Nastała pora nagich drzew. A z nią w Klanie Nocy nastały zmiany. Zastępczyni, która nie przepadała za Nemezją została wybrana na nową liderkę. Czy ją to dziwiło? Niespecjalnie, w końcu podczas ich pierwszego spotkania sama omyłkowo wzięła ją za przywódczynię grupy. Słyszała jednak, że w ich społeczności była jeszcze druga zastępczyni, Algowa Struga. Z kocicą miała mało interakcji, właściwie dopiero po zasłyszeniu informacji o zmianie władzy w ich klanie czarno-biała kocicą zaczęła doglądać rudej. Najwyraźniej wcześniej ten obowiązek należał do Mandarynkowego Pióra, póki nie była jeszcze Gwiazdą. A wraz ze zmianą funkcji, obowiązek doglądania więźniarki spadł na barki kolejnego kota.
Tak jak srebrzysta emanowała pewnością siebie, to spojrzenie jej siostry były odrobinę cieplejsze, ale również można było w nich dostrzec smutek? Zawsze jednak, gdy kocica zdawała sobie sprawę, że Nemezja jej się przygląda, w jej spojrzeniu pojawiała się wrogość.
– Ty, Algowa Strugo i Mandarynkowa Gwiazda jesteście jak woda i ogień. – miauknęła, skupiając spojrzenie na nurcie tuż przy jej wysepce. To dzięki wodzie ich społeczność była w stanie istnieć. – Słyszałam od jednego z uczniów, że zostało przeprowadzone głosowanie, aby wybrać kolejnego lidera. Mądry wybór, ale również niebezpieczny... Przynajmniej wiesz, kto jest twoim sprzymierzeńcem – I wrogiem, pomyślała. Jednak czy można było tutaj otwarcie mówić o wrogości? W końcu może Alga również darzona była sympatią przez zwolenników obecnej liderki, jednak ich zdaniem to właśnie Mandarynka była tym lepszym wyborem. Podobno od początku srebrzysta kocica była na prowadzeniu, jednak Algowa Struga również zyskała dużą ilość głosów. Za małą jednak, aby zostać przywódcą.
– Jestem wdzięczna każdemu kotu, który zdecydował, że to pod moimi łapami powinien się znaleźć klan. Zadecydował jednak głos większości i to moja siostra została wybrana na lidera. – Zmrużyła oczy. – Czy ty właśnie próbujesz nas skłócić?
– Co? W życiu! Nie mam interesu, aby mieszać się w wasze relacje rodzinne. Po prostu chciałam powiedzieć, że według mnie to ty byłabyś lepszym wyborem. – Ściszyła głos, kątem oka spoglądając na Zmierzchająca Fale zwiniętego w kłębek przy brzegu. No proszę, nawet oddany strażnik potrafił zbijać bąki i sobie drzemał, pozwalając kocicom na rozmowę w cztery oczy. – Gdyby więźniowie mieliby możliwość oddania głosu, miałabyś mój, nawet jeśli nic by nie zmienił. Chociaż pewnie teraz znajdowywałabym się na wyspie, tylko w morskich głębinach, gdybym otwarcie nie poparła kandydatury twojej siostry – westchnęła, przymykając oczy. Może i to dzięki Mandarynkowej Gwieździe żyła, miała w głównej mierze wobec niej, byłej liderce i tym, którzy ją wyłowili ogromny dług wdzięczności, jednak w pomarańczowym spojrzeniu kocicy dało się dostrzec iskrę szaleństwa, czego Nemezja nie dostrzegała w łagodnych brązowych oczach zastępczyni. Może ta iskra wynikała z tego, że straciła bliskich z łap samotników? A może kryło się za tym coś jeszcze. Czy Alga zdecyduje się poinformować siostrę o tej rozmowie z więźniarką? Lepiej żeby nie, chociaż Nemezja miała gdzieś co zdecyduje zrobić czarno-biała. – A właśnie, mam pytanie. Wydaję mi się, że zaczęłam pojmować zasady panujące w waszym klanie, z przynajmniej z całego serca się staram, aby no wiesz, lepiej mi się tutaj żyło póki nie odejdę... Czy, gdyby moje futro nie zdobiło rdzawe futro, a brązowe...
– To pytanie zadaj Mandarynkowej Gwieździe. To ona była tą, która w twoim imieniu poprosiła Spienioną Gwiazdę o azyl i opiekę medyczną.
Nemezja zmrużyła oczy. Algowa Struga ewidentnie chciała ją zbyć. Poza tym ruda przeczuwała jaką odpowiedź udzieliłaby jej liderka. Chciała jednak poznać to co myślała czarno-biała kocica.
– Dobrze, to inaczej. – westchnęła. – Co jeśli w waszym rodzie urodziłoby się kocie, którego futro zdobiłby brąz? – spytała. – Jak brzmiała ta wasza klanowa opowieść... Koty brązowe powstały ze zdradzieckiego błota? O, takiego? – spytała, maczając zdrową łapę w kałuży błotka, powstałego ze śniegu, piasku i ziemi. – Po prostu jestem ciekawa czy wobec swoich potomków i potomków innych kotów bylibyście bardziej wyrozumiali niż wobec takiej przybłędy jak ja, która ranna znalazłaby się na waszych terenach. A z tego co zauważyłam w waszym klanie nie ma kotów o brązowym futrze, nie mówiąc o członkach twojej rodziny... – Dotknęła łapą swojego czoła, dokładnie w tym samym miejscu, w którym znajdował się krwisty znak. W przeciwieństwie do znaku Algowej Strugi, znak Nemezji był mieszaniną ziemi i piasku i był rozmazany, wyglądając na najzwyklejszy brud. – Chyba ich nie zabijacie, tylko przez sam fakt, że są w kolorze, którego powinniście się wystrzegać? – Uniosła brew, przyglądając się pyskowi zastępczyni. Miała nadzieję, że z pozoru normalny klan nie skrywał tak naprawdę mrocznych tajemnic. Nie zdziwiłaby się, gdyby w klanie zaczęli uważać koty rude za równie zdradzieckie co brązowe. Pluskający Potok był rudy i ta samotniczka, do której Nemezja była łudząco podobna; oboje byli powiązani ze śmiercią członków rodziny liderki. – Bo wiesz, mam brata, którego zdobi brązowe futro. – Kłamstwo. Chociaż Pieniek był dla niej takim bratem, nawet jeśli nie łączyły ich więzy krwi. – I drugiego tak szlachetnego kota, jak on nie ma na świecie. Nijak ma się wasza powiastka względem jego osoby. Cieszę się, że to ja, a nie on skończył w nurcie rzeki. Na mnie przynajmniej patrzycie tylko przez pryzmat bycia samotniczką będącą możliwie powiązaną z zabójstwem kotów z rodziny królewskiej, a on będąc na moim miejscu najpewniej miałby... – Urwała. – Dobrze, że nasze drogi rozejdą się lada moment.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Wojna z Klanem Wilka i samotniczkami zakończyła się upokarzającą porażką. Klan Klifu stracił wielu wojowników – Miedziany Kieł, Jerzykową Werwę, Złotą Drogę oraz przywódczynię, Liściastą Gwiazdę. Nie obyło się również bez poważnych ran bitewnych, które odnieśli Źródlana Łuna, Promieniste Słońce i Jastrzębi Zew. Klan Wilka zajął teren Czarnych Gniazd i otaczającego je lasku, dołączając go do swojego terytorium. Klan Klifu z podkulonym ogonem wrócił do obozu, by pochować zmarłych, opatrzeć swoje rany i pogodzić się z gorzką świadomością zdrady – zarówno tej ze strony samotniczek, które obiecywały im sojusz, jak i członkini własnego Klanu, zabójczyni Zagubionego Obuwika i Melodyjnego Trelu, Zielonego Wzgórza. Klifiakom pozostaje czekać na decyzje ich nowego przywódcy, Judaszowcowej Gwiazdy. Kogo kocur mianuje swoim zastępcą? Co postanowi zrobić z Jagienką i Zielonym Wzgórzem, której bezpieczeństwa bez przerwy pilnuje Bożodrzewny Kaprys, gotowa rzucić się na każdego, kto podejdzie zbyt blisko?W Klanie Nocy
Ostatni czas nie okazał się zbyt łaskawy dla Nocniaków. Poza nowo odkrytymi terenami, którym wielu pozwoliły zapomnieć nieco o krwawej wojnie z samotnikami, przodkowie nie pobłogosławili ich niemalże niczym więcej. Niedługo bowiem po zakończeniu eksploracji tajemniczego obszaru, doszło do tragedii — Mątwia Łapa, jedna z księżniczek, padła ofiarą morderstwa, którego sprawcy jak na razie nie odkryto. Pośmiertnie została odznaczona za swoje zasługi, otrzymując miano Mątwiego Marzenia. Nie złagodziło to jednak bólu jej bliskich po stracie młodej kotki. Nie mieli zresztą czasu uporać się z żałobą, bo zaledwie kilka wschodów słońca po tym przykrym wydarzeniu, doszło do prawdziwej katastrofy — powodzi. Dotąd zaufany żywioł odwrócił się przeciw Klanowi Nocy, porywając ze sobą życie i zdrowie niejednego kota, jakby odbierając zapłatę za księżyce swej dobroci, którą się z nimi dzielił. Po poległych pozostały jedynie szczątki i pojedyncze pamiątki, których nie zdołały porwać fale przed obniżeniem się poziomu wód, w konsekwencji czego następnego ranka udało się trafić na wiele przykrych znalezisk. Pomimo ciężkiej, ponurej atmosfery żałoby, wpływającej na niemalże wszystkich Nocniaków, normalne życie musiało dalej toczyć się swoim naturalnym rytmem.Przeniesiono się więc do tymczasowego schronienia w lesie, gdzie uzupełniono zniszczone przez potop zapasy ziół oraz zwierzyny i zregenerowano siły. Następnie rozpoczęła się odbudowa poprzedniego obozu, która poszła dość sprawnie, dzięki ogromnemu zaangażowaniu i samozaparciu członków klanu — w pracach renowacyjnych pomagał bowiem niemalże każdy, od małego kocięcia aż po członków starszyzny. W konsekwencji tego, miejsce to podniosło się z ruin i wróciło do swojej dawnej świetności. Wciąż jednak pewne pozostałości katastrofy przypominają o niej Nocniakom, naruszając ich poczucie bezpieczeństwa. Zwłaszcza z krążącymi wśród kotów pogłoskami o tym, że powódź, która ich nawiedziła, nie była czymś przypadkowym — a zemstą rozchwianego żywiołu, mszczącego się na nich za śmierć członkini rodu. W obozie więc wciąż panuje niepokój, a nawet najmniejszy szmer sprawia, że każdy z wojowników machinalnie stroszy futro i wzmaga skupienie, obawiając się kolejnego zagrożenia.
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz