Z pulchną myszą w pysku, kocica wkroczyła do środka, wzdychając przeciągle, gdy do jej uszu dobiegł wrzask kociaków.
Niedbale położyła zwierzynę przy którymś z bachorków i, mamrocząc słowa niezadowolenia pod nosem, jak najszybciej opuściła legowisko, z zamiarem udania się na (w jej mniemaniu) bardzo zasłużony spoczynek. W tej samej chwili, w której stanęła przed wyjściem, łapą uderzyła o czyiś bok i zatrzymała się gwałtownie, omal nie potykając się o stworzenie. Prychnęła, ze złością wysuwając pazury i zniżyła odrobinę łeb, aby jej oczom ukazał się jakiś uczniak.
— Uważaj, jak łazisz — westchnęła, a na widok zdobyczy kocura parsknęła. — Już przyniosłam darmozjadom jedzenie, możesz iść.
Srebrny uniósł pysk, ukazując swoje mgliste ślepia.
— No i wszystko jasne. — Poruszyła łapą teatralnie. — Co ci się stało z oczami, młody?
— Nic wielkiego, tylko zbyt energiczne zabawy za czasów kociaka, gdzie brakowało ostrożności — odpowiedział kocur i wzruszył ramionami.
Prychnęła.
— Nie wyglądasz, jakbyś wyrósł z tych zabaw.
Jej rozmówca strzepnął ogonem.
— Czy chcę wiedzieć, co to miało znaczyć?
— I tak nie zrozumiesz — rzuciła w odpowiedzi Lament, mrużąc oczy. Rozmowa z Omenem powoli zaczynała ją irytować.
— Szybkie wycowanie z tematu... — prychnął młodszy. — Koty często tak robią. Zaczynają coś, a po chwili uciekają z podkulonym ogonem, gdy wiedzą, że mogą dostać odpowiedź, która może ich nie zadowolić — dodał.
— Mhm, fajnie fajnie... Są też tacy, którym po prostu nie chce się marnować czasu na tłumaczenie mysim móżdżkom czegoś, czego i tak nie zrozumieją. A no i tak swoją drogą, ciężko jest mi podkulić ogon — wytknęła uczniowi, lekceważąco odwracając łeb. — A teraz odsuń się, mam lepsze rzeczy do roboty niż rozmawianie z tobą.
— Och, serio? Nie zauważyłem! Co, zgubiłaś go na patrolu? A może ze strachu ci ogon odpadł? Słyszałem, że jaszczurki gubią ogony, gdy za mocno się je złapie…
Wojowniczka prychnęła, dumnie zarzucając łbem.
— Ojejku, ależ ty jesteś milutki. Nie wiedziałam, że tak bardzo przejmujesz się moim stanem. — Uśmiechnęła się szyderczo. — W każdym razie myślę, że twoje biedne oczęta są większym problemem niż mój ogon.
— Nie narzekam na brak wzroku — odparł uczeń. — Przynajmniej nie muszę patrzeć na twoją krzywą mordę .. Zgaduję, że sam jej widok odebrałby mi wzrok.
— O to się nie martw; zapewniam, że twój pysk wygląda o wiele gorzej od mojego. W takich chwilach żałuję, że i ja nie jestem ślepa.
Zabłąkana Łapa poruszył uszami, ściągając brwi.
— Och, taka pewna tego jesteś? O sobie same dobre rzeczy słyszałem, a o tobie to jedynie historyjki, że wyglądasz jakby borsuk ci łeb własnymi szczękami zmiażdżył, a medycy poskładali to co się dało. Chociaż nie! Może to przy porodzie coś nie wyszło i taka anomalia wypadła? Ciężko taką brzydotę zgonić na wypadek, gdy to geny mogą być wadliwe — prychnął po chwili milczenia.
Dymna syknęła ostrzegawczo; choć ciężko jej było przyznać to przed samą sobą, słowa terminatora uraziły ją.
— Słuchaj no, młodziaku — warknęła, odsłaniając zęby. — Nawet gdyby te zasłyszane przez ciebie bajeczki były prawdziwe, to nie powinieneś wierzyć we wszystko, co ci mówią. Swoją drogą; ja chociaż doświadczyłam trudów życia, nie to co ty, rozpuszczony bachorze.
— Taa... Te twoje trudy życia, to pewnie dylemat nad tym, czy tego wieczoru wepchniesz do pyska osiem myszy, czy może osiem nornic. Mówisz, że jestem rozpuszczonym bachorem, ale to ja jestem tym ślepym, który musiał o wszystko walczyć. Ty to pewnie od urodzenia tyłek miałaś wygrzewany przez innych, tylko aby przyjść na gotowe i zgarnąć oklaski za samo istnienie — rzucił. — Jedynym rozpieszczonym kotem jesteś ty.
— Przed chwilą mówiłeś, że od zawsze słyszałeś o sobie same dobre rzeczy!
— Pod względem wyglądu, bezmózgu — prychnął. — Ładny pysk nie sprawi, że łatwo się będzie żyć.
— Cieszę się, że wreszcie rozumiesz mój problem; mimo piękna niestety nie mam łatwego życia. — Kocica uśmiechnęła się głupio, machając swoim krótkim ogonem.
— Jakiego piękna? — zaśmiał się sucho. — Dusza twoja jest brzydka, a pysk jeszcze brzydszy.
— A skąd to niby wiesz, skoro jesteś ślepy jak kret?
— Przeczucie, chociaż oceniając twoją reakcję, to muszę mieć najwidoczniej rację... Czyżby moje słowa uraziły ciebie? Och, co za pech.
— To znaczy, że masz coś kiepskie to przeczucie. Jesteś naprawdę irytujący, wiesz? — Zmarszczyła nos, przyglądając się uczniowi, jakby zastanawiając się, co powinna z nim zrobić.
— No co ty? — parsknął Zabłąkana Łapa, sucho się śmiejąc. — Przynajmniej nie jestem w tym sam, gdyż dla twojej wiadomości, ty jesteś równie irytująca co ja.
— Nie próbuj mnie nawet porównywać do siebie — warknęła. — Nigdy nie zniżę się do poziomu wyszczekanej wroniej strawy.
Odwróciła wzrok, zgrabnym ruchem wymijając kocura i robiąc kilka kroków w przód, a tym samym budując między nimi większy dystans.
<Śmierdzielu?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz