Spojrzała na szlochającą kotkę i ukłuło ją w sercu. To takie okropne, że to ona została ofiarą podrywu Szkarłatnego i jeszcze jej wściekłości. Wzięła głęboki oddech i postawiła łapę na jej łapie, chowając pazury.
- Tak. - rzekła cicho. Poranna Łania westchnęła z ulgą. - Nie jestem na ciebie zła, to nie jest twoja wina. Ale on...ON...ON POŻAŁUJE, ŻE SIĘ URODZIŁ! POŻAŁUJE, ŻE GO WŁASNA MATKA URODZIŁA, ŻE GO OJCIEC SPŁODZIŁ! JAK MU SIĘ DORWĘ DO SKÓRY...
- Pszczółko, bądź trochę ciszej, wszyscy cię słyszą. - szepnęła łaciata kotka, przestraszona wrzaskiem szylkretki. Widać Pszczela była jej przeciwieństwem. Ona- cicha, spokojna. Pszczoła natomiast żywiołowa, wścibska i momentami wredna. Spojrzała żółtymi ślepiami na nową przyjaciółkę.
- Przepraszam, poniosło mnie. - powiedziała. Kotki siedziały w ciszy, aż zaczęły dzielić się językami. Podczas wykonywania typowych dla dzielenia języków czynności, Pszczelej wpadł do głowy genialny, arcyzacny plan na danie nauczki kocurowi na całe życie. Oh, to byłaby zemsta, jakiej żaden kot by nie wymyślił! Kotka zaśmiała się bardzo cicho głosem szaleńca. Potem zwróciła się do towarzyszki.
- Poranna Łaniu...
- Tak?- zapytała ciekawie.
- Chciałabyś dać nauczkę Szkarłatnemu Wichrowi, którą zapamiętałby na całe życie?
- Oczywiście. -rzekła, liżąc łapę. - Ale co masz konkretnie na myśli?
- Zobaczysz około dzisiejszego wschodu księżyca. Jeśli wypali. -odparła. - A teraz mi wybacz, Poranna Łaniu, ale muszę zacząć szykować mój niecny plan.
***
- Gdzie mnie prowadzisz, Pszczeli Miodzie? - zapytała łaciata. Pszczela tylko uśmiechnęła się pod nosem i dalej podążała wybraną ścieżką, kołysząc lekko ogonem po ziemi. Wokół nie było prawie nic czuć, poza świeżym, lodowatym powietrzem. Przedzierały się przez ośnieżone drzewa i krzaki raźnym krokiem. Szylkretka miała szczęście, że znalazła to miejsce. Zbawienie po prostu. A może Klan Gwiazdy też chce tej zemsty? No bo kto normalny podrywa każdą kotkę, jaką spotka? Widziała, jak podlizywał się jej ukochanej siostrze. Miała pewność, że nie tylko ją podrywał, ale może nawet kotki z innych klanów? A może przez niego jakaś biedaczka zaciążyła? Nie. On musi zostać ukarany, po prostu musi. Nic jej przed tym nie powstrzyma. W końcu zatrzymały się, a kotka rozsunęła zaśnieżone gałązki jeżyn. Poranna oniemiała.
- J-jesteś pewna, ze to dobry pomysł? - miauknęła niepewnie.
- Nie mam pojęcia. - prychnęła - Ale wiem, że jeśli przeżyje, to już nigdy nie poderwie żadnej kotki.
Pozostawała jednak pewna kwestia. Jak go tam zwabić? Na polowanie raczej z nimi nie pójdzie. Na szczęście inicjatywą wykazał się ojciec Pszczelej, który już następnego dnia wyznaczył patrol składający się z tej trójki. Pysznie! Teraz będzie mogła go spokojnie po torturować, a potem wrócą do obozu i nikt się nie dowie...
Widziała, jak pręgowany kocur spojrzał na nie, przełykając ślinę. Czuła odór strachu, więc bał się. Spokojnie, najgorsze zostawimy na sam koniec.
Szli w miarę spokojnie po granicach klanu. Zgodnie z planem, który kotki omawiały wczoraj do późnej nocy, Łania prowadziła, przemykając z gracją przez zaspy. Szkarłat był w środku, co chwila zatrzymując się, by zaznaczyć teren. Ona natomiast wlokła się na samym końcu, z trudem powstrzymując uśmiech na myśl, co zaraz zrobi.
Gdy doszli w okolice tego miejsca, kotka szybko wspięła się na drzewo, cichutko, by kocur nie zauważył tego. Przycupnęła na końcu grubej gałęzi i czekała, aż ta zacznie trzeszczeć. Wiedziała, że to drzewo jest bardzo stare i bliskie zawaleniu. Zresztą, o to chodziło. Rozległ się trzask. Biały kot, znacząc teren, nie zdążył zorientować się, co się stało. Gałąź wraz z kotką runęła prosto na niego. Nie wyszkodziła mu żadnych krzywd, ale nie chodziło jej o przygniecenie przez spróchniały konar. Wysunęła pazury w tempie błyskawicy zaczęła bezlitośnie drapać go po twarzy. Orała nimi każdy kawałeczek ciała, wrażliwych miejsc nie oszczędzając. Kocur darł się niemiłosiernie, próbując uwolnić się spod konaru. Może Pszczela nie skończyła treningu i była słabsza od Szkarłatnego, ale mogła się pochwalić najostrzejszymi pazurami w lesie.
- Litości! - błagał Szkarłat, gdy z całej siły nacisnęła jego tylną nogę, że aż coś chrupnęło cicho. Wbiła mu pazury w futro na brzuchu i rzekła, zdyszana:
- Nie proś o litość! Zasłużyłeś na to, prowadząc życie zapchlonego taniego podrywacza, który łapie za karki wszystkie kotki w lesie! Ale mam dobrą wiadomość- już nigdy nie zrujnujesz życia żadnej kotce. Ani mojej siostrze, ani nikomu! - ryknęła. Poranna stała z szeroko otwartymi oczami, w których malował się strach, ale też chłodny ogień wściekłości. Może nie popierała tego, co ona robiła, ale nie zamierzała jej przeszkadzać.
- Proszę... Zrobię wszystko...
- Czyli co zrobisz? Łaskawie odczepisz się od Świetlikowej Ścieżki? A może pozwolisz mi cię wykastrować? Czy co planujesz, lisi bobku?!- warknęła.
- Proszę, zostaw mnie! Nigdy nie będę podrywał kotki jak będę pewny, że nie chcę się z nią związać! - krzyknął, przerażony na samą myśl o kastracji. Pszczela spojrzała na towarzyszkę.
- Myślisz, że zrozumiał, jak nas bolała jego zdrada? - Poranna zaczęła taksować wzrokiem kocura, ale rzekła:
- Tak. Wracajmy. - pomogła szylkretce wyciągnąć kocura spod konaru. Był cały pokrwawiony i brakowało mu małego kawałka ucha oraz utykał lekko na tylną łapę. - Hmm.. Mogę coś zaradzić na te rany, bo nie są poważne. Ale ucha i nogi już nie naprawię. - roztrzęsiony Szkarłat kiwnął głową. Teraz był prawie cały czerwony, więc jego imię się zgadzało.
- Okej. A, i jeszcze jedno. Gy ktoś cię zapyta, skąd masz te rany, powiedz, że walczyłeś z samotnikiem lub coś. -rzekła Pszczela. Gdy weszli do obozu, koty patrzyły się ze zdziwieniem na trójkę.
- Co tak długo? Już się baliśmy, że coś wam się stało! - krzyknął Płomienna Pręga. - Na Klanie Gwiazdy, co mu jest?
- Mała sprzeczka z samotnikiem. - szepnął Szkarłatny. - Poranna Łania obiecała, że spróbuje mnie opatrzyć.- zastępca popatrzył zdziwiony po czym oddalił się.
<Szkarłat? Poranna? Mam nadzieję, że dotrzyma słowa >:C>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Piszczałam ze szczęścia, że tak ważny dla Pszczoły jest Świetlik <3
OdpowiedzUsuńTo jej ukochana i jedyna siostra, jak ma się o nią nie marwtić? :3
Usuń