła niezdarnie z wysoko uniesionym ogonkiem, do momentu gdy tłów wyprzedził łapki i pyszczkiem zaryła w ziemię. Piszczała, krzyczała za nią by wróciła. Nie mogła jej tu tak zostawić! Prawda...?
Po pewnym czasie temperatura spadła na tyle że drobne ciałko zaczęło drgać przy każdym mocniejszym podmuch. Nawet schowanie się pomiędzy kamieniem a krzakiem nie pomagało. Zwłaszcza przy przesiąkniętym wilgocią futerku.
W pewnym momencie poczuła że coś ją szturcha. Było... ...ciepłe i przyjemnie pachniało. Wydała z siebie cichy pisk, gdy czyjeś zęby pochwyciły jej skórę na karku.
Zostaw! Ja właśnie miałam iść spać! A rano miałam się obudzić obok mamy i Grzybka! Tam jest ciepło!
Chwile potem usłyszała głosy. Nie takie z góry, wołające ją na drugi świat. Inne i z pewnością należące do kogoś żywego. Potrafiła wychwycić pojedyncze słowa.
-Dryfujący Obłoku....?- odezwał się ktoś. Ktoś kto na pewno nie był mamą która po nią wróciła. Po tym odezwał się inny głos. Cichszy, przyjemny dla jej ucha. Dalej nie słyszała. Zasnęła wtulając zmarznięte ciałko w to miękką, ciepłą i przyjemnie pachnącą podusie, drgając przy tym raz po raz.
<Ktoś coś? Panie Liderze? Hej hooo>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Wojna z Klanem Wilka i samotniczkami zakończyła się upokarzającą porażką. Klan Klifu stracił wielu wojowników – Miedziany Kieł, Jerzykową Werwę, Złotą Drogę oraz przywódczynię, Liściastą Gwiazdę. Nie obyło się również bez poważnych ran bitewnych, które odnieśli Źródlana Łuna, Promieniste Słońce i Jastrzębi Zew. Klan Wilka zajął teren Czarnych Gniazd i otaczającego je lasku, dołączając go do swojego terytorium. Klan Klifu z podkulonym ogonem wrócił do obozu, by pochować zmarłych, opatrzeć swoje rany i pogodzić się z gorzką świadomością zdrady – zarówno tej ze strony samotniczek, które obiecywały im sojusz, jak i członkini własnego Klanu, zabójczyni Zagubionego Obuwika i Melodyjnego Trelu, Zielonego Wzgórza. Klifiakom pozostaje czekać na decyzje ich nowego przywódcy, Judaszowcowej Gwiazdy. Kogo kocur mianuje swoim zastępcą? Co postanowi zrobić z Jagienką i Zielonym Wzgórzem, której bezpieczeństwa bez przerwy pilnuje Bożodrzewny Kaprys, gotowa rzucić się na każdego, kto podejdzie zbyt blisko?W Klanie Nocy
Ostatni czas nie okazał się zbyt łaskawy dla Nocniaków. Poza nowo odkrytymi terenami, którym wielu pozwoliły zapomnieć nieco o krwawej wojnie z samotnikami, przodkowie nie pobłogosławili ich niemalże niczym więcej. Niedługo bowiem po zakończeniu eksploracji tajemniczego obszaru, doszło do tragedii — Mątwia Łapa, jedna z księżniczek, padła ofiarą morderstwa, którego sprawcy jak na razie nie odkryto. Pośmiertnie została odznaczona za swoje zasługi, otrzymując miano Mątwiego Marzenia. Nie złagodziło to jednak bólu jej bliskich po stracie młodej kotki. Nie mieli zresztą czasu uporać się z żałobą, bo zaledwie kilka wschodów słońca po tym przykrym wydarzeniu, doszło do prawdziwej katastrofy — powodzi. Dotąd zaufany żywioł odwrócił się przeciw Klanowi Nocy, porywając ze sobą życie i zdrowie niejednego kota, jakby odbierając zapłatę za księżyce swej dobroci, którą się z nimi dzielił. Po poległych pozostały jedynie szczątki i pojedyncze pamiątki, których nie zdołały porwać fale przed obniżeniem się poziomu wód, w konsekwencji czego następnego ranka udało się trafić na wiele przykrych znalezisk. Pomimo ciężkiej, ponurej atmosfery żałoby, wpływającej na niemalże wszystkich Nocniaków, normalne życie musiało dalej toczyć się swoim naturalnym rytmem.Przeniesiono się więc do tymczasowego schronienia w lesie, gdzie uzupełniono zniszczone przez potop zapasy ziół oraz zwierzyny i zregenerowano siły. Następnie rozpoczęła się odbudowa poprzedniego obozu, która poszła dość sprawnie, dzięki ogromnemu zaangażowaniu i samozaparciu członków klanu — w pracach renowacyjnych pomagał bowiem niemalże każdy, od małego kocięcia aż po członków starszyzny. W konsekwencji tego, miejsce to podniosło się z ruin i wróciło do swojej dawnej świetności. Wciąż jednak pewne pozostałości katastrofy przypominają o niej Nocniakom, naruszając ich poczucie bezpieczeństwa. Zwłaszcza z krążącymi wśród kotów pogłoskami o tym, że powódź, która ich nawiedziła, nie była czymś przypadkowym — a zemstą rozchwianego żywiołu, mszczącego się na nich za śmierć członkini rodu. W obozie więc wciąż panuje niepokój, a nawet najmniejszy szmer sprawia, że każdy z wojowników machinalnie stroszy futro i wzmaga skupienie, obawiając się kolejnego zagrożenia.
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot w Klanie Burzy!
(dwa wolne miejsca!)
Miot w Klanie Klifu!
(jedno wolne miejsce!)
Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz