— Ale jastrząb straszny! — odpisnęła Purchawka, zasłaniając oczy łapkami.
— No, ale przecież obronię Cię, tylko muszę mieć grunt pod nogami!
— Oh…
Purchawka zaraz niekoniecznie sprawnie wygramoliła się spod Jaśminki. Kotka szybko otrzepała się z piachu i posłała czarnej zirytowane spojrzenie. Wyraz jej pyska jednak złagodniał, gdy zobaczyła wciąż wystraszone ślepka Purchaweczki.
— Ze mną nie masz co pękać. — Szturchnęła ją przyjacielsko w bok. Z wyszczerzonymi dumnie zębami uniosła wysoko łeb, dziarsko robiąc parę kroków. — W końcu jeszcze trochę, a będę najlepszą wojowniczką Owocowego Lasu! Żaden jastrząb nie będzie nam straszny!
Purchawka z rozdziawionym z zachwytu pyszczkiem wpatrywała się w Jaśminkę, czego srebrna była jak najbardziej świadoma. Dumnie się prężyła i pokazywała bojowe ruchy, aż nie usłyszała cichych Purchawkowych tupnięć o ziemię jako aplauz. Zerknęła potem jeszcze raz na piórko, które sprezentowała jej koleżanka. W zasadzie to rzeczywiście było bardzo ładne. Nieposzarpane, ostro zakończone, o ładnym, zdrowym lśnieniu. Jaśminowiec wzięła je w pyszczek, zamoczyła końcówkę w żywicy i umiejętnie wplotła między futro przy nasadzie ogona.
— Patrz, pasuje idealnie — zamruczała, podziwiając nową ozdóbkę. Zaraz poczuła, jak zachwycona Purchawka wiesza się jej na szyi i pełnym nadziei spojrzeniem wwierca się w jej duszę.
— Teraz ja! Teraz ja! — poprosiła czarniutka, wskazując na pozostałe pióra. Jaśminowiec udzielił się entuzjazm koteczki. Miło było patrzeć na jej po prostu szczery uśmiech. Zamiast sprawić psikusa Musze, kotki spędziły popołudnie na dokładnym dekorowaniu ogonka Purchawki.
* * *
Z miłym otarciem na powitanie momentalnie chwyciła koteczkę za łapkę.
— Sówka musiała się ostro pomylić, Purchaweczko! — W jej głosie było słychać mocne przejęcie.
— Pomylić? Czemu? — zdziwiona przekręciła naiwnie główkę. Ah, już wpuścili do jej mózgu pszczoły! Jaśminowiec nie mogła tak tego zostawić!
— Bo jest stara. Jeszcze jej pokażemy, że byłabyś świetną wojowniczką. Idziemy trenować normalne rzeczy, a uczyć się o jakiś… — W zasadzie to nie wiedziała, czego dokładnie uczą się stróże. Ale na pewno nie było to nic fajnego! — Uh… Nieważne! Chodź, pokażę Ci, jak złapać mysz! Wypróbujemy na już złapanej, ja będę nią ruszać, a Ty na nią skocz!
< Purchaweczko? >
[485 słów]
[przyznano 10%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz