· · ─────── · 𓅪 · ─────── · ·
Przeszłość, pora
opadających liści
· · ─────── · 𓅪 · ─────── · ·
Zwęglona Kukułka zmarszczyła brwi. Nadal nie była pewna co do dawania tak młodemu kociakowi myszy do jedzenia.
— Kukułko, proszę! — miauknął przeciągle i cicho. — No chociaż jeden mały kęs!
Przez jeszcze parę uderzeń serca uważnie przypatrywała się kocurkowi, jakby rozważając wszystkie za i przeciw aż w końcu ciche westchnienie opuściło jej pysk. Dla Ślepowrona mógł być to znak, iż jego prośby zostały wysłuchane. Pewności jedynie mógł nabrać, dopiero kiedy szylkretka delikatnie wzięła w pysk mysz, a następnie odłożyła ją przed łapami młodzieńca.
— Dasz radę, czy porozrywać Ci na kawałki? — spytała.
— Jestem już duży — odparł dymny, a wojowniczka skinęła jedynie głową. Skoro zielonooki chciał spróbować, to nie będzie mu tego zabraniać.
· · ─────── · 𓅪 · ─────── · ·
Obecnie, koniec
pory nowych liści
· · ─────── · 𓅪 · ─────── · ·
Odkąd sama zaczęła szkolić własnego ucznia, dawna rutyna porannego wstawania ponownie weszła jej w krew. Za każdym razem, gdy czekała na Słoneczną Łapę, wspomnieniami wracała do dni, kiedy to ona sama była uczennicą, a Sowi Zmierzch był niezastąpionym wsparciem w wielu kwestiach, nawet jeśli był kultystą. Właśnie, był kultystą, jej wrogiem, jego moralność i wiara była zatruta mrokiem Miejsca, Gdzie Brak Gwiazd i intencjami jego mieszkańców. Jednak czemu w takim razie kocur nie pozbył się jej na samym początku, tylko szkolił? Czy chciał poczuć satysfakcję, jeśli przyjdzie co do czego i staną przeciwko sobie w walce na śmierć i życie? To był prawdziwy cel liliowego? I wtedy to wszystkie księżyce były jedynie kłamstwem, którym była cały ten czas karmiona? A może jednak nie był tak zły, jak opowiadała Brukselkowa Zadra, gdy przekazywała jej i siostrze informacje o kulcie?
Dotychczasowy trans został przerwany przez ruch przy wyjściu z legowiska uczniów. Po chwili u boku Wilczaczki pojawił się złoty kocur. Skinęła mu jedynie głową na powitanie, jak co dzień, a następnie bez słowa ruszyła ku gęstmy obwarowaniu wokół obozu. Tunel w krzewie wyprowadził ich poza bezpieczny azyl, by skierować swoje kroki w stronę Czarnych Gwiazd, gdzie miał się odbyć dzisiejszy trening.
Zwęglona Kukułka w porównaniu do swojego mentora był zdecydowanie mniej małomówna i częściej wykorzystywała możliwość wspólnych treningów z innymi uczniami i mentorami. Było to głównie taktyczne posunięcie, gdyż wtedy rola mówcy spadała na drugiego wojownika, gdzie, dzięki czemu ona mogła się ograniczyć jedynie do pojedynczych uwag, wyjaśnień, korekt u swojego podopiecznego. Nie było to jednak spowodowane tym, iż nie lubiła Słonecznej Łapy — po prostu nie czuła się na tyle pewna swej wiedzy od Sowiego Zmierzchu, by przekazywać ją dalej. W dodatku uważała, iż w klanie było wielu innych bardziej doświadczonych wojowników w nauczaniu, lecz większość z nich miała własnych uczniów.
Tym razem, jednak trening przy Czarnych Gniazdach miała sama przeprowadzić. Starała się nie pokazywać po sobie, iż od wewnątrz zżera ją stres i presja.
Nim przeszli do głównej części, szylkretka wyjaśniła kilka ćwiczeń z wykorzystaniem porozrzucanych Czarnych Gniazd. Gdy tylko Słoneczna Łapa był wystarczająco rozgrzany, przeszli do krótkiego sparingu z wykorzystaniem otoczenia — kotka nie wątpiła w przyszłości w siłę ucznia, kiedy tylko zbuduje masę mięśniową i nabierze krzepy godnej dorosłego wojownika oraz Wilczaka. Jednak chciała, aby złoty potrafił również wykorzystać pole walki, by zdominować starcie i przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę.
Może i nie była idealnym, czy też najlepszym możliwym mentorem w klanie, jednak chciała, by ten młody terminator miał umiejętności, które pozwolą mu przeżyć na tym świecie, ale i wśród bliskich, jeśli, by doszło do nieoczekiwanych zdarzeń. Oczywiście nie życzyła mu wszystkiego najgorszego — wręcz przeciwnie, widziała, iż złoty jest energiczny, radosny, ciekaw, niczym Ośnieżony Kryształ. Srebrna pomimo wieku nadal przejawiała zachowania bardziej zbliżone do tych kocięcych, niżeli tych dojrzalszych okresów w życiu. To zawsze Węgiel była ta bardziej poważna, zdystansowana, doszukująca się drugiego dna we wszystkich postępowaniach bliżej nieznanych jej kotów.
Rozproszona myślami nie była w porę zareagować, kiedy to Słoneczna Łapa odrzucił ją tylnymi łapami od siebie, a następnie skoczył wprost na jej klatkę piersiową. Momentalnie poczuła, jak traci dech, a płuca z każdą próbą zaczerpnięcia oddechu emanują niemal paraliżującym bólem. Początkowo mogła jedynie wykonywać krótkie wdechy i wydechy, co z lekkim strachem obserwował Agrest. Dymna z zaciśniętymi powiekami z bólu powoli odzyskiwała dech, a adrenalina opadała, pozwalając się jej uspokoić.
— Przepraszam… — mruknął młodzieniec ze skruchą w głosie.
— Nic… Nic się nie stało… To był mój błąd… Dobrze… Dobrze to wykorzystałeś — odparła ze słyszalnym trudem, gdyż co parę słów musiała przerywać, by wywalczyć normalny oddech.
· · ─────── · 𓅪 · ─────── · ·
Z obawy o swoją mentorkę, kocur zaproponował, by przerwać trening i dokończyć do kiedy indziej, gdy stan wojowniczki się poprawi. Ta nie oponowała i pozwoliła swojemu uczniowi poprowadzić ich z powrotem do obozu. Zielonooki utrzymywał tempo, które było odpowiednie do Kukułki, która nadal miała lekkie problemy z braniem pełnego oddechu. Ta była mu niezmiernie wdzięczna, gdyż była świadoma, że nie każdy uczeń, by postąpił podobnie, jak Agrest.
W azylu od razu skierowali się do legowiska medyków, woleli oboje dmuchać na zimne i już na samym początku wykluczyć możliwe cięższe urazy.
W borsuczej norze zastali Roztargnionego Koperka, który był zajęty Makową Iluzją i jej łapą, z której po chwili wyciągnęło kolec. Chudy Grzbiet i Bryzkowa Łapa znajdowali się gdzieś w głębi legowiska, a do uszu szylkretki docierały jedynie ich przytłumione głosy. Główny medyk wskazał na wolne posłanie, by wojowniczka je zajęła i chwilę poczekała, aż ktoś będzie się nią zająć. W międzyczasie, żółtooka oddelegowała Słoneczną Łapę, by zajął się innymi obowiązkami lub po prostu odpoczął po treningu.
Po chwili w legowisku zawitał kolejny Wilczak, tym razem ze zwierzyną w pysku. Zapewne dostał od mentora zadanie, by przynieść medykom nieco piszczek. Dopiero po chwili Kukułka rozpoznała w uczniu Ślepowrona.
<Ślepowronie?>
Wyleczeni: Makowa Iluzja
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz