Jaś nie wiedział, po co łazi za Sarenką na te "zgromadzenia". Po prostu za każdym razem, kiedy ona wychodziła on musiał iść z nią. Za pierwszym razem nie wiedział, gdzie i po co idą, ale teraz, gdy był nieco bardziej pewny... nadal nie wiedział po co. Nie chciał się pytać, przecież wyszedłby na głupka! Ale pytania nie dawały mu spokoju. Czemu klany zbierają się w pełnię w tym miejscu? Po co Sarenka przychodzi je podsłuchiwać? Dlaczego inne klany tam przychodzą grupami, a Klan Lisa wysyła tylko Sarenkę? Jaś nie był aż tak niekumaty, żeby nie wiedzieć, że Sowa także znikała w pełnię księżyca i zapewne też chodziła na te spotkania. Ale czemu tylko przywódca?
To wszystko było bardzo zastanawiające, zwłaszcza, że te spotkania były straszliwie nudne! Jedyną ciekawą na nich rzeczą były te dwa koty, które nieśmiało się do siebie zalecały. Nic innego go nie obchodziło. Ale Sarenka najwyraźniej dostrzegała w tym wszystkim drugie dno, jakiego on nie widział.
Ale zebrania nie były jedynym problemem Jasia. Jego głowę nadal zaprzątał obraz kocura z Klanu Nocy, który uważał się za jego ojca. Jego słowa... Nadal wierciły Jasia od środka. Z jednej strony były głupie i pozbawione sensu, ale z drugiej czuł się przez nie dziwnie. Nikomu jeszcze nie mówił o swoich problemach, ale czuł, że niebawem będzie to konieczne.
Jaś leżał w sianie na swoim posłaniu patrząc się na dziurawy dach stodoły. Jego myśli krążyły między różnymi tematami, a umysł był zajęty. Miał pełnić straż. Był tylko on i Trujący Bluszcz, a reszta poszła na polowanie. Jaś wiedział, że tylko ona umiałaby udzielić mu jakiejś porady, ale z drugiej strony wiedział, że stara medyczka to wredna kocica i mogłaby milczeć. Nie lubił jej. W ogóle nie przepada za swoim klanem. Jedynie Sarenka i Kropelka zawsze były dla niego przyjaciółkami. Pozostali byli albo zbyt nieprzyjemni by ich akceptował lub nic nie warci, jak Zając. Jaś bardzo nad tym ubolewał. Chciałby, żeby Klan Lisa był większy i silniejszy, a jago członkowie godni zaufania i przyjaźnie nastawieni. W głębi serca wiedział, że to wina Sowy. Szanował zmarłą kotkę, ale zawsze się jej bał i jej nie lubił. Sowa źle wychowywała swoje kocięta. Gdyby liderem Klanu Lisa był Ogryzek i Punia z pewnością byłby to klan lepszy i przyjemniejszy. Jaś nadal żywił silny sentyment do pary samotników, która go wychowała. Wiedział, że zawsze może im zaufać.
Nagle usłyszał szelest na dole, więc wyjrzał przez dziurę w podłodze. Do stodoły wrócił Zając niosąc w pyszczku dwie myszy. Jaś szybko zbiegł na dół.
- Zamieniamy się - powiedział do niego i wybiegł ze stodoły prosto na otwarte pole. Chciał dobiec do siedliska dwunożnych z dwóch powodów. Po pierwsze mógł tam złapać dużo zdobyczy, a po drugie wspomnienie mieszkających tam przyjaciół napełniło go chęcią spotkania ich.
Biegnąc zauważył stado owiec ganiane przez psy. Nie miał ochoty się z nimi spotkać, więc zmienił lekko kierunek, aby nadal biec do siedliska dwunożnych, ale wyminąć psy.
W końcu zwolnił, ponieważ był bardzo zmęczony biegiem. Szczęście sprawiło, że niedaleko wyniuchał mysz. Ostrożnie ją podszedł i złapał. Znalazł szybko jakiś punkt odniesienia, wykopał dołek i schował tam swoją zdobycz. Po chwili ruszył dalej, gdyż zobaczył najbliższe domostwo dwunożnych. Szybko do niego dobiegł i wskoczył na otaczający je murek. Kątem oka dostrzegł mniejszy domek na podwórku i już wiedział, że lepiej z murka nie schodzić. W takich domkach mieszkają psy.
Kocur obszedł dom po ogrodzeniu i zeskoczył z niego po stronie Drogi Grzmotu. Znał tę okolicę, był niedaleko swojego dawnego domostwa. Zadowolony przebiegł na drugą stronę śmierdzącej ścieżki i idąc ścieżką obok Drogi Grzmotu ruszył w kierunku swojej farmy.
<Sarna? Możesz go śledzić, czy coś>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz