W przeszłości...
Uniosła lekko ogon, tak, by nie ryzykować upadkiem podczas wykonywania pozycji łowieckiej. Zaczęła powoli skradać się w stronę Porywistego Sztormu, która, niczego nieświadoma siedziała na swoim posłaniu, wysłuchując Promyczka, który z pasją opowiadał o jednym ze swoich wspaniałych kawałów. Po czasie, nie mierząc odległości biała koteczka wyskoczyła wprost na karmicielkę, z której nie dało usłyszeć się nawet kwiku przerażenia.
— Mamuś, złapałam cię! — Pisnęła; w jej głosiku rozbrzmiewała duma oraz radość.
Szara kotka strząsnęła ją natychmiast z futra, a następnie posłała zgorzkniałe spojrzenie, zupełnie niepocieszona wyczynem córki.
— Borówko, proszę cię, przestań zachowywać się jak pszczeli móżdżek. — mruknęła, lecz chwilkę później podeszła do niej, by utulić ją swym gęstym ogonem. — Skarbie, a może poszukałabyś sobie jakiegoś zajęcia? Nie często wychodzisz ze żłobka sama, więc chciałabym dać ci szanse, byś zaprezentowała innym kotom, jaka samodzielna jesteś.
Jej uszka drgnęły, a śnieżnobiałe futerko nastroszyło się z napływu ekscytacji. Porywisty Sztorm rzadko kiedy rzucała jej takie propozycje. Być może to chęć odpoczynku od przyjemniej jednego z jej często nazbyt energicznych kociąt skłoniła ją do rzucenia takiej propozycji? Faktycznie, nie często miała okazje chodzić po obozowisku w pojedynkę, to też niczym burza, wystrzeliła ze żłobka. Przed nią otworem stały różne legowiska, do których z pewnością nie mogłaby zajrzeć, gdyby była pod czyjąś superwizją, stwierdziła więc, że odwiedzi te, które wyglądało najciekawiej. Po krótkiej chwili namysłu podreptała w stronę legowiska znajdującego się obok niedaleko kociarni. Borówka, nie myśląc wiele wsadzała swój ciekawski łebek do środka, by ujrzeć szylkretową kotkę gawędzącą ze srebrzystym kocurem. Dwójka popatrzyła na nią badającym wzrokiem.
— Dzień dobry, co cię tutaj sprowadza? — spytała, wykrzywiając pysk w delikatnym uśmiechu. — Może chcesz posłuchać jakichś opowieści?
Zastrzygła uszami, po czym podeszła nieco bliżej dwójki.
— Jasne! — Odpowiedziała na pytanie szylkretowej kocicy, a następnie usiadła, oplatając łapki ogonem. — A o czym?
— Hm, słyszałaś już kiedyś historie o paziu królowej?
— Och, jeszcze nigdy! — Przyznała. — Moja mama opowiadała mi wiele historii, ale tej jeszcze nie słyszałam! Niech mi pani opowie!
— Mhm! — Mruknęła kocica, po czym ziewnęła leniwie i ułożyła się na swoim posłaniu. — Widzisz, kiedyś, pewien motyl zakochał się w królowej mrówek, i to jeszcze nim ta zyskała swoje miano. Wiesz, kiedy po raz ujrzał swą ukochaną, była piękną, uskrzydloną księżniczką. Codziennie wypatrywał jej, licząc, że spotka ją jeszcze jeden raz.
— I? Spotkał ją?
— Słuchaj dalej. Któregoś dnia postanowił zapuścić się szczególnie daleko, aż nad rzekę, w której ku jego radości, ujrzał swoją miłość, której widokiem nie mógł cieszyć się od tak dawna. — Mruczała dalej. — Zaczął stopniowo obniżać swój lot, by móc objąć jego ukochaną.
— Jakie jest zakończenie? — pisnęła.
— Zniżał swój lot aż do momentu, w którym zdał sobie sprawę z tego, że to, co ujrzał było zaledwie jego odbiciem. Cóż, to odkrycie było ostatnią rzeczą, jaką ujrzał przed tym, jak pochłonęły go głębiny rzeki.
— Ojej! To takie smutne.
— Dlatego właśnie trzeba trzymać się blisko swoich i akceptować to, że niektóre rzeczy mogą być niemożliwe do zmiany. — mruknęła. — Może chciałabyś usłyszeć bajkę z lepszym zakończeniem?
— Nie, na razie wystarczy mi bajek. Przy okazji, jestem Borówka! — przedstawiła się. — A pani?
— Ja jestem Ryjówkowy Urok. Miło mi ciebie poznać, Borówko. — Jej wąsy lekko drgnęły. — Gdy już będziesz uczennicą będziesz mogła słuchać moich opowieści, za każdym razem, gdy odwiedzisz mnie w sprawie wymiany posłania czy z powodu usuwania kleszczy z futra.
— To super! A dużo zna pani bajek? — spytała, po czym przechyliła swój ciekawski łebek. — Porywisty Sztorm zna ich wiele, naprawdę wiele! Ale chyba nie zna tej o paziu królowej, bo jeszcze nigdy mi jej nie opowiadała.
— No cóż, znam ich dość sporo. Z pewnością więcej, niż potrafisz zliczyć.
Borówka uśmiechnęła się lekko, aby po chwili pożegnać się ze starszą i potruchtać do żłobka, w nadziei, że Promyczek miał jakąś ciekawą zabawę, do której mogłaby się przyłączyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz