Przypominam, akcja dzieje się przed wątkiem z Pszczelim Miodem i Poranną Łanią.
W pierwszym momencie Szkarłatny nie wiedział co robić. Gdy kotka nagle zaczęła dziwnie się zachowywać, kulić się, a na śniegu pojawiła się krew, on jedynie patrzył mocno zdziwiony i zdezorientowany. Oświeciły go dopiero słowa kotki.
- Mysi móżdżku... Ja rodzę...!
To jednak sprowadziło na Szkarłatnego jeszcze większe zdezorientowanie.
Co robić?!
Musiał zabrać kotkę do medyka, i to szybko. Problem polegał na tym, że musiałby ją zabrać do jej klanu. Jednak wiedział, że z pewnością nie zostanie tam ciepło przyjęty. Zresztą, jakby to wyglądało: obcy kot, w dodatku z Klanu Nocy targa za kark ich liderkę, kulącą się z bólu. Nie musiał sobie nawet tego wyobrażać, by wiedzieć jak zareagowaliby wojownicy. A jakoś nie widziała mu się perspektywa zostania zabitym przez takie nieporozumienie.
Nie wybaczyłby jednak sobie, a Milcząca Gwiazda już z pewnością, gdyby przez jego brak reakcji kotce coś się stało. Albo jej kociętom.
Te wszystkie wahania trwały jednak jedynie ułamek uderzenia serca. Kocur szybko chwycił niebieską kotkę i zaniósł ją do jej obozu.
Tam, jak się spodziewał, nie przywitano go z radością. Gdy tylko znaleźli się na wyciągnięcie wzroku, podbiegło do nich dwóch wojowników. Na jego widok zawarczeli.
- Puść ją! Co jej zrobiłeś?! I co tutaj robisz!? - Powiedział jeden, zapewne wyraźnie czując zapach Szkarłatnego. Kocur zdał się na przywilej dobrej wymówki nie odpowiadania na zadawane mu pytania.
- Nie ma czasu do stracenia! Ona rodzi!
Drugi z kotów już wlókł niebieską kotkę do obozu.
- A teraz gadaj jak się tu znalazłeś! Jesteś z Klan Nocy!
Do wojownika podbiegło kilka innych kotów. Niektórzy warczeli na Szkarłatnego, inni tylko się wszystkiemu przyglądali.
- Wasza liderka nagle zasłabła... - próbował się tłumaczyć, jednak kocur przerwał mu w pół słowa.
- Ha! Ciekawe skąd to wszystko wiesz!
Widać było, że wojownik był w stanie, i zapewne tak chciał zrobić, rzucić się na Szkarłatnego.
Ktoś mu jednak przeszkodził.
- Poczekaj! Może lepiej zapytajmy Milczącej Gwiazdy...
- Przecież... - Przerwał jej wojownik, lecz zawahał się. Prychnął i zatrzepał uszami niezadowolony. Ale nie powiedział już nic.
Ktoś inny kazał mu iść za nim, do obozu.
Niedługo później, gdy czekał aż będzie mógł porozmawiać z liderką, usłyszał czyjś cichy mruk "obudziła się". Od razu wstał i zaczął przepychać się pomiędzy wojownikami.
- Przepuście mnie! - mówił - Powinienem ją zobaczyć!
Otrzymał jednak kilka spojrzeń mówiących, że wcale nie p o w i n i e n. Ostateczny głos jednak zabrał medyk.
- Nie teraz. Musi odpocząć.
Szkarłatny musiał więc znów czekać.
Po jakimś czasie jednak, wyjrzał przez bluszcz do legowiska medyka. Ba szczęście liderka już nie spała. Wszedł więc i skinął jej łbem.
- Witaj, Milcząca Gwiazdo.
Obok niej leżało pięć kociąt, cztery kolorowe szylkretki i jeden rudy kocurek.
Zaraz...
Szylkretki? Rudy?
Szkarłatny w obozie widział tylko jednego rudego kocura. Nie wyglądał jednak na ich ojca, inaczej przecież przyszedłby tu i choć trochę się nimi zainteresował.
Niewiadomo dlaczego, skojarzyły mu się z Pszczelim Miodem. W końcu ona też była piękną szylkretką, dziwnie podobną do tych kociaków. Zupełnie jakby...
- Jak je nazwiesz - przerwał tą zbyt długą ciszę. Kotka zastanowiła się chwilę, uważnie się im przyglądając.
- Ta ma taki ładny rdzawy ogonek... Może Rdzawa?
- Ładnie.
- Ta natomiast ma lekko niebieskie futerko. Nazwę ją Błękit. O, a ona ma takie piękne kropeczki, zupełnie jak nasiona... Więc będzie się nazywała Nasionko. A ostatnia kotka...
- Może Szept?
Wojowniczka spojrzała na niego.
- A dlaczego tak?
- Wiesz... Kiedyś trzeba skończyć milczeć. Lepiej jednak nie zaczynać od razu od krzyku. Możnaby zacząć od cichego szeptu.
- Niech będzie więc Szepcik.
- A kocurek?
Kotka wpatrywała się w rudą kuleczkę.
- Płomień... - powiedziała cicho, lecz po chwili zrobiła minę jakby chciała cofnąć wypowiedziane słowa.
Szkarłatnemu przed oczami mignął obraz Płomiennej Pręgi. Słyszał, że jako kociak również nazywał się Płomień. A ten mały kociak wydawał się być dziwnie podobny...
A może tylko mu się zdawało?
- Piękne kociaki. Nie wolałabyś, aby ojciec je zobaczył?
<Milcząca Gwiazdo? Sorry, na szybko pisałam>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz