Dlatego też dzień zaczęła od wykręcenia się z polowania, by w to miejsce zaprosić Pietruszkę na spacer. Potrzebowała wyprowadzić ją gdzieś poza obóz, by niechciane uszy nie usłyszały ich rozmowy…
Złapała wspomnianą nieco później przy stosie ze zwierzyną. Zaproponowała wspólny posiłek, a następnie niedługą wędrówkę, bo wiedziała też, iż Pietruszka ma dużo na głowie. Kotka się zgodziła i niedługo później obie pałaszowały piszczki. Co prawda Pchełka bardzo sztywno się zachowywała, co na pewno nie umknęła uwadze spostrzegawczej starszej. Pchełka stresowała się na myśl o nadchodzącej rozmowie oraz o tym wszystkim. Stres odzwierciedlał się w jej codziennych czynnościach, częściej leciały jej rzeczy z łapek lub się zamyślała, co skutkowało potem nieznaniem szczegółów patroli czy polowań.
Gdy zjadły, Pchełka wstała i krótkim ogonkiem dała znać, że pójdzie pierwsza. Wyprowadziła je obie głównym wyjściem i zaprowadziła w stronę Pogorzeliska, ale nie dotarły tam. Zatrzymały się pod niedużymi drzewami, które rosły po drodze. Pchełka z duszą na ramieniu odwróciła się do swojej przyjaciółki, którą znała od dziecka. Codziennie nosiła i dbała o pióro, które od niej dostała. W końcu wzięła głęboki wdech, spojrzała w jej oczy i zapytała;
– Pietruszko… C-Co sądzisz o Jaskółce?
Kotka zdawała się chwilowo zaskoczona nagłym pytaniem o kremową zastępczynię.
– Co masz na myśli? – dopytała.
– No wiesz… o niej jako o Liderce – miauknęła. – J-Judaszowcowa Gwiazda niedługo… i ona go zastąpi.
Rozejrzała się nerwowo tak, jakby buszujące nieopodal wiewiórki miały je podsłuchiwać.
– Nie lubię Jaskółki – odpowiedziała stanowczo, odwracając wzrok gdzieś w bok. – Znam… jej sekret. Nie chcę, by została Przywódcą.
Pchełka pokiwała głową powoli, analizując jej wypowiedź i próbując ułożyć w głowie odpowiednio pytanie. Pogrzebała łapą w ziemi, stresując się. Co, jeśli Pietruszka ją znienawidzi? Uzna za jakąś nienormalną, pchającą się w łapska śmierci? Za nieodpowiedzialną, może nawet jakąś skrajną?
Te wszystkie myśli doprowadziły do tego, że Pchełka skuliła się nieco. Przysiadła na trawie pokrytej liśćmi, a Pietruszka od razu wyłapując zmianę w jej nastroju, dosiadła się. Pchełka poczuła dotyk jej miękkiego ogona na swoim boku i nieco pomogło jej się to rozluźnić.
– Pietruszko… ja Cię bardzo kocham, wiesz? – powiedziała szczerze, drżącym głosem. – Nie znienawidzisz mnie?
– Za co? – Kotka zdawała się mocno zdezorientowana.
– C-Chcemy wraz z Mirtowym Lśnieniem z-zatrzymać Jaskółkę przed o-odebraniem żyć i z-zostaniem Przywódczynią… oraz z-zająć ją Mirtowym Lśnieniem. I m-my… znaczy ja… c-chciałam prosić Cię o pomoc. Pomoc w zatrzymaniu jej… t-to dla dobra nas wszystkich! U-Uważamy, że ona nie powinna dojść do władzy… – Natłok myśli sprawił, iż zaczęła się ponownie mocno jąkać. Emocje, jakie czuła, na pewno jej w tym nie pomagały, to też nie była do końca pewna, co Pietruszka z tego wszystkiego zrozumiała.
Odważyła się jednak podnieść wzrok i spojrzeć na pyszczek starszej.
– P-Pomożesz nam…?
<Pietruszka?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz