Nie mogłem bezczynie siedzieć. Mysi Wąs była tak nieuważna, że bez problemu się wymknąłem, to był błąd jakich mało. Pies poturbował mnie ostro. Stając z nim oko w oko nie czułem strachu, chciałem wszystkim pokazać jaki jestem silny, przeliczyłem się. Teraz leżałem nieprzytomny pod jakimś drzewem. Powoli czułem jak uchodzi ze mnie wszystko, jak odpływam w mrok. Nie słyszałem już niczego, ale wiedziałem, że ktoś jest obok mnie. Czy ja umierałem?
Otworzyłem oczy i znalazłem się ponownie na tej samej polance, tym razem jednak byłem sam. Czułem przytłaczający chłód. Samotność, to mi doskwierało. Nagle z mgły powstał cień, który przeobraził się w tego samego kocura co z wcześniejszych snów. Kamienny Pazur stanął przede mną i uśmiechnął się lekko.
- Chciałeś zgrywać bohatera co?- zapytał rozbawiony tą sytuacją. Odwróciłem łeb, nie chciałem z nim rozmawiać, był zwykłym zdrajcą! Kocur chyba zrozumiał, że wszystko wiem. Westchnął ciężko i podszedł bliżej. Otulił mnie ogonem i popatrzył mi w oczy.
- Hej, wiesz już wszystko? To nie moja wina, że oszalałem, ale przysięgam, byłem więcej warci niż te ,,lojalne koty". Proszę cię, co drugi zdradza klan i puszcza się z pierwszą spotkaną kotką! Ja nie jestem w tym wszystkim najgorszy.
- Zabiłeś własnego brata- odpowiedziałem krótko i wyrwałem się od niego. Kocur syknął i spróbował jeszcze raz.
- On zasługiwał na śmierć, był beznadziejnym wojownikiem i liderem. Byłbym o niebo lepszy, ty też.
- O co ci chodzi?- spytałem zaciekawiony. Czemu nagle wyskakuje z tym, że byłbym lepszym liderem. Uśmiechnął się tajemniczo i zaczął się rozpływać.
- Mówię, że byłbyś lepszym liderem klanu Wilka, dokonaj to czeka ja nie zdołałem- powiedział i zniknął we mgle która otoczyła mnie. Była tak gęsta, że nie mogłem nic zobaczyć. To oznaczało jedno, wybudzałem się.
Otworzyłem oczy i spojrzałem gdzie się znajduje. Byłem u medyka, no tak, pies. Nad mną wisiała Sowie Skrzydło która układała jakieś liście na moich ranach, piekło jak cholera. Przypomniałem sobie mój pierwszy sen z Kamiennym Pazurem w roli głównej. Medyczka w istocie byłą moją matką. Trąciłem ją nosem by zwrócić jej uwagę. Kotka spojrzała na mnie i uśmiechnęła się.
- Już się obudziłeś? Pies trochę cię poturbował młody- mruknęła i odsunęła się. Zajęła się swoją pracą- Mglisty Cień jest wściekły, chyba lepiej żebyś jeszcze pospał.
Lecz w tej samej chwili do legowiska wskoczył Mglisty Cień. Gdy spojrzał na mnie w jego oczach znalazłem wściekłość. Podbiegł do mnie i złapał mnie za kark. Miauknąłem z bólu i dopiero po interwencji Sowy kocur mnie puścił.
- Mglisty!- wrzasnęła Sowa upominając brata.
- Co ty sobie wyobrażałeś?! Zgłupiałeś?! Rzucić się na psa, za mało umiesz! Jesteś uczniem, Gęsia Łapo, nie umiesz nic, jesteś nikim! Zawiodłem się na tobie okropnie! Słyszysz, zawiodłem się! Kiedy wreszcie dojdziesz do siebie zaczniemy lekcje z posłuszeństwa i odstawimy walkę czy cokolwiek innego!- warknął i wyszedł. Był wściekły. Do oczu napłynęły mi łzy, czy on aż tak mnie nienawidził? Sowie Skrzydło otuliła mnie ogonem i pogłaskała po łebku. Chciała mnie pocieszyć, lecz ja nie chciałem jej troski. Spróbowałem ją odepchnąć, lecz ta była zbyt natarczywa. W końcu ugryzłem ją w łapę i wstałem na równe łapy.
- Zostaw mnie matko, nagle ci się zachciało mną opiekować?!- wrzasnąłem i wybiegłem z obozu. Słyszałem głos swojego mentora, niech się zabije. Mam go dość, jest potworny, jak cały ten patologiczny klan. Biegłem przed siebie a deszcz dudnił o ziemię. Moje łapy były całe ubrudzone w błocie. Zewsząd dochodził mnie głos Kamiennego Pazura. ,,Jesteśmy tacy sami". Te zdanie odbijało się echem w mojej głowie. Jego śmiech, jego potworny lodowy śmiech przeszywał moje serce i umysł. W końcu zatrzymałem się i zawyłem na cały las. Miałem dość, dość! Mój głos odbijał się echem w całym lesie, kruki uciekły z drzew podobnie jak wszystkie małe zwierzątka. W końcu się zamknąłem i spojrzałem w swoje obicie w kałuży. Zamiast szylkretowego kota ujrzałem szarego kocura z krótką sierścią i długimi uszami. Byliśmy tacy sami. Powoli zacząłem się śmiać, coraz bardziej i bardziej. W końcu nie mogłem się powstrzymać i wybuchłem szaleńczym śmiechem, czemu? Nie umie powiedzieć.
- Jesteśmy tacy sami, użycz mi swej mocy i wskaż drogę wujaszku!- ryknąłem ciągle się śmiejąc. Nie miałem już siły walczyć z tym, ewidentnie było coś ze mną nie tak, koniec z ukrywaniem tego. Czas na mój ruch. Wtem usłyszałem trzask w krzakach. Zwróciłem się tam i przestałem się śmiać. Z zarośli wyszedł Mglisty Cień patrząc na mnie z przerażoną miną, czyli słyszał. Szczerze, miałem to w dupie.
<<Mglisty Cieniu?>>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz