BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?

W Klanie Nocy

Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.
Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Znajdki w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Znajdki w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 8 lutego, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!

12 grudnia 2020

Od Szeptu

Zaczął padać deszcz. Zbawienny, zimny i tak wyczekiwany. Szept leżała z dala od matki i rodzeństwa. Jej mokre futerko było zimne, tak strasznie zimne... mała aż dygotała z zimna. Jej bracia schowali się pod szylkretową osłoną, podczas gdy ona leżała sama, przemoknięta do suchego kłaczka.
    — Szept, podejdź tu do mnie! — zawołała jej matka, Dziki dał jej taki sygnał łapami, że niech tylko się zbliży, a gorzko tego pożałuje, Słonecznik natomiast skulił się, widząc to. Na szczęście trudną sytuację rozwiązała jej kochana babcia.
    — Spokojnie Sikorko, ja ją osłonię.
    Przywołała Szept do siebie, a ta wtuliła się w nią, mocząc jasno szylkretowe futerko na brzuchu kotki. Szept spojrzała na rudego brata ze wściekłością w oczach. Nagle w obozie rozległy się głosy, jeden z nich, najbardziej donośny, należący do Mokrej Gwiazdy wykrzyknął.:
    — Klanie Burzy, wracamy na nasze stare tereny!
    Szept nie dziwiła się jego decyzji, skoro pożar został już definitywnie ugaszony, to można było wracać do dawnego domu. Poza tym młoda słyszała o stworzeniach zwanych lisami, którym podobno nie podobała się ich obecność na należących do nich terenach. Podobno nawet wysłały jakąś kotkę, by ta przekazała to Klanowi Burzy. Jedyny problem, jaki tutaj był to to, że deszcz padał, a rzeka mogła być bardziej rwąca niż wcześniej, a już wtedy, gdy uciekali pędem z pożaru, Szept nie była zbyt sucha po dotarciu na brzeg. A co będzie teraz? No cóż, niedługo się pewnie o tym przekona.

***

Zza drzew, krzewów i innych osłoniętych miejsc — patrzyły lisy, warcząc na koty z klanu Burzy. Szept ciekawiły one, ale i przerażały, więc nie było mowy o podchodzeniu do nich. Przypominały jej Dzikiego, tak samo niemiłe i warczące jak diabli z mrocznej puszczy rodem. Wyganiały cały Klan Burzy, a koty, spłoszone, tylko przyspieszały kroku.
    Ona również, idąc tuż za matką, która szła za liderem prowadzącym ich do rzeki. Szli do swego dawnego domu, do wrzosowisk niegdyś pełnych królików, i do obozu. Nawet jeśli nic z niego nie zostało, Szept chciała tam jeszcze choć raz wrócić.
    Stanęli przed rzeką, która, będąc napełnianą przez ulewny deszcz, zaczęła się wylewać. Poza tym — rwała brzegi. Było niebezpiecznie, zimno i stresująco.
    Natomiast po piętach Klanu Burzy deptały lisy. Pierwsi wojownicy, biorąc kocięta w pyski, ruszyli przed siebie. Starali się znaleźć najpłytszą część rzeki, ale nie było to takie proste. Szept już zaledwie po paru uderzeniach serca, została zamoczona w wodzie. Niosła ją Sójka i młoda wiedziała, że ta bynajmniej, choćby nie wiem co, nie wypuści jej z pyska, dlatego mała czuła się nieco bezpieczniej. Pomimo to, że niejeden raz w trakcie przeprawy, do jej uszu, oczu, pyszczka i nosa dostała się woda, to Szept bynajmniej nie jęczała, gdy znalazła się na drugim brzegu. Jej babcia wiele razy prawie potknęła się o kamienie w rzece, jednakże odniosła ją na brzeg i Szept była bardzo z tego zadowolona, chociaż... nagle zapragnęła się nauczyć pływać... Nie wiedziała czemu ani skąd to się wzięło, ale i tak, chciała kiedyś tego spróbować. Wydało jej się to ważną i przydatną umiejętnością, a woda jej zdaniem nie była aż taka zła, jak inne koty z jej klanu sądziły.
    Ruszyli kolejni wojownicy. A za nimi następni. Mentorowie wspierali swoich uczniów przy przechodzeniu. Szept obejrzała się za siebie. Młoda dostrzegła, że rzeka niebezpiecznie mocno rzucała liderem ich klanu na boki. Kocur pazurami próbował uczepić się dna. Ale na daremno. Był już prawie przy brzegu, gdy rzeka z większą siłą uderzyła w niego.
    — Mokra Gwiazdo!! — Usłyszała głos jakiejś niebieskiej wojowniczki, nim woda zalała Mokrą Gwiazdę, odcinając od reszty powietrza, a tym samym od tlenu.
    Płyn nalewał mu się do gardła litrami, na oczach młodej kotki. Mała chciała krzyknąć, coś zrobić, ale nie mogła. Ktoś chwycił ją w pysk i zabrał ze sobą. Nikt by chyba przecież nie chciał, by tak mały kociak zgubił się trakcie tak potwornej ulewy.

***

W trakcie drogi Szept zatrzymała się, spojrzała na tereny, na których dawniej żyła. Całe były spalone a teraz i mokre. Pioruny grzmiały gdzieś dalej, Szept spojrzała na nie, podobał jej się ten widok. Nawet to, że krople oraz rzeka zmoczyły jej futerko nie przeszkadzało jej, wręcz przeciwnie — dla niej to było dziwnie przyjemne. Krople dudniły o ziemię, było pięknie a zarazem... tajemniczo, tajemniczo, ale Szept to bardzo odpowiadało.
    Dotarli w końcu do ruin, jakie pozostały po obozie. Wojownicy przystąpili do sprzątania wejść do legowisk. Niektóre się zawaliły, inne wytrwały. Dostrzegła, że Mokra Gwiazda dotarł do obozu wraz z nimi, czyli jednak żył! Nie utopił się we rwącej rzece! Ale nie, zaraz zaraz... Liderzy mają wiele żyć, uświadomiła sobie. Pewnie jedno stracił! Zastanawiała się jak to było, tracić je, budzić się w Klanie Gwiazdy, a potem trafiać z powrotem na ziemię.
    — Niech karmicielki udadzą się do niezawalonych legowisk — miauknął głośno. — Uczniowie również.
    Ruszył ku wojownikom, którzy grzebali w spalonych częściach obozu.
    — Pomogę wam — zaproponował. — Chciałbym, żeby Orlikowy Szept wraz z Miodową Chmurą i Narcyzowym Pyłem poszli na polowanie. Może uda się coś złapać.
    Wspomnieni spojrzeli po sobie. Znała już trochę ze swoich obserwacji kocura, jakim był Orlikowy Szept, oraz Narcyzowy Pył, Miodowej Chmury jednak nie znała. Czyli teraz wie, jak nazywa się jeszcze jeden członek jej klanu, tym lepiej dla niej. I tym razem na szczęście nikt (poza Mokrą Gwiazdą oczywiście) nie zginął. To dobrze, i oby tak spokojny stan jak teraz został tu jeszcze przez wiele księżyców... Młodej czas do wieczora upłynął szybko. Znów zasnęła, wtulona w Pląsającą Sójkę. Otulona jej puchatym ogonem. Wpatrzona w świetliki, światło ich oraz gwiazd i księżyca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz