Leżałem na posłaniu u medyków. Nudziłem się potwornie. Wsłuchiwałem się w szmer liści które układał Widmowa Łapa. Sowie Skrzydło przygotowywała jakąś maść. Było potwornie cicho. Nienawidziłem takiego stanu rzeczy. Zacząłem niecierpliwie machać ogonem uderzając o ścianę. Sowie Skrzydło upomniała mnie swym wzrokiem mówiącym ,,przestań albo cię otruję". Nie miałem zamiaru z nią wchodzić w konflikt więc zaprzestałem. Widmowa Łapa skończył swą pracę i podszedł do mnie. Na jego drobnym pyszczku pojawił się uśmiech.
- Jak się czujesz Słoneczny Deszczu?- spytał z troską. Kiwnąłem łbem na znak, że nie jest źle.
- Jest dobrze, ale nie wytrzymam tej ciszy! Nienawidzę nic nie robienia!- warknąłem głośniej niż powinienem. Do naszej rozmowy przyłączyła się Sowie Skrzydło która przyniosła nowy opatrunek.
- Jakbyś nie był takim mysim móżdżkiem to latałbyś teraz wolno, a tak tu jesteś na nas skazany- mruknęła przykładając liście do mojej rany- ależ dostałeś! Szkoda na to patrzeć. Ale spokojnie, wyzdrowiejesz, zagoi się.
- Mam nadzieję, ta szrama odebrałaby mi moje piękno!- zażartowałem lecz szybko napotkałem się z chłodnym spojrzeniem kotki, no tak, jej pysk był cały w bliznach.
- Nie miałem nic złego...
- Wiem, że nie dzieciaku!- zaśmiała się kończąc swą pracę- a teraz idź spać czy coś.
- Kiedy mi się nie chce!- zaprotestowałem. Nie podobało mi się to, że traktują mnie jak kociaka. Widmowa Łapa parsknął śmiechem, lecz szybko się zamknął odchodząc w głąb lecznicy. Sowie Skrzydło przewróciła oczami i przyniosła mi stos różnych liści.
- Pogrupuj je i policz ile jest z każdej grupy.
Westchnąłem i podniosłem się lekko na łapach. Zacząłem przekładać listki na oddzielne grupy, czerwone do czerwonych, te postrzępione do tych samych i tak dalej. Ciężko mi było ruszać szyją, lecz jakoś dawałem sobie radę. Zamyśliłem się na chwilę przez co dałem prawie wszystkie listki żółte wprost na liście zielone. Syknąłem zdenerwowany i zacząłem wszystko od początku. W końcu podszedł do mnie brat. Oboje zaczęliśmy układać liście w odpowiedniej kolejności i w zależności od barw. Gdy skończyliśmy Widmowa Łapa zaniósł je wszystkie do Sowy i podał dokładną ilość. Medyczka pochwaliła nas i wróciła do pracy. Przeciągnąłem się ociężale i zwinąłem w kulkę. Moje powieki stały się ciężkie, miałem ochotę na sen. Już po chwili zasnąłem.
Otworzyłem oczy i zobaczyłem, że znajduje się w dziwnej norce. Spojrzałem we wszystkie strony i ogarnąłem, że mogę wyjść. Wstałem powoli i podreptałem na zewnątrz. Tam ujrzałem jakąś kotkę, siedziała i cicho się śmiała. Za jej uchem tkwił czerwony kwiat a obok niej siedział... czy to byłem ja? Tak, na pewno to ja. Otulałem kotkę moim puszystym ogonem, oboje się śmialiśmy. Nie mogłem jednak dojrzeć jak wygląda owa kotka, słońce świeciło za mocno. Nagle jakaś ogromna, czarna łapa zdeptała nas zamieniając całą scenerię. Zrobiło się ciemno, niczym w nocy. Dookoła płonął czarny ogień. Nagle ciszę przeciął czyjś śmiech, był niezwykle przerażający. Przede mną stanęła wysoka i chuda kotka z krótką, czarną sierścią. Widziałem w sumie tylko jej zarys, lecz wielkie, złote oczy świdrowały mnie. Nagle zauważyłem białe kontury trzech innych kotów obok mnie, ich blask rozpraszał cień. Niewyraźna kotka ze złotymi oczami bała się. Ewidentnie.
Nagle obudził mnie czyjś wesoły krzyk. Otworzyłem oczy i zobaczyłem Jaszczurczą Łapę który trząchał mną.
- Słoneczny Deszczu, byłem na patrolu!- krzyczał podekscytowany. Ziewnąłem i na wpół przytomny pogratulowałem mu.
- Tak? To dobrze...ja jutro wychodzę- odparłem cicho, nadal nie mogłem zrozumieć co to był za sen. Nie wyglądał ją jak inne, to nie był sen o deszczu myszy jaki zawsze miałem, to był bardziej mroczny, a może nawet proroczy?
- To cudownie! Chcę już wrócić do nauki!- cieszył się kotek. Szturchnął mnie noskiem w bok i siadł obok.
<<Jaszczurcza Łapo?>>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz