Ten zdrajca myślał, że przeszkodzi mi byle jaki potworek? Zaraz gdy zniknął w tumanach kurzu skoczyłam na Drogę Grzmotu w dalszej pogoni, nie mogę teraz się zatrzymać, ten szczur musi wyjawić mi prawdę! W połowie przeprawy przez drogę usłyszałam ryk potwora, wiedziałam, że mnie ostrzega. Zaparłam się łapami i pochyliłam do dołu. Potwór przemknął nade mną a ja kontynuowałam swoje poszukiwania. Wbiegłam na bezpieczny, że tak się wyrażę, teren i zaczęłam węszyć w poszukiwaniu Płomiennej Pieśni. Wyczułam swąd strachu praktycznie od razu. Poszłam za zapachem z nadzieją, że go odnajdę. Idąc jego śladem co raz mylił mnie smród klanu Klifu który był wszechobecny. W końcu znalazłam się u kresu mojej drogi. Zaczęłam szukać kocura wszędzie, zaglądałam pod każdy krzak, nigdzie go nie było. Nieopodal wyczułam lisią jamę, lecz zapach był dość świeży. Nie wierzyłam, że ten tchórzliwy zdrajca wlazłby tam. Wściekła zrezygnowałam z dalszych poszukiwań, właśnie straciłam członka mojego klanu. Jeśli kiedykolwiek wróci, zabiję go od razu. Zdenerwowana i zrezygnowana ruszyłam w drogę powrotną. Tym razem uważałam przy Drodze Grzmotu, rozejrzałam się wiele razy w obie strony. Ani mi się śniło tracić życia w starciu z potworem. Przebiegłam przez drogę i znalazłam się na znajomych terenach. Powolnym krokiem szłam do obozu rozmyślając jak mogę podbić klany posiadając tak mało wojowników i żadnego medyka, to niemożliwe! Nagle usłyszałam szelest w krzakach. Bez namysłu skoczyłam w nie atakując tego kto w nich przebywał. Okazało się, że napadłam małą kotkę. Wywlokłam ją z ukrycia i rzuciłam przed siebie. Była drobna i trochę wychudzona. Jej złote oczka patrolowały teren pospiesznie, widać było jej zdenerwowanie.
- Kim jesteś i co robisz na moich terenach?- zapytałam młodej kotki. Ta w końcu spojrzała na mnie i z pozostałą odwagą mruknęła:
-Jestem Różana Łapa, samotniczka, szukam klanu by dołączyć.
Moje wąsy lekko zadrżały, to była moja szansa! Klan Gwiazd zesłał mi tą małą wojowniczkę jako znak, że teraz będzie tylko lepiej. Uśmiechnęłam się najserdeczniej jak umiałam i przygarnęłam kotkę łapą.
- Posłuchaj, a nie chciałabyś dołączyć do mojego klanu? Nazywam się Czysta Gwiazda i dowodzę klanem Prawdy, który został podarowany mi przez Gwiezdnych- wyjaśniłam najprościej jak umiałam. Różana Łapa ewidentnie zainteresowała się tą propozycją.
- Dobrze, z chęcią dołączę. A opowiesz mi coś więcej?- zachęciła mnie przyszła wojowniczka. Kiwnęłam głową i zaczęłam opowiadać. Ruszyłyśmy obie w stronę, teraz naszego, obozu. Cały czas opowiadałam jej o Klanie Gwiazd, głupiej przepowiedni o czterech wybranych i o moich planach podboju i zaprowadzenia ładu w klanach. Czarna kotka słuchała mnie przejęta całą tą sprawą, dziwne, ale widziałam w niej mnie samą. Byłyśmy bardzo podobne. W końcu doszliśmy do naszego obozu. Przez młodą prawie zapomniałam o Płomiennej Pieśni, lecz przekraczając linię obozu i patrząc na Oślinione Futro wszystko powróciło w tym złość i bezradność wobec tego. Nagle zauważyłam kogoś nowego. Bura kotka siedziała i rozmawiała z Pomarańczową Stopą. Obie dyskutowały o czymś jakby nigdy nic. Podeszłam do nich i chrząknęłam. Nowa odwróciła się i ukłoniła na powitanie.
- Witaj Czysta Gwiazdo, wybacz, że nachodzę cię bez zapowiedzi, ale jestem zaintrygowana twoim klanem. Uczyniłabyś mi wielką przyjemność gdybym mogła do was dołączyć- zaczęła kotka. Byłam zdziwiona, Gwiezdni zesłali mi dziś dwóch nowych członków, dzięki ci o wielki Klanie Gwiazd! Od razu się rozpromieniłam i kiwnęłam łbem.
- Witaj w naszym klanie, Pomarańczowa Stopa zapoznała cię z ogólnym zarysem oraz naszymi planami?
- Tak Czysta Gwiazdo. Oh, gdzie moje maniery, nie przedstawiłam się, mam na imię Śnieżne Serce- przedstawiła się kotka i skinęła mi głową. Byłam niezwykle szczęśliwa, nareszcie Klan rusza do przodu! Jednak musiałam poinformować wszystkich o haniebnym czynie Płomiennej Pieśni. Westchnęłam ciężko i wskoczyłam na skałę. Zwołałam wszystkie koty, których jak na razie wiele nie było, i zaczęłam:
- Moi drodzy! Dzisiejszego dnia stało się dużo dobrego, ale także straciliśmy jednego członka. Płomienna Pieśń okazał się zdrajcą! Nie udzielił mi odpowiedzi na me pytania i spiskował za moimi plecami z innymi klanami. Przerażony czekającymi go konsekwencjami uciekł na tereny Klanu Klifu. Goniłam go, lecz straciłam jego trop. Jeżeli którekolwiek z was zobaczy go na naszych trenach, ma prawo go zaatakować. Wy wybieracie czy sami go zabijecie, czy sprowadzicie przed moje oblicze. Powinniśmy go zacząć szukać, jest niebezpieczny, wie o zamiarach naszego klanu jak i zna jego skład. Od jutra, zaczynamy polowanie na Płomienną Pieśń. To tyle w tej kwestii. Do naszego klanu dołączyła też młoda uczennica, Różana Łapa! Jej treningiem zajmę się osobiście. Dziękuje wszystkim za uwagę- zakończyłam i zeskoczyłam ze skały. Rzuciłam okiem na Oślinione Futro, jego wyraz pyska nie zdradzał nic. Zdenerwowało mnie to, miałam nadzieję, że okaże jakiekolwiek większe zainteresowanie tą sprawą! Podeszłam do Różanej Łapy i zetknęłam się z nią nosem. Młoda kotka była bardzo szczęśliwa z powodu mojej decyzji.
- Trening zaczniemy jutro- rzuciłam w jej kierunku i odeszłam. Byłam zbyt zmęczona, aby robić teraz cokolwiek. Weszłam do legowiska i położyłam się na posłaniu. Zasnęłam bardzo szybko.
Wstałam bardzo wcześnie i postanowiłam odwiedzić obrzeża klanu Nocy. Dawno nie obserwowałam tych kotów. Siadłam na uboczu i obserwowałam płynącą rzekę. Nagle ktoś wyłonił się z krzaków. Był to stary mentor, jak dobrze pamiętam zastępca lidera, oraz jego młody uczeń. Zaczęli normalną lekcję, jak co dzień. Obiło mi się o uszy, że klan Nocy jest bardzo duży, może spróbować ich przeciągnąć na moją stronę? Najrośniej będzie zwerbować młodego. Akurat dziś mieli polowanie samodzielne. Osmolona Łapa pobiegł w dół rzeki, zapewne kierował się na Sowie Drzewo. Szłam powoli w jej kierunku chowając się w wysokiej trawie. W końcu kotek znalazł się przy Sowim Drzewie. Poczekałam jeszcze chwilkę aż kotek upoluje mysz. W końcu złapał gryzonia a ja wyłoniłam się z cienia. Kocurek upuścił mysz z wrażenia i cofnął się.
-Kim jesteś i co robisz na naszym terenie?!- zapytał pospiesznie a w jego oczkach odbijał się strach. Usiadłam naprzeciw i przekręciłam lekko łepek.
- Spokojnie, przybywam w pokoju młody. Powiedz mi, nie drażni cię ten klan Nocy? Wiecznie jakieś zakazania, rygor. Czy ktoś bierze cię na poważnie? Przecież ty jesteś taki młody, kto cię słucha!- zaczęłam. Musiałam wyciągnąć jakieś argumenty by kot zachęcił się do dołączenia do mnie.
- No tak...ale niedługo będę już wojownikiem!- rzucił prędko. Nie był do końca skłonny do tego by odejść od klanu, musiałam posłużyć się kłamstwem.
- A wiesz, że Czarna Gwiazda to wielki zdrajca, nawet nie wiesz co wyprawia z kotkami z innych klanów, tak jest! A wiesz dlaczego jest taki tłusty? Bo podżera jedzenia dla pieszczoszków!- opowiadałam. Młody uczeń jakby zaczął mi wierzyć.
- A jego zastępca? Phi! Worek kości, taki sam zdrajca. Pół klanu Burzy woła na niego ,,tato!".
- To nie prawda, on jest szlachetny!- upierał się kotek. Przewróciłam oczami i westchnęłam ciężko.
- Mów co chcesz, ale ja wiem swoje. Dołącz do mojego klanu, a być może w przyszłości to ty nazwiesz się liderem klanu Nocy. Pomyśl, Osmolona Gwiazda! Pięknie brzmi prawda?- kusiłam go. Kotem kiwnął głową zainteresowany, lecz zaraz odrzucił piękne sny i wypalił:
- Nigdy! Nie będę zdrajcą! Wszystko co mówisz to kłamstwa!
- Zatem się pożegnamy- mruknęłam i w jednej chwili rzuciłam się na kociaka. Nie umiał walczyć, był zbyt młody. Złapałam go za kark i szarpnęłam rzucając z impetem na ziemię.
- Osmolona Łapo!- wrzasnął szary kocur wyskakujący z zarośli. Wpadł na mnie z impetem i zwalił mnie z łap. Upadłam i przekoziołkowałam kawałek. Gdy wstałam zastępca siedział przy swym uczniu i mówił coś do niego. Z furią rzuciłam się na starego kocura i tym razem ja byłam górą. Szary Kieł był słaby, zbyt słaby by pokonać mnie. Znalazłam odpowiedni moment i gryzłam się w jego szyję. Kocur zamiauczał i spróbował się wydostać z mojego uścisku. Szarpał się na wszystkie strony, słyszałam jak błaga o litość. Nagle wszystko ustało, umarł. Jego niebieskie przeszklone oczy zasnuły się mgłą. Zadowolona z siebie rzuciłam truchło w bok i spojrzałam na kociaka. Był przerażony i słaby. Podeszłam do niego i cicho wymruczałam:
- Trzeba było korzystać jak ładnie zapraszałam.
Wbiłam mu pazury w brzuch. Kotek wydał ostatnie westchnienie i odszedł. Spojrzałam na moje dzieło i uśmiechnęłam się. Wreszcie byłam w swoim żywiole. Oblizałam brudną od krwi łapę i ruszyłam w drogę powrotną. Nie obchodziło mnie czy ktoś ich znajdzie, ważne, że już nie żyli. Po drodze obmyłam się w małym oczku wodnym i wróciłam do obozu. Nie miałam zamiaru chwalić się nikomu tym co zrobiłam.
Późniejszą porą poszłam na trening z moją uczennicą. Nauczyłam ją podstawy łowiectwa, szło jej nieźle, w sumie musiała łowić przez jakiś czas dla siebie. Gdy trening dobiegł końca. Miałam zamiar wrócić kiedy wyczułam obcy zapach na moich terenach. Kazałam Różanej Łapie wrócić samej a ja poszłam na poszukiwania.
Okazało się, że to Lamparcia Plama. Po konfrontacji w końcu zgodziła się dołączyć, byłam bardzo szczęśliwa, jednak muszę mieć na nią oko.
- Dobrze, dostajesz drugą szansę, witaj w moim klanie- odparłam i kazałam jej za mną ruszyć. Kotka podreptała grzecznie i zaraz zrównała się ze mną.
- To, opowiesz mi coś o nim?- spytała przyjaźnie. Kiwnęłam głową i zaczęłam:
- Mój klan został mi podarowany przez Gwiezdnych. Naszym celem jest zlikwidowanie tych ścierw zwanych Wybrańcami. To głupia bujda, kiedy w końcu się ich pozbędziemy będziemy mogli zapanować nad innymi klanami zabijając liderów i zastępców. Stworzymy jeden wielki klan i zaprowadzimy porządek, doprowadzimy koty do świętości!- wyjaśniłam z uśmiechem na pysku. Plan był idealny, ale do jego realizacji potrzebowałam lojalnych mi wojowników. Lamparcia Plama kiwnęła głową, jednak w jej oczach odbijał się strach, czyżby wizja ją przerażała?
- Rozumiem, ale jak zamierzasz zdobyć tylu wojowników?- spytała przerywając ciszę.
- Całą nadzieje pokładam w klanie Gwiazd- odpowiedziałam z dumą. Doszłyśmy do obozu. Przedstawiłam jej miejsca i różne koty, wyjaśniłam funkcję. Kotka podziękowała i odeszła się położyć.
<<Lamparcia Plamo?>>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Plotki w Klanie Klifu mimo upływu czasu wciąż się rozprzestrzeniają. Srokoszowa Gwiazda stracił zaufanie części swoich wojowników, którzy oskarżają go o zbrodnie przeciwko Klanowi Gwiazdy i bycie powodem rzekomego gniewu przodków. Złość i strach podsycane są przez Judaszowcowy Pocałunek, głoszącego słowo Gwiezdnych, i Czereśniową Gałązkę, która jako pierwsza uznała przywódcę za powód wszystkich spotykających Klan Klifu katastrof. Srokoszowa Gwiazda - być może ze strachu przed dojściem Judaszowca do władzy - zakazał wybierania nowych radnych, skupiając całą władzę w swoich łapach. Dodatkowo w okolicy Złotych Kłosów pojawili się budujący coś Dwunożni, którzy swoimi hałasami odstraszają zwierzynę.W Klanie Nocy
doszło do ataku na książęta, podczas którego Sterletowa Łapa utracił jedną z kończyn. Od tamtej pory między samotnikami a Klanem Nocy, trwa zawzięta walka. Zgodnie z zeznaniami przesłuchiwanych kotów, atakujący ich klan samotnicy nie są zwykłymi włóczęgami, a zorganizowaną grupą, która za cel obrała sobie sam ród władców. Wojownicy dzień w dzień wyruszają na nieznane tereny, przeszukując je z nadzieją znalezienia wskazówek, które doprowadzą ich do swych przeciwników. Spieniona Gwiazda, która władzę objęła po swej niedawno zmarłej matce, pracuje ciężko każdego wschodu słońca, wraz z zastępczyniami analizując dostarczane im wieści z granicy.Niestety, w ostatnich spotkaniach uczestniczyć mogła jedynie jedna z jej zastępczyń - Mandarynkowe Pióro, która tymczasowo przejęła obowiązki po swej siostrze, aktualnie zajmującej się odchowaniem kociąt zrodzonych z sojuszu Klanu Nocy oraz Klanu Wilka.
W Klanie Wilka
Kult Mrocznej Puszczy w końcu się odzywa. Po księżycach spędzonych w milczeniu i poczuciu porzucenia przez własną przywódczynię, decydują się wziąć sprawy we własne łapy. Ciężko jest zatrzymać zbieraną przez taki czas gorycz i stłumienie, przepełnione niezadowoleniem z decyzji władzy. Ich modły do przodków nie idą na marne, gdyż przemawia do nich sama dusza potępiona, kryjąca się w ciele zastępczyni, Wilczej Tajgi. Sosnowa Igła szybko zdradza swą tożsamość i przyrównuje swych wyznawców do stóp. Dochodzi do udanego zamachu na Wieczorną Gwiazdę. Winą obarczeni zostają żądni zemsty samotnicy, których grupki już od dawna były mordowane przez kultystów. Nowa liderka przyjmuje imię Sosnowa Gwiazda, a wraz z nią, w Klanie Wilka następują brutalne zmiany, o czym już wkrótce członkowie mogli przekonać się na własne oczy. Podczas zgromadzenia, wbrew rozkazowi liderki, Skarabeuszowa Łapa, uczennica medyczki, wyjawia sekret dotyczący śmierci Wieczornej Gwiazdy. W obozie spotyka ją kara, dużo gorsza niż ktokolwiek mógłby sądzić. Zostaje odebrana jej pozycja, możliwość wychodzenia z obozu, zostaje wykluczona z życia klanowego, a nawet traci swe imię, stając się Głupią Łapą, wychowanką Olszowej Kory. Warto także wspomnieć, że w szale gniewu przywódczyni bezpowrotnie okalecza ciało młodej kotki, odrywając jej ogon oraz pokrywając jej grzbiet głębokimi szramami.W Owocowym Lesie
Społecznością wstrząsnęła nagła i drastyczna śmierć Morelki. Jak donosi Figa – świadek wypadku, świeżo mianowanemu zwiadowcy odebrały życie ogromne, metalowe szczęki. W związku z tragedią Sówka zaleciła szczególną ostrożność na terenie całego klanu i zgłaszanie każdej ze śmiercionośnych szczęki do niej.Niedługo później patrol składający się z Rokitnika, Skałki, Figi, Miodka oraz Wiciokrzewa natknął się na mrożący krew w żyłach widok. Ciało Kamyczka leżało tuż przy Drodze Grzmotu, jednak to głównie jego stan zwracał na siebie największą uwagę. Zmarły został pozbawiony oczu i przyozdobiony kwiatami – niczym dzieło najbardziej psychopatycznego mordercy. Na miejscu nie znaleziono śladów szarpaniny, dostrzeżono natomiast strużkę wymiocin spływającą po pysku kocura. Co jednak najbardziej przerażające – sprawca zdarzenia w drastyczny sposób upodobnił wygląd truchła do mrówki. Szok i niedowierzanie jedynie pogłębił fakt, że nieboszczyk pachniał… niedawno zmarłą Traszką. Sówka nakazała dokładne przeszukanie miejsca pochówku starszej, aby zbadać sprawę. Wprowadziła także nowe procedury bezpieczeństwa: od teraz wychodzenie poza obóz dozwolone jest tylko we dwoje, a w przypadku uczniów i ról niewalczących – we troje. Zalecana jest również wzmożona ostrożność przy terenach samotniczych. Zachowanie przywódczyni na pierwszy rzut oka nie uległo zmianie, jednak spostrzegawczy mogą zauważyć, że jej znany uśmiech zaczął ostatnio wyglądać bardzo niewyraźnie.
W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz