“Czy moja krew jest przeklęta? Czy to wszystko wina mojej rodziny? Czy ja też zostanę zdrajczynią? Czy mogę sama sobie ufać?”
Czuła, jak zaczyna się trząść z narastających negatywnych emocji.
“Jestem przecież oddaną wojowniczką Klanu Nocy! Czemu wszyscy na mnie się patrzą, jakbym to ja zaatakowała Błękitną Lagunę?! Przecież szkoliła mnie sama Mandarynkowa Gwiazda, na Klan Gwiazdy!”
Wodziła zszokowanym wzrokiem po tłumie kotów, które i tak patrzyły na nią z obrzydzeniem. Szukała Mandarynkowej Gwiazdy, chciała znaleźć jej wzrok. Chciała coś usłyszeć, jakieś pocieszenie, może jakieś słowa broniące ją przed oskarżycielskimi szeptami współklanowiczów.
“Mandarynkowa Gwiazdo! Spójrz na mnie! Przecież jestem twoją uczennicą! Wyszkoliłaś mnie, abym została wojowniczką Klanu Nocy! Jestem przecież lojalna!”
Jej wzrok na chwilę skrzyżował się ze wzrokiem liderki. Nie było w nim żadnych emocji, kotka po prostu zniknęła w swoim legowisku pod sumakiem.
“Nie jestem zdrajczynią!”
Zwiesiła głowę.
Wysoko na niebie wisiał księżyc w kształcie sierpa. W lecznicy nie było już medyczek, a na polanie krzątali się jeszcze jacyś wojownicy. Mimo że Trzcinowy Szmer siedziała sama przy źródełku, tak dobrze usłyszała ostatnie plotki, które obiegły obóz.
“Czemu Baśniowa Stokrotka tak strasznie potraktowała nas wszystkich? Czemu zniknął Dryfująca Bulwa?! Zdrajcy! Zdrajcy! Zdradziecka krew…”
Zacisnęła swoje pazury w zimnym śniegu i zmrożonej ziemi. Spojrzała w swoje odbicie zamarzniętego źródełka. Miała podkrążone oczy oraz jej wąsy były brzydko potargane i poplątane.
— Trzcinowy Szmerze? Może wrócisz do legowiska wojowników? Czekam tam na ciebie… — odezwała się nagle Niezapominajkowa Nadzieja, która bezszelestnie znalazła się obok niej. Położyła swoją delikatną i smukłą łapkę na jej barkach — Wiem, że jest ci ciężko i jestem dla ciebie wsparciem. Klan Nocy może na ciebie liczyć, Mandarynkowa Gwiazda wie, że jesteś lojalną wojowniczką.
Trzcinowy Szmer strąciła łapę swojej przyjaciółki i przekręciła głowę na drugą stronę, tak by kotka nie zauważyła jej szklących się oczu. Chciała stłamsić w sobie frustrację, która nasilała się z każdym następnym podejrzliwym spojrzeniem od strony jej pobratymców.
— Trzcinowy Szmerze… — delikatnie łapą złapała jej podbródek i pociągnęła ją w swoją stronę.
Szylkretka zacisnęła mocniej oczy. Łzy spłynęły jej po pysku.
— Nie jestem zdrajczynią! Nigdy nie zwróciłabym się przeciwko Klanu Nocy! Nigdy nie umiałabym zabić kota, z którym śpię w legowisku i poluje z nim dzień w dzień! — wybuchła złością oraz żalem, a po jej pysku polało się więcej łez frustracji — Wyrzekam się tej rodziny! To nie moja krew! Nie chcę mieć ich krwi w swoich żyłach! Nie chcę być z rodziny zdrajców! — jej krzyki zamieniło się w wycie.
Niezapominajkowa Nadzieja przytuliła ją mocno i starała się zetrzeć jej łzy.
— Nie jesteś zdrajczynią. Od zawsze byłaś najbardziej lojalną kotką Klanu Nocy, jaką poznałam.
Na te słowa, uspokoiła się i przestała płakać. Wtuliła się mocniej w ciepłe ciało dymnej i pozwoliła się zaprowadzić do legowiska wojowników. Trzcinowy Szmer dobrze wiedziała, że jeszcze trochę zajmie jej odbudowywanie swojej reputacji.
“Moja krew jest przeklęta… Nie wiem, czy ja naprawdę chcę mieć kocięta… Czy to jakaś klątwa?”
Czuła, jak zaczyna się trząść z narastających negatywnych emocji.
“Jestem przecież oddaną wojowniczką Klanu Nocy! Czemu wszyscy na mnie się patrzą, jakbym to ja zaatakowała Błękitną Lagunę?! Przecież szkoliła mnie sama Mandarynkowa Gwiazda, na Klan Gwiazdy!”
Wodziła zszokowanym wzrokiem po tłumie kotów, które i tak patrzyły na nią z obrzydzeniem. Szukała Mandarynkowej Gwiazdy, chciała znaleźć jej wzrok. Chciała coś usłyszeć, jakieś pocieszenie, może jakieś słowa broniące ją przed oskarżycielskimi szeptami współklanowiczów.
“Mandarynkowa Gwiazdo! Spójrz na mnie! Przecież jestem twoją uczennicą! Wyszkoliłaś mnie, abym została wojowniczką Klanu Nocy! Jestem przecież lojalna!”
Jej wzrok na chwilę skrzyżował się ze wzrokiem liderki. Nie było w nim żadnych emocji, kotka po prostu zniknęła w swoim legowisku pod sumakiem.
“Nie jestem zdrajczynią!”
Zwiesiła głowę.
* * *
“Czemu Baśniowa Stokrotka tak strasznie potraktowała nas wszystkich? Czemu zniknął Dryfująca Bulwa?! Zdrajcy! Zdrajcy! Zdradziecka krew…”
Zacisnęła swoje pazury w zimnym śniegu i zmrożonej ziemi. Spojrzała w swoje odbicie zamarzniętego źródełka. Miała podkrążone oczy oraz jej wąsy były brzydko potargane i poplątane.
— Trzcinowy Szmerze? Może wrócisz do legowiska wojowników? Czekam tam na ciebie… — odezwała się nagle Niezapominajkowa Nadzieja, która bezszelestnie znalazła się obok niej. Położyła swoją delikatną i smukłą łapkę na jej barkach — Wiem, że jest ci ciężko i jestem dla ciebie wsparciem. Klan Nocy może na ciebie liczyć, Mandarynkowa Gwiazda wie, że jesteś lojalną wojowniczką.
Trzcinowy Szmer strąciła łapę swojej przyjaciółki i przekręciła głowę na drugą stronę, tak by kotka nie zauważyła jej szklących się oczu. Chciała stłamsić w sobie frustrację, która nasilała się z każdym następnym podejrzliwym spojrzeniem od strony jej pobratymców.
— Trzcinowy Szmerze… — delikatnie łapą złapała jej podbródek i pociągnęła ją w swoją stronę.
Szylkretka zacisnęła mocniej oczy. Łzy spłynęły jej po pysku.
— Nie jestem zdrajczynią! Nigdy nie zwróciłabym się przeciwko Klanu Nocy! Nigdy nie umiałabym zabić kota, z którym śpię w legowisku i poluje z nim dzień w dzień! — wybuchła złością oraz żalem, a po jej pysku polało się więcej łez frustracji — Wyrzekam się tej rodziny! To nie moja krew! Nie chcę mieć ich krwi w swoich żyłach! Nie chcę być z rodziny zdrajców! — jej krzyki zamieniło się w wycie.
Niezapominajkowa Nadzieja przytuliła ją mocno i starała się zetrzeć jej łzy.
— Nie jesteś zdrajczynią. Od zawsze byłaś najbardziej lojalną kotką Klanu Nocy, jaką poznałam.
Na te słowa, uspokoiła się i przestała płakać. Wtuliła się mocniej w ciepłe ciało dymnej i pozwoliła się zaprowadzić do legowiska wojowników. Trzcinowy Szmer dobrze wiedziała, że jeszcze trochę zajmie jej odbudowywanie swojej reputacji.
“Moja krew jest przeklęta… Nie wiem, czy ja naprawdę chcę mieć kocięta… Czy to jakaś klątwa?”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz