*jakiś czas temu*
Cętkowane kot spojrzało na nich jeżąc lekko sierść. Nie wiedziało bowiem czy koty mówili na poważnie czy raczej niezbyt jawnie się z jeno śmieli. Skąd w końcu miało się domyśleć? Koty były niezwykle dziwne i tajemnicze. Normalny kot nie zachowywałby się w ten sposób.
– Imię swojego rozmówcy zawsze również warto znać, aby wiedzieć jak się do niego zwracać, nieprawdaż? – uniosło lekko brwi. – Mówicie jakbyście było opętani przez Mroczną Puszczę. Nieszczególnie mi się to podoba – mruknęło niezadowolone. – Jaką wiedzę? Czy jest coś o czym muszę wiedzieć, prócz tego co dla mnie i dla klanu najważniejsze? Nie wydaje mi się! – syknęło cicho, czując nieco większą presję. Nie lubiło kotów dziwnych.
– A tak poza tym nie jestem żadnym kiełkiem – dodało zdenerwowane.
– Nie? Czymże więc jesteście? – spytali całkiem szczerze – A też skąd wiedzą, że i wiedza dla klanu się nie przyda, dla samego siebie? My dla przykładu, nie wiemy nic o was, o nie, nie wiemy, o jakich puszczach mówisz, czy to miejsce ciekawe? Czy właśnie w nim przebywamy? Czy jest wśród nas? – kontynuowali, powodując coraz większe zakłopotanie na pysku młodego kota.
– Jestem uczniem. Kotem z krwi i kości – odparło jak najspokojniej, wbijając pazury w ziemię dla zrelaksowania spiętych mięśni. – A co mogliby wiedzieć koty takie jak wy na temat klanów, tacy którzy sami stąd nie pochodzą? Co możecie wiedzieć na mój temat, skoro nie wiecie nawet czym są nasze dobre i złe wiary? – zapytało.
– Niewiele – przyznali spokojnie – Ale są i tacy, którzy wręcz w niej opływają. Dlatego pytamy, gdyż wiedzy chcemy zasmakować, by po języku się rozlała, byśmy i my się w niej zanurzyli. Czy nie rozumieją, że do tego dążymy? Od początku pytamy, a więc wiedzieć chcemy. I wy wiedzieć chcieć winniście, uczniu z krwi i kości, jeśliście uczniem są.
– Zanurzyć się w wiedzy, tak? A więc jesteście szpiegami? Czego tak naprawdę tu szukacie? Po cóż wam ta wiedza potrzebna, czy nie po to, aby ją w przyszłości wykorzystać? – miauknęło powoli, zastanawiając się co w głowie mają koty takie jak oni. – Chcę wiedzieć tylko jaką cenę będzie mieć ta wiedza? Wiedza wymaga poświęceń. O jakim poświęceniu, więc byłaby mowa w tej chwili? Poza tym kto miałby tą wiedzę posiąść i w jakim celu? Nic z tego słowotoku prawdę mówiąc nie rozumiem.
– Poświęcenie? Szpiegostwo? Oh, nie... nie, nie, uczeń nie rozumie naszych intencji. Po cóż nam szpiegować? Po cóż szukać poświęcenia? Przeżarci jesteście przez znane już zdarzenia, przez przyzwyczajenia. Przewidujecie jedynie już przewidziane, nie patrzycie na wnętrze, ślepcy, ślepi jesteście. Wiedza jest darem, wiedzę należy posiadać, nie dla celów, dla siebie, dla rozwoju wnętrza. O tym prawimy, to chcemy głosić by roztrzepane kukiełki pozbierać i cel im nadać prawdziwy. Nie ma ceny, jedynie rozrywka. Jedynie uporządkowanie myśli, jedynie wymiana. Chętni jesteśmy poznawać i dzielić się swoją wiedzą, przekonaniami. W zamian oczekujemy tego samego. Wędrowcem jesteśmy, głosimy. Wam też głosić chcemy.
– Denerwujecie mnie. Po co mi we wnętrze patrzeć? Po co mi wiedza o innych kotach i ich zachowaniach? Czy nie lepiej jest mi znać tylko przyjaciół moich, a resztę ignorować jak tylko mogę? – podsumowało, próbując nie zirytować się na koty, które właśnie zasugerowało w pewien sposób jeno bycie głupim. – Wiedza jest darem, którą z reguły się wykorzystuje. Nawet gdy chce się poznać czyjeś wnętrze robisz to w jakimś celu i nie powiedziałobym że mogłoby chodzić o samą satysfakcję z nauczenia się czegoś. Poza tym co głosicie? Głupotę kocią? To że rozmawiać, komunikować się trzeba? – mruknęło niezadowolone, bo rozmowa zaczęła się jeno coraz mnie podobać. Tymbardziej że trwa ona dłużej niż powinna, a kot nie lubiło dyskutować na nic niewarte tematy.
– Trywialne rzeczy zarzucasz nam, uczniu. Czy profesja wasza nie od tego jest, by wiedzy kosztować? Komunikacja dla nas niczym, o niekompetencji śmiertelników nie warto rozprawiać. Umysł wasz, jedynie na praktykę nastawiony, nie potrafi dostrzec więcej, nie umie zrozumieć innego, a to by życie im ułatwiło. Oj tak, lubią, bardzo lubią trudniejsze drogi wybierać, zamiast przejrzeć na oczy. Ale dobrze, niech próbuje, niech się nauczy na skórze własnej.
– Lubię wiedzy uszczknąć, ale po to, aby móc ją wykorzystać – odparło. – Teoria mi nigdy potrzebna nie była. Jest bez sensu, jeśli nie można jej wykorzystać w praktyce. W końcu dla przykładu po co ci wiedza o polowaniu skoro nie umiesz wykorzystać jej w praktyce? Nie wybieram trudniejszej drogi. Staram się wybrać tą, która mi się przyda – miauknęło.
– I stuka, stuka, stuk puk, a dźwięku wcale nie wydaje – mruknęli. – Nigdy o samej teorii, nigdy o nieprzydaniu nie wspominaliśmy. Ale nie słucha. – I wtem coś zaszeleściło. Samotnik nastroszył uszy, rozejrzał się szybko, rzucił ostatnie spojrzenie na Koperkową Łapę, po czym zniknął za krzewami, kierując się najpewniej ku drodze grzmotu.
Wysłuchało ostatnich miauknięć kota, a gdy ci odwrócili się w stronę krzewów, westchnęło cicho z ulgą.
– Z kim rozmawiałeś Koperkowa Łapo? – miauknął wojownik, który dopiero co pojawił się za kotem.
– Z nikim. I nie jestem kocurem – odparło, wzięło kilka pozbieranych ziół i ruszyło do obozu zdenerwowane.
(809 słów, koniec sesji)
[przyznano 16%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz