Przyszedł ten czas.
Dzisiaj.
Teraz.
Poczuł wyraźny, metaliczny zapach krwi. Unosił się w powietrzu, pałętał się pomiędzy drzewami niczym zagubiona owca. A on pomoże odnaleźć mu jej przeznaczenie. Byli już gotowi - mięśnie napięte, pyski rozszerzone, a łapy silne, natomiast pazury wysunięte. Jego córka o wdzięcznym imieniu Sarna nieśmiało zaproponowała, aby poczekali. Ale on nie jest głupi jak ona. Jak jego była partnerka.
On jest tym cholernym panem tego lasu!
- Teraz - wycharczał, cały podniecony i podekscytowany. Jego zlepione, szarawe futro próbował szargać wiatr, ale ono mocno przylegało do umięśnionego ciała. Nie dawało się, tak samo jak on.
Łapy odbiły się od ziemi, wzniecając pył. Słońce zniknęło za chmurami, robiąc lekki półmrok, a zwinne sylwetki jego i jego dzieci przemykały wśród krzewów i drzew. Ciernie łapały ich splątane futra, zadając im tępy ból. Ich różnokolorowe kłębki sierści zostają na wysokich i długich gałęziach, a śnieżnobiałe kły jego potomstwa błyszczały. Byli coraz bliżej.
Gdy zauważyli już walczące koty, Szrama stanął na podwyższeniu, a wiatr owiewał jego jakże żenującą postać. Jego klan był tuż obok niego. Byli gotowi rzucić się w wir walki.
- Hej! Przysyła nas Klan Burzy, wy nędzni Klifiacy! - wrzeszczał, przekrzykując wicher - Zdechnijcie w najgorszych męczarniach, wy... wy...
Potem wydał rozkaz ataku. Rzucił się na jakiegoś marnego wojownika, niech zdycha. Niech umiera. Niech poczuje, kto jest tutaj władcą!
Podczas agresywnego drapania przeciwnika w grzbiet, ten zgrabnie się owinął i zdzielił go łapą w pysk. Jego pysk wykrzywił wyraz bólu, ale potem z jeszcze większą wściekłością wgryzł się w jego przednią łapą. Chciał go zabić.
Zabić, zabić.
To jego zadanie.
Jednak gdy już miał zatopić kły w tchawicy wroga, poczuł silne szarpnięcie w tył. Odrzuciło go, a gdy zobaczył sprawcę (czy raczej sprawczynię), krew w nim się zagotowała. To chyba kotka z Klanu Nocy, a oni mu pomagają!
- C-c-co robisz? - wysapał, unikając jej ciosu.
- Wyrywam chwasty - wyjaśniła, unikając jego wzroku, idealnie przecinając mu bok.
Zawył z bólu, z jeszcze większą mocą dając kotce z łapy. Wymierzył cios dobrze, aczkolwiek nie tak perfekcyjnie jak czarno-biała kocica. Czuł się coraz gorzej, krew zalewała mu oczy (czy raczej oko). Oślepiało go to, jego ciosy były coraz słabsze, a kotka wydawała się na to obojętna.
W końcu jakiś ciężar zbił go z łap, a on młócił byle gdzie łapami, myśląc, że może uda mu się trafić. Jednak poczuł tylko przeszywający ból i nicość.
- Witaj w Miejscu Gdzie Brak Gwiazd - wycharczał czyiś głos za nim.
- Nie, nie, nie, nie!...
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Nikt tego nie widział xD
OdpowiedzUsuń