Problem był jednak następujący... O ile Gąbka była kotką unikającą konfliktów, nielubującą się w tworzeniu napiętej atmosfery, wolącą pokój i harmonie, nawet jeśli była ona udawana, tak szanowana liderka już od maleńkości zmuszała go do używania słów, zwłaszcza wtedy, kiedy najbardziej tego nie chciał. Na samym początku, kiedy tylko poprosiła go o to, aby podszedł, miał nadzieję, że to może jakiś kolec w łapie, może lekkie odmrożenie, ale kiedy zadała swoje pytanie... poczuł, jak całe ciało staję się zimne, a serce przyśpieszyło.
— Czemu nie było cię na spotkaniu medyków? — Nie wydawała się zła, nie była ani smutna, ani widocznie rozczarowana. Czy pytanie wypływało jedynie z ciekawości? Może to była jego szansa? Tak wiele myśli huczało w głowie kocurka. Miał wrażenie, że legowisko babki wiruję, że wiatr dostał się do środka i huczy mu do ucha. Nie czuł, że wbija i chowa pazury, a ogon niespokojnie mu drży. — Klekocząca Łapo? Czekam na twoją odpowiedź.
Został przywrócony na ziemie. Przełknął ślinę. Musiał być ostrożny.
— J-ja... Nie czułem się za dobrze... — Kontynuował swoje kłamstwo. Nie był pewien czy medyczki przekazały tę informację przywódczyni, ale nie było nic mądrego w tworzeniu dwóch różnych powodów, dwóch scenariuszy. Mandarynkowa Gwiazda podniosła brew.
— Doprawdy? Wyglądasz mi już na całkowicie zdrowego. Futro przy nosie masz białe jak śnieg, podobnie przy oczach — zauważyła. Ton kocicy sprawiał, że Klekocząca Łapa czuł, jakby każde fałszerstwa, które próbował przepuścić przez gardło, paliły go płomieniami wstydu.
— Nie chciałem, aby któryś z medyków się zaraził... Nie wiem, w jakim są wieku, być może starsi od Różanej Woni... — próbował dalej.
— Myślę, że skoro piastują ową rangę, byliby w stanie sobie poradzić z przeziębieniem we wczesnym stadium.
— No tak... — mruknął, próbując coś jeszcze dodać. — J-ja... — zawahał się, ale nie miał już siły kłamać. Stres zjadał go od środka. — Ja nie czułem się na siłach... Nie tylko zdrowotnie... Nie pasowałbym, nie chciałem ich spotkać... Medyków, no i Klanu Gwiazdy... Je-jeszcze nie...
<Mandarynkooo?>
[426 słów]
[Przyznano 9%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz