Szelest machnął łapkami bezradnie, gdy jego ciepłe oparcie nagle zniknęło. Ziewająca Łasica pozwoliła jemu i jego rodzeństwo tej nocy spać wtulonymi w nią i nawet owinęła je szczelnie swym ogonem, chroniąc przed zimnem. Teraz jednak wstała, a kociaki znów poczuły chłód. Szelest nie otwierał oczek, nie chciał wstawać. Wyderka nie chciała mu jednak na to pozwolić i szturchnęła go łapkami.
- Szeeleest! Mamy problem! - miauknęła mu do ucha.
Otworzył jedno oko i spojrzał na nią pytająco.
- Głodna jestem, ale gdy chciałam coś zjeść mama mnie odsunęła i sobie poszła! - powiedziała z przestrachem w głosie. - Chyba będziemy musieli sami szukać mleko i na nie polować! Wiesz, jak wojownicy.
- C-c-co? - wyrwało się Szelestowi, już zupełnie rozbudzonemu strachem, rozszerzającemu oczy. Mama może i była okrutna, nie bawiła się z nimi i biła nawet za najdrobniejsze przewinienia z których inne królowe tylko by się radośnie roześmiały, zawsze jednak dawała im jeść. Czy teraz koniec z tym? Może w końcu ma dość użerania się z nimi i chce, by teraz zdechli z głodu? A może wyszła i już nigdy nie wróci? Może i była okropna, ale co wtedy zrobią? Nie będzie ani źródła ciepła, ani jedzenia, ani nikt nie będzie pomagał im się myć! Umrą!
Ziewająca Łasica wróciła jednak chwilę później niosąc w pysku dwie ryby; większą i mniejszą. Tą drugą rzuciła przed Wyderką i Szelestem, a następnie wygodnie ułożyła się w gniazdku z mchu skubiąc t pierwszą.
Szelest spojrzał na dziwne stworzenie przed sobą, szybko jednak odwrócił wzrok i wlepił go w mamę, nie wiedział bowiem o co jej chodziło. Kotka zauważając to spojrzenie przewróciła oczami.
- Od dzisiaj jecie to - warknęła i wróciła do skubania własnej ryby.
Szelest spojrzał jeszcze raz na jedzenie. Było niemal tak duże jak on sam! Był głodny, nie wyglądało jednak apetycznie. Powąchał je i skrzywił się. Wyderka też niepewnie niuchnęła, po czym wręcz odskoczyła.
- Bleee! Ale cuchnie! Niedobre! - miauknęła na co w odpowiedzi dostała błysk złości w oku Ziewającej Łasicy.
- Albo jecie to, albo nic. - miauknęła matka. - Niewdzięczniki jedne...
Szelest zasmucił się. Najwidoczniej te piękne czasu, gdy mama dawała im pyszne jedzonko minęły. Teraz kocica będzie jedynie źródłem ciepła, strachu, gniewu i cierpienia w te mroźne dni. Spojrzał na wyjście z kociarni. Przyniosła ryby gdzieś stamtąd... Pewnie je upolowała. Szelest o polowaniu wiedział jednak tylko tyle, że w ten sposób wojownicy zdobywają jedzenie, a robią to schylając się do ziemi a następnie skacząc na biegające po lesie ryby.
- Gdzie jest Dąb?... - zapytała nagle Ziewająca Łasica.
Oba kociaki wzruszeniem ramion pokazały, że nie mają najmniejszego pojęcia. Królowa syknęła ze wściekłością.
- Oooch, jak tylko wróci sprawię, że będzie się bał choćby pomyśleć o tym, by się wymknąć! - Szelest zadrżał wyobrażając sobie co straszniejsze rzeczy, które może zrobić Ziewająca Łasica Dębowi. A wtedy serce wręcz mu stanęło, a on sam skulił się drżąc ze strachu jak jeszcze nigdy dotąd. Jedynym sposobem, by Dąb nawet nie myślał o wymykaniu się, byłoby sprawienie, by nie myślał w ogóle. A to oznaczało, że kotka jest gotowa go zabić bez zastanowienia!
Nagle ktoś wszedł do żłobka. Szelest, Wyderka i Ziewająca Łasica zwrócili weń swe spojrzenia i nastwili uszu. Do środka wszedł - ku radości Szelestu - Dryfujący Obłok. Malec zauważył jednak, że ten trzyma coś w pyszczku. Podszedł do kremowej karmicielki i położył to przed nią. Szelest ze zdziwieniem zauważył, że tym czymś była kolorowa, czarno-szaro-rudo-kremowo-biała koteczka. Była trochę większa od niego samego, jednak niewiele.
- Co to?! - warknęła Ziewająca Łasica wstając na równe łapy. - Znowu mi jakiegoś kocika podrzucacie?! Wiem, że jako jedyna potrafię w tym klanie wychować dzieci jak należy, jednak moje własne, ten wredny, szary bękart i jeszcze ta dziwna plątanina kolorów to już zbyt wiele, nawet dla tak cudownej matki jak ja!
- Ten, jak ją określiłaś, ,,wredny, szary bękart" to moja wnuczka. - warknął nagle wielki, płomienny kocur który niewiadomo kiedy wszedł do kociarni. Szelestowi oczy się zaświeciły, gdy go zobaczył. Jaki on ogromny! Jaki rudy!
- Płomienna Gwiazda... - mruknęła Ziewająca Łasica, nagle jakoś tak spokojniej.
- W istocie. Proszę cię o zaopiekowanie się tym kociakiem. Nie mamy obecnie w klanie innej karmicielki, która mogłaby się nią zająć.
- Ha! Co wy byście beze mnie zrobili! Jesteście do mnie tacy niemili i ciągle tylko narzekacie, ale dobrze, zrobię to dla klanu i wychowam tę kotkę na przyszłą wojowniczkę Klanu Nocy. A teraz idźcie już, idźcie, bo ją obudzicie.
<Żwirek?>`
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Wojna z Klanem Wilka i samotniczkami zakończyła się upokarzającą porażką. Klan Klifu stracił wielu wojowników – Miedziany Kieł, Jerzykową Werwę, Złotą Drogę oraz przywódczynię, Liściastą Gwiazdę. Nie obyło się również bez poważnych ran bitewnych, które odnieśli Źródlana Łuna, Promieniste Słońce i Jastrzębi Zew. Klan Wilka zajął teren Czarnych Gniazd i otaczającego je lasku, dołączając go do swojego terytorium. Klan Klifu z podkulonym ogonem wrócił do obozu, by pochować zmarłych, opatrzeć swoje rany i pogodzić się z gorzką świadomością zdrady – zarówno tej ze strony samotniczek, które obiecywały im sojusz, jak i członkini własnego Klanu, zabójczyni Zagubionego Obuwika i Melodyjnego Trelu, Zielonego Wzgórza. Klifiakom pozostaje czekać na decyzje ich nowego przywódcy, Judaszowcowej Gwiazdy. Kogo kocur mianuje swoim zastępcą? Co postanowi zrobić z Jagienką i Zielonym Wzgórzem, której bezpieczeństwa bez przerwy pilnuje Bożodrzewny Kaprys, gotowa rzucić się na każdego, kto podejdzie zbyt blisko?W Klanie Nocy
Ostatni czas nie okazał się zbyt łaskawy dla Nocniaków. Poza nowo odkrytymi terenami, którym wielu pozwoliły zapomnieć nieco o krwawej wojnie z samotnikami, przodkowie nie pobłogosławili ich niemalże niczym więcej. Niedługo bowiem po zakończeniu eksploracji tajemniczego obszaru, doszło do tragedii — Mątwia Łapa, jedna z księżniczek, padła ofiarą morderstwa, którego sprawcy jak na razie nie odkryto. Pośmiertnie została odznaczona za swoje zasługi, otrzymując miano Mątwiego Marzenia. Nie złagodziło to jednak bólu jej bliskich po stracie młodej kotki. Nie mieli zresztą czasu uporać się z żałobą, bo zaledwie kilka wschodów słońca po tym przykrym wydarzeniu, doszło do prawdziwej katastrofy — powodzi. Dotąd zaufany żywioł odwrócił się przeciw Klanowi Nocy, porywając ze sobą życie i zdrowie niejednego kota, jakby odbierając zapłatę za księżyce swej dobroci, którą się z nimi dzielił. Po poległych pozostały jedynie szczątki i pojedyncze pamiątki, których nie zdołały porwać fale przed obniżeniem się poziomu wód, w konsekwencji czego następnego ranka udało się trafić na wiele przykrych znalezisk. Pomimo ciężkiej, ponurej atmosfery żałoby, wpływającej na niemalże wszystkich Nocniaków, normalne życie musiało dalej toczyć się swoim naturalnym rytmem.Przeniesiono się więc do tymczasowego schronienia w lesie, gdzie uzupełniono zniszczone przez potop zapasy ziół oraz zwierzyny i zregenerowano siły. Następnie rozpoczęła się odbudowa poprzedniego obozu, która poszła dość sprawnie, dzięki ogromnemu zaangażowaniu i samozaparciu członków klanu — w pracach renowacyjnych pomagał bowiem niemalże każdy, od małego kocięcia aż po członków starszyzny. W konsekwencji tego, miejsce to podniosło się z ruin i wróciło do swojej dawnej świetności. Wciąż jednak pewne pozostałości katastrofy przypominają o niej Nocniakom, naruszając ich poczucie bezpieczeństwa. Zwłaszcza z krążącymi wśród kotów pogłoskami o tym, że powódź, która ich nawiedziła, nie była czymś przypadkowym — a zemstą rozchwianego żywiołu, mszczącego się na nich za śmierć członkini rodu. W obozie więc wciąż panuje niepokój, a nawet najmniejszy szmer sprawia, że każdy z wojowników machinalnie stroszy futro i wzmaga skupienie, obawiając się kolejnego zagrożenia.
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot w Klanie Burzy!
(dwa wolne miejsca!)
Miot w Klanie Klifu!
(jedno wolne miejsce!)
Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz