Kotka zaintrygowała mnie. Miała coś takiego w sobie co kazało mi jej odpuścić. Westchnąłem i zszedłem z przybyszki. Liznąłem swoją łapę w celu wyczyszczenia jej z kurzu.
- Oh proszę, ktoś tu brzydzi się nawet dotknąć samotniczki- zadrwiła ze mnie śmiejąc się cicho. Zaprzestałem myć łapę i przewróciłem oczami. Znalazła się żartownisia.
- Nie, brzydzę się dotykać tak brudnego kota jak ty, umyłaby się czasem, cała się kleisz!- dogryzłem jej. Kotka wydała się oburzona ale słysząc mój śmiech złagodniała.
- Takie to zabawne? Mnie bardziej śmieszy kocur zadbany o wiele bardziej niż kotka, czyżbyś coś ukrywał rudzielcu?- spytała unosząc brew. Oboje się zaśmialiśmy. Spodobała mi się, dobry byłby z niej kompan do żartów. Podszedłem do niej bliżej u usiadłem nie daleko. Chciałem się czegoś o niej dowiedzieć, czegoś więcej niż tego, że jest samotniczką.
- Jak się nazywasz?- zapytałem przyjaźnie. Kotka spojrzała mi w oczy, z jej pyszczka nie schodził ten ładny uśmiech.
- Jestem Lamparcia Plama, a ty?
- Słoneczny Deszcz, bardzo miło mi panienkę poznać- ukłoniłem się dla żartu a ona cicho zachichotała. Powróciłem do pionu i obejrzałem ją dokładniej. Jej piękne cętkowane futro lśniło w promieniach porannego słońca. Jej błękitne oczy utkwiła w ziemi. Wiatr cicho szemrał pośród drzew a my po prostu siedzieliśmy naprzeciw siebie. W końcu odważyłem się spytać:
- Czemu nie dołączyłaś do żadnego klanu? A w sumie, ty wiesz, że są tutaj klany?
- Hm? O tak wiem o tym!- wyrwałem kotę z krainy myśli- widzisz, nie uśmiecha mi się wizja walki z innymi. Wolę być wolna, rozumiesz.
- W sumie walki to najgorsze co w klanach, ale nie można tego uniknąć, prawda?- spytałem i ujrzałem w oczach kotki strach. Po chwili znikł, jednak wiedziałem, że coś musiał się stać. Prawdopodobnie miało to związek z przeszłością. Kaszlnąłem przerywając ciszę. Lamparcia Plama podniosła łeb i szturchnęła mnie łapą.
- Hej panie puchaty, będziemy tak siedzieć czy może coś zrobimy?- spytała z uśmiechem. Kiwnąłem głową i wstałem. Zamyśliłem się, co mogę jej pokazać? Nie ma nic ciekawego do zwiedzania. Ruszyliśmy w ciszy przed siebie. Słońce powoli zbliżało się na dół, niedługo się ściemni. Westchnąłem ciężko, muszę coś upolować inaczej Jelenia Gwiazda będzie zła. Lamparcia Plama szła tuż obok mnie. Nagle usłyszałem jak bierze duży wdech. Odwróciłem się do niej i zapytałem:
- Co się stało?
- Skąd masz tą ranę na szyi?- zaciekawiła się i wskazała na czerwony ślad ukryty w moim gęstym futrze.
- Ah to, wiesz walka z liderem klanu- mruknąłem cicho, nie chciałem o tym rozmawiać, poniosłem klęskę i cały klan musiał biec mi na pomoc. Niestety kotka była bardzo ciekawa, nalegała bym opowiedział.
- No wiesz, dałem zapolować mojemu uczniowi, złapał zdobycz ale na polu innego klanu. Tamci nas zaatakowali a ich lider uwziął się na mnie. Szczęście, że żyje- opowiedziałem. Znaleźliśmy się na skraju moich terenów. Kotka wyskoczyła z nich zręcznie a ja rzuciłem na nią okiem. Zachęciła mnie machnięciem ogona abym poszedł za nią.
- No chodź, pójdziemy na polowanie! Nie zostawiaj mnie samej- poprosiła. Zaśmiałem się i ruszyłem za nią. To mój ostatni dzień wolności, następnego muszę wrócić do treningu z Jaszczurczą Łapą. Ruszyłem zadowolony za nią.
Po chwili już polowaliśmy. Upatrzyłem sobie już drugiego królika. Powoli skradałem się do stworzonka które spokojnie jadło trawę kręcąc noskiem. Gdy byłem już dość blisko rzuciłem się na niego, pech chciał, że i Lamparcia Plama wpadła na tego samego królika. Wlecieliśmy na siebie, a zaalarmowany królik pierzchnął szybciej niż błyskawica obrzucając nas kurzem. Lamparcia Plama wylądowała na mnie, a dokładniej na moim brzuchu. Zaczęliśmy się śmiać jak wariaci płosząc resztę zwierzyny. Kotka powolnie wstała za mnie wciąż się uśmiechając. Przewróciłem się na łapy i wytrzepałem z piachu.
- Wybacz za wystraszenie królika- mruknęła i przykryła łapy ogonem.
- No dziękuje, po co się pokazałaś? Biedny się ciebie przestraszył, te straszne żółte kły, lodowe ślepia jak u jaszczurki i wielkie czarne pazury!- zażartowałem. Kotka podłapała to.
- No ja sądzę, że przeraził się ciebie. Zobaczył wielkie puchate coś wyłażące z krzaków, to aż zawału dostał! A jak otworzyłeś paszczę to już w ogóle zdechł- dogryzła mi. Skoczyłem do niej i staranowałem ją. Kotka skoczyła i odepchnęła moją głowę. Zaśmiałem się i po chwili już walczyliśmy, oczywiście dla zabawy. Powaliłem ją i fuknąłem.
- Wygrałem.
- Poddaje się o wielka Słoneczna Gwiazdo!- pisnęła niby przerażona- a teraz złaź grubasie!
Uśmiechnąłem się i zszedłem posłusznie z kotki. Słońce już zaszło za horyzont i na niebie pokazywała się Srebrna Skórka. Szturchnąłem nosem Lamparcią Plamę i wskazałem łbem na moje tereny.
- Muszę iść. Spotkamy się jeszcze?- zapytałem. Chciałem się dowiedzieć, czy kotka w ogóle chce mnie jeszcze widzieć. Ta kiwnęła głową i mruknęła cicho:
- Będę czekać tam gdzie znalazłeś mnie dzisiaj. Spokojnie, będę uważać na innych. Wiesz co? Jak będziesz się zbliżać, to zakukaj jak kukułka.
Przewróciłem oczami ale zgodziłem się na te warunki. Już po chwili zniknąłem za krzakami. Biegłem ze zdobyczą ile sił w łapach do mojego obozu, oby nikt mnie nie pytał gdzie byłem. Ciężko będzie się wytłumaczyć.
<<Lamparcia Plamo? ;3>>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz