Zaciskając oczy i pyszczek, żeby nie wydobył się z niego żaden jęk, spróbowałam powoli wstać. Wojowniczka obok mnie już chyba od jakiejś chwili nie była nie przytomna. Stała pewnie na trzech łapach wypinając swoje plecy w krótki, nastroszony łuk. Wszystkie informacje dochodziły do mnie w opóźnionym tempie.
Czemu Świetlista stoi na trzech łapach? Bo czwarta zwisa jej bezwładnie pod dziwnym kątem. Czemu? Bo jest złamana. Powoli te wszystkie oczywistości zaczęły do mnie docierać przebijając się przez dziwną mgłę i dudniący dźwięk w mojej głowie. Gdy w końcu dotarła do mnie informacja, że ktoś się do nas zbliża, natychmiast zgięłam plecy w łuk, nastroszyłam futro i ostrzegawczo prychnęła, by później głośno przekląć. Wszystkie rany i otarcia, które zdążyły zasklepić się pod czas snu znowu się otworzyły kiedy napięłam mięśnie. Zaskoczona tym bólem podskoczyłam, by później wylądować akurat na tej jednej poobijanej do granic możliwości łapie. Jak można było się spodziewać zamiast zgrabnego lądowania skończyło się to na bliskim spotkaniem z ziemią. Jak teraz tak o tym pomyślę musiało to wyglądać trochę komicznie. Zaniepokojona moim zachowaniem szylkretka spojrzała na mnie ciągle nasłuchując w kierunku nadchodzącego kota. Tym razem już szybciej stanęłam na równe nogi już mądrzejsza o jedną lekcję. Akurat gdy stanęłam już w pełni wyprostowana w pozycji bojowej (na ile pozwalały mi zakwasy) spomiędzy suchych gałęzi wyłonął się tajemniczy kot.
Kot... był bardzo mały. Szybko jednak spróbowałam zneutralizować tą myśl. Nigdy nie można lekceważyć przeciwnika. Nawet jeśli ten jest drobnym kocurkiem od którego wyraźnie czuć strach. Pomimo nauk Szepczącego Wiatru rozluźniłam się trochę. Czarno-biały kocurek był sam i nikt więcej nie wychodził zza gałęzi. Spróbowałam się więc mu dokładniej przyjrzeć. Był widocznie zestresowany, a nasze zachowanie chyba mu w tym nie pomagało. Jego umaszczenie nie było jakieś specjalnie wymyślne. Po prostu ładne, proste białe plamy na czarnym tle, żółte ślepka patrzyły na nas ze strachem i z czymś jeszcze, ale nie mogłam określić jakie jeszcze uczucie to wydarzenie u niego wzbudza. Chyba był w moim wieku, góra dwa księżyce różnicy. Staliśmy tak prawie cały wschód słońca, a nasz nowy "kompan" o mało co nie położył się na ziemi.
- Może nam pomożesz albo zaatakujesz? Wiesz, stanie tak ciągle w miejscu kiedy mięśnie cie palą żywcem nie jest zbyt przyjemne - spróbowałam zmusić do jakiegoś działania żółtookiego. Czy prawie wszystkie koty, które dzisiaj spotykam muszą być tak małomówne? Westchnęłam w myśli. Spojrzałam jeszcze raz w oczy bicolora i zmusiłam się do uspokojenia. Zrobiłam głową zachęcający gest.
- Jak mogę wam pomóc? - Nerwowo odpowiedział kocur. Słysząc w końcu na co się zdecydował zrobiłam szybko krok w jego kierunku, robiąc przy okazji dziwny grymas z powodu tej głupiej poobijanej łapy. Lecz kocur chyba zinterpretował go na swój sposób, bo nagle zrobił w tył zwrot i pobiegł. Zdziwiona rozwarłam pyszczek i zła na samą siebie spróbowałam jeszcze do niego krzyknąć. W pościgu nie miałyśmy szans. Zdenerwowana spróbowałam wbić pazury w ziemię (tak, spróbowałam), wymieniłam się spojrzeniami z Świetlistym Potokiem.
- Musimy uciekać nie wiadomo czy ten uczeń nie zawoła tu innych wojowników - powiedziała szylkretka kuśtykając w stronę strumyka. Otworzyłam pyszczek by coś powiedzieć, ale szybko go zamknęłam. Miała rację. Jeszcze tego by brakowało, żeby nas złapali. Ehh... podczas wojny wszystko jest możliwe. Kotka już stała nad strumykiem wzdrygając się od jego przeprawienia, choć na szczęście tu był bardzo płytki. Dogoniłam ją na ile mogłam i liznęłam ją za uchem. Nie czekając na jej reakcję szybko powiedziałam.
- Dzięki za uratowanie życia - i szybko pomknęłam (w miarę moich możliwości) w kierunku drzew. Stojąc już na gałęźi jednego z drzew jeszcze raz się odwróciłam i krzyknęłam na porzegnanie: Niech Gwiezdny Klan przepędza wszystkie pchły z twojego legowiska!! Kotka chciała chyba jeszcze coś okrzyknąć, ale nie czekając na nią poszłam już w stronę obozu Klanu Wilka.
***
Gdy już tam doszłam oczywiście nie obyło się bez pytań. Na szczęście wyręczył mnie tata i medyczka szybko wszystkich przeganiając. Dostałam trochę ziółek, wyciągnięto mi wszystkie drzazgi, nasmarowano czymś co większe siniaki i zakazano się ruszać z miejsca przez pół kwadry. Tacie udało mi się jakoś wcisnąć, że spadłam z drzewa do strumyka ganiając za jakąś wiewiórką i przeleżałam godzinę nieprzytomna na brzegu (co znając moje szczęście również mogło by się bez problemu zdarzyć). Nikomu nie powiedziałam o tej przygodzie... nawet siostrze, ale w końcu każdy musi mieć jakiś swój mały sekrecik. W nocy trochę się martwiłam, że ten dziwny kocur, którego spotkałyśmy wszystko wygadał swojemu liderowi, który nas zaatakuje. Jednak minęły już prawie dwie całe pory roku od tego wydarzenia i nic się nie stało, więc spałam spokojnie z nadzieją, że może kiedyś znowu spotkam Świetlisty Potok.
< Gołębia Łapo? Świetlisty Potoku? Możecie napisać co się u was później wydarzyło >
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Znajdki w Klanie Klifu!
(jedno wolne miejsce!)
Miot w Klanie Burzy!
(jedno wolne miejsce!)
Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz