Szafirkowa Łapa wyjątkowo jak na niego stawił się w centrum obozu punktualnie razem z Trzcinowym Brzegiem. Po chwili dołączyli do nich także Północny Wiatr i Sójcze Gniazdo, który był przybranym bratem cynamonowej.
- Chodźmy - powiedziała najstarsza Północny Wiatr, która prowadziła patrol, więc cała czwórka wyszła z obozu i skierowała się od razu na granicę z Klanem Burzy. Wojownicy wyjaśnili Szafirkowej Łapie, jak oznaczać swoje terytorium. Zniesmaczony zaczął więc ich naśladować.
Na granicy z Klanem Burzy nie działo się nic specjalnego, a tak właściwie w ogóle nic się nie działo. Poszli więc na granicę z Klanem Klifu.
Szafirkowa Łapa słyszał wiele historii o Lisiej Gwieździe, ich liderze. Że zjada małe kocięta, zabija swoich wojowników i tych z innych klanów. Czekoladowy często zastanawiał się, czy to wszystko jet prawdą? Może to była ironia i Lisia Gwiazda to tak naprawdę całkiem sympatyczny kocur?
Szafirkowa Łapa znudzony stał z boku, kiedy reszta uczestników patrolu węszyła uważnie w okolicy. Tutaj też nie znaleźli niczego podejrzanego. Wreszcie Północny Wiatr ogłosiła, że wracamy do obozu.
- Nuda - mruknął Szafirkowa Łapa w powrotnej drodze.
- Uwierz mi, czasami patrole są o wiele ciekawsze - miauknęła Trzcinowy Brzeg, lecz nagle stanęła jak wryta.
Zaskoczony czekoladowy zrobił to samo. Kotka nasłuchiwała uważnie, aż nagle skoczyła w bok, kryjąc się za krzakiem. Zerknął na Północny Wiatr i Sójcze Gniazdo. Czy powinien też się schować? Oboje jednak wyglądali na zrelaksowanych, więc nie ruszył się.
Wreszcie Trzcinowy Brzeg wróciła, trzymając w zębach sporą mysz.
- Przestraszyłaś mnie - miauknął, na co kotka roześmiała się.
- Jutro też spróbujesz zapolować - odparła, trącając ogonem swojego ucznia w bok.
- Chodźmy - powiedziała najstarsza Północny Wiatr, która prowadziła patrol, więc cała czwórka wyszła z obozu i skierowała się od razu na granicę z Klanem Burzy. Wojownicy wyjaśnili Szafirkowej Łapie, jak oznaczać swoje terytorium. Zniesmaczony zaczął więc ich naśladować.
Na granicy z Klanem Burzy nie działo się nic specjalnego, a tak właściwie w ogóle nic się nie działo. Poszli więc na granicę z Klanem Klifu.
Szafirkowa Łapa słyszał wiele historii o Lisiej Gwieździe, ich liderze. Że zjada małe kocięta, zabija swoich wojowników i tych z innych klanów. Czekoladowy często zastanawiał się, czy to wszystko jet prawdą? Może to była ironia i Lisia Gwiazda to tak naprawdę całkiem sympatyczny kocur?
Szafirkowa Łapa znudzony stał z boku, kiedy reszta uczestników patrolu węszyła uważnie w okolicy. Tutaj też nie znaleźli niczego podejrzanego. Wreszcie Północny Wiatr ogłosiła, że wracamy do obozu.
- Nuda - mruknął Szafirkowa Łapa w powrotnej drodze.
- Uwierz mi, czasami patrole są o wiele ciekawsze - miauknęła Trzcinowy Brzeg, lecz nagle stanęła jak wryta.
Zaskoczony czekoladowy zrobił to samo. Kotka nasłuchiwała uważnie, aż nagle skoczyła w bok, kryjąc się za krzakiem. Zerknął na Północny Wiatr i Sójcze Gniazdo. Czy powinien też się schować? Oboje jednak wyglądali na zrelaksowanych, więc nie ruszył się.
Wreszcie Trzcinowy Brzeg wróciła, trzymając w zębach sporą mysz.
- Przestraszyłaś mnie - miauknął, na co kotka roześmiała się.
- Jutro też spróbujesz zapolować - odparła, trącając ogonem swojego ucznia w bok.
Lis jeśli nie morduje to jest spoko
OdpowiedzUsuń