– Przepraszam, nie zauważyłam cię wcześniej – wymamrotała czekoladowa. – Zostawię cię samą – oznajmiła, spoglądając na Mirabelkę z lekkim zawstydzeniem.
– Zaczekaj! Jest tu miejsca dla nas obu. Twoja obecność mi nie przeszkadza – powiedziała szybko córka Agresta. Sówka niepewnie podeszła do Mirabelki, zajmując miejsce obok niej. – Właściwie to… wolę teraz nie być sama – wyznała tortie, uśmiechając się ponuro. – Słyszałam, że Krucha była twoją mentorką, prawda? – zapytała.
– Tak. Była nią przez większość mojego szkolenia, później przejął je Gęgawa. Muszę powiedzieć, że wiele mnie nauczyła i podziwiam, ile miała dla mnie cierpliwości z tym moim zezem – powiedziała zastępczyni. – W końcu kot z zezem musiał się nauczyć wspinać na drzewa, a do tego jest potrzebny dobry wzrok. Była wspaniałą mentorką, jak pewnie i matką?
– Tak. Była naprawdę wspaniała – mruknęła Mirabelka.
– Na zawsze pozostanie w naszej pamięci i sercach. Nawet jak teraz to bardzo boli, z czasem będzie lepiej. Ale ważne jest chyba by po prostu pamiętać. Bo wspomnienia żyją w naszych sercach, one tam zostaną na zawsze – powiedziała cicho czekoladowa, po chwili zmieniając wyraz pyska na lekko zakłopotany. – Ktoś mi tak ostatnio powiedział... Coś podobnego – dodała szybko. – Ale doskonale wiem, co teraz czujesz... – mruknęła, spuszczając wzrok na swoje łapy.
***
– To niesamowite Przypływ! – powiedziała zadowolona Sówka, już tuląc wojowniczkę. – Ale się cieszę! Będziesz wspaniałą matką! – mówiła zadowolona. Naprawdę nie mogła w to uwierzyć. Najpierw jej kochana córka, teraz Przypływ, którą też jak córkę traktowała. Bardzo się cieszyła ze szczęścia obu kotek i była z nich taka dumna! Obie wyrosły na wspaniałą wojowniczkę i zwiadowcę. Sówka wiedziała, że gdyby mogła zrobiłaby teraz teatralną scenę zwaną "tak szybko dorastają" z wycieraniem małej łezki, co się w oku kręci. Zamiast tego jednak przestała tulić Przypływ i pozwolila mówić liliowej.
– Też bardzo się cieszę. Nie myślałam, że po ostatnim tak się uda – wyznała, na co Sówka trzepnęła ogonem.
– Zasługujesz na to co najlepsze Przypływ. Naprawdę. Jesteś wspaniałą kotką, a Bukszpan powinien dostać za swoje. Na co zasłużył – odparła liderka i już miała się odezwać poraz kolejny, gdy obie kotki usłyszały, głos Świergot. Oby dwie odwróciły się w jej stronę.
– Witaj Przypływ, Sówko – przywitała się szamanka, a po chwili zwróciła się w stronę wojowniczki. – Musisz dostać jeszcze kilka ziół, udało nam się już je zebrać – oznajmiła i ogonem nakazała Przypływ pójście wraz z nią do legowiska. W wejściu szamanka minęła się jeszcze z Czernidłakiem, kierując w jego stronę jeszcze kilka słów, których Sówka jednak nie usłyszała i po chwili zniknęła wgłębi legowiska. Przypływ spojrzała na liderkę.
– Jak widać, muszę iść – powiedziała, uśmiechając się do czekoladowej. – Porozmawiamy jeszcze później – pożegnała się i ruszyła za Świergot do legowiska medyka. Sówka również wypowiedziała słowa pożegnania i poszła w drugą stronę, rozmyślając nad tym wszystkim. Cieszyła się, że po tych wszystkich nieszczęściach, które ostatnio spotkały całą społeczność, na świat przyjdą nowi członkowie. Po takim stresie i nerwach dobrze było usłyszeć coś dodającego otuchy. Jakieś pozytywne informacje.
Po drodze jej wzrok padł na patrol zwiadowców, znajdujący się przy wyjściu z obozu, już szykujący się do wyjścia. Mirabelka wraz z jej uczniem, Mrozem, Migotka oraz Figa. Sówka bez większego zastanowienia ruszyła w ich stronę, chcąc dołączyć do patrolu. Dawno nie brała w żadnym udziału, a miała dość siedzenia w obozie.
– Witajcie, jeśli to nie będzie problem, dołączę się do was – powiedziała i spojrzała w stronę Mirabelki, prowadzącej patrol.
Wyleczeni: Czernidłak
<Mirabelko?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz