Po rozmowie z ojcem zachowywałem się niczym zagrożona wiewiórka.
Chodziłem spięty, walałem się z boku na bok, unikałem kontaktu z innymi
kotami. Coraz bardziej zaczynałem przypominać samotnika. Sowie Skrzydło
dalej posyłała mnie na wędrówki po zioła, odpowiadało mi to. Mogłem się
wyrwać z życia obozowego i pobyć sam w lesie.
- Skończył mi się zapas liści ogórecznika - oznajmiła pewnego razu
Sowie Skrzydło, jak zwykle przygotowując napar dla chorych kotów. -
Widziałam duże złoża przy Czterech Drzewach. Myślę, że jesteś
wystarczająco samodzielny, aby udać się sam na tamte tereny. Musisz
tylko uważać na samotników. Jeśli chcesz, każę jakiemuś wojownikowi
pójść z tobą.
- Nie, nie, nie! Dam sobie radę sam, dziękuję - odparłem szybko. Nie
miałem ochoty odbywać podróży z natrętnym kotem u boku. Odetchnąłem i
uśmiechnąłem się lekko. Ruszyłem w stronę tunelu z paproci.
- Wróć szybko - mruknęła Sowie Skrzydło, gdy znalazłem się przy wyjściu z obozu. Kiwnąłem łebkiem.
<> <> <> <>
Po jakimś czasie dotarłem pod Cztery Drzewa. Podróż nie należała do
przyjemnych - ciągnące się kilometry, burczący brzuch uniemożliwiały mi
odczuwanie korzyści z wędrówki. Spojrzałem na potężne dęby, których
konary rozciągały się nad doliną niczym ogromny liściasty baldachim.
Słońce ledwo przeciskało swoje promienie przez koronę, barwiąc ziemię
tysiącami tańczących plamek. Rozejrzałem się, i szybko odnalazłem cel
swojej podróży - niebieskie kwiaty, przypominające rozwarte paszcze, o
włochatych łodygach i liściach, rosły w kupce, blisko siebie.
Lekkim krokiem podszedłem do roślin.
- Dziwne sobie miejsce znaleźliście, wiecie? - odparłem trochę do
kwiatów, trochę do siebie. Objąłem pyszczkiem pokaźną kępkę, po czym
szybkim, stanowczym ruchem wyciągnąłem chwasty z korzeniami, na których
balansowały bryłki ziemi. "Trochę tak jak Sowa wyrywa drzazgi z łap"
uśmiechnąłem się cicho. Odłożyłem kupkę na bok, szykując się na zerwanie
większej ilości, gdy usłyszałem cichy głosik:
- Z-Zostawiłbyś, trochę d-dla mnie...?
Odwróciłem się powoli, stając pysk w pysk z młodą, białą kotką.
Wystraszona moim nagłym ruchem odskoczyła. Z jej futra dało się wyczuć
mocny zapach klanu Burzy, a sama kotka musiała być uczennicą medyka, tak
jak ja. Lekko zmieszany sytuacją, zrobiłem miejsce do chwastów.
- Jasne, bierz śmiało. Każdy klan ma prawo do roślin rosnących na wolnych terenach.
- Dziękuję...- zmieszała się. Chwyciłem swoją kupkę w pysk, mając zamiar
odejść lecz coś w jej wyglądzie przykuło moją uwagę. I nie było to
śliczne, białe futerko lecz coś jeszcze...
Kotka miała czerwone oczy, co oznaczało, że była albinoską. Zafascynowało mnie to, nigdy nie widziałem kota albinosa.
Młoda uczennica chyba spostrzegła, że się jej przyglądam, bo szybko spuściła wzrok i schowała pyszczek.
- Masz piękne oczy, nie musisz się ich wstydzić - zadziwiła mnie
łagodność w moich głosie, niczym skierowana do małego kociaka. - Jestem
Widmowa Łapa, a ty?
<Królicza Łapo? ( ͡° ͜ʖ ͡°) Le podrywy Widma>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Wojna z Klanem Wilka i samotniczkami zakończyła się upokarzającą porażką. Klan Klifu stracił wielu wojowników – Miedziany Kieł, Jerzykową Werwę, Złotą Drogę oraz przywódczynię, Liściastą Gwiazdę. Nie obyło się również bez poważnych ran bitewnych, które odnieśli Źródlana Łuna, Promieniste Słońce i Jastrzębi Zew. Klan Wilka zajął teren Czarnych Gniazd i otaczającego je lasku, dołączając go do swojego terytorium. Klan Klifu z podkulonym ogonem wrócił do obozu, by pochować zmarłych, opatrzeć swoje rany i pogodzić się z gorzką świadomością zdrady – zarówno tej ze strony samotniczek, które obiecywały im sojusz, jak i członkini własnego Klanu, zabójczyni Zagubionego Obuwika i Melodyjnego Trelu, Zielonego Wzgórza. Klifiakom pozostaje czekać na decyzje ich nowego przywódcy, Judaszowcowej Gwiazdy. Kogo kocur mianuje swoim zastępcą? Co postanowi zrobić z Jagienką i Zielonym Wzgórzem, której bezpieczeństwa bez przerwy pilnuje Bożodrzewny Kaprys, gotowa rzucić się na każdego, kto podejdzie zbyt blisko?W Klanie Nocy
Ostatni czas nie okazał się zbyt łaskawy dla Nocniaków. Poza nowo odkrytymi terenami, którym wielu pozwoliły zapomnieć nieco o krwawej wojnie z samotnikami, przodkowie nie pobłogosławili ich niemalże niczym więcej. Niedługo bowiem po zakończeniu eksploracji tajemniczego obszaru, doszło do tragedii — Mątwia Łapa, jedna z księżniczek, padła ofiarą morderstwa, którego sprawcy jak na razie nie odkryto. Pośmiertnie została odznaczona za swoje zasługi, otrzymując miano Mątwiego Marzenia. Nie złagodziło to jednak bólu jej bliskich po stracie młodej kotki. Nie mieli zresztą czasu uporać się z żałobą, bo zaledwie kilka wschodów słońca po tym przykrym wydarzeniu, doszło do prawdziwej katastrofy — powodzi. Dotąd zaufany żywioł odwrócił się przeciw Klanowi Nocy, porywając ze sobą życie i zdrowie niejednego kota, jakby odbierając zapłatę za księżyce swej dobroci, którą się z nimi dzielił. Po poległych pozostały jedynie szczątki i pojedyncze pamiątki, których nie zdołały porwać fale przed obniżeniem się poziomu wód, w konsekwencji czego następnego ranka udało się trafić na wiele przykrych znalezisk. Pomimo ciężkiej, ponurej atmosfery żałoby, wpływającej na niemalże wszystkich Nocniaków, normalne życie musiało dalej toczyć się swoim naturalnym rytmem.Przeniesiono się więc do tymczasowego schronienia w lesie, gdzie uzupełniono zniszczone przez potop zapasy ziół oraz zwierzyny i zregenerowano siły. Następnie rozpoczęła się odbudowa poprzedniego obozu, która poszła dość sprawnie, dzięki ogromnemu zaangażowaniu i samozaparciu członków klanu — w pracach renowacyjnych pomagał bowiem niemalże każdy, od małego kocięcia aż po członków starszyzny. W konsekwencji tego, miejsce to podniosło się z ruin i wróciło do swojej dawnej świetności. Wciąż jednak pewne pozostałości katastrofy przypominają o niej Nocniakom, naruszając ich poczucie bezpieczeństwa. Zwłaszcza z krążącymi wśród kotów pogłoskami o tym, że powódź, która ich nawiedziła, nie była czymś przypadkowym — a zemstą rozchwianego żywiołu, mszczącego się na nich za śmierć członkini rodu. W obozie więc wciąż panuje niepokój, a nawet najmniejszy szmer sprawia, że każdy z wojowników machinalnie stroszy futro i wzmaga skupienie, obawiając się kolejnego zagrożenia.
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot u Samotników!
(brak wolnych miejsc!)
Miot w Klanie Burzy!
(dwa wolne miejsca!)
Miot w Klanie Klifu!
(jedno wolne miejsce!)
Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz