Kiedy do legowiska wkroczył Spadający Liść jego syn ożywił się nagle. W podskokach ruszył do ojca ocierając się o jego łapy. Przestał jednak przypominając sobie o co go prosił. Odsunął się na długość swojego ogonka i wlepił w niego swoje ciemne oczy. Zastępca rzucił mu puste spojrzenie i syknął coś pod nosem. Minął Czarnuszka wręcz obojętnie podchodząc do Pręgowanego Grzbietu. Usiadł naprzeciw zachowując odpowiedni dystans. Skierował na nią swoje zielone oczy wydobywając coś na wzór gardłowego pomruku, albo próby zamruczenia.
- Jak się dziś czujesz?
- Dobrze...dziękuje za troskę- odpowiedziała mu swym spokojnym tonem. Polizała małą Mgiełkę po łebku uśmiechając się delikatnie. Spadający Liść spojrzał na córkę a na jego pysku pojawił się blady uśmiech, bynajmniej na wymuszony nie wyglądał. Czarnuszek poczuł ukłucie zazdrości. Czy jego ojciec kocha bardziej siostrę od niego? Nie mógł tego przyjąć do siebie, podbiegł do rodziny siadając obok zastępcy. Oparł łeb o jego łapy i zamruczał cicho.
- Wiesz, że pokonałem Mgiełkę?- powiedział z entuzjazmem chcąc zwrócić na siebie uwagę- i to nie raz, ale kilka! Jestem silny, prawda?
- Ale ja także cię pokonałam, pamiętasz? Wczoraj jak...- Mgiełka zamilkła widząc spojrzenie brata. Czarnuszek patrzył na nią jakby chciał ją zamordować, wbić swe małe kły w jej szyję i porzucić jej zwłoki gdzieś w rowie, wszystko aby ojciec kochał jego, tylko jego. Spadający Liść kiwnął głową patrząc na swojego syna który zmienił nastawienie w kilka chwil, znowu na jego pysku zagościł uśmiech.
- Czarnuszku nikt nie jest najsilniejszy, a jeśli już, na pewno nie ty. Masz słabą technikę, beznadziejne wyczucie i po prostu jesteś wolny. Posiadasz więcej szczęścia niż rozwagi w walce. Nie zdziwiłbym się słysząc od kogoś, że te wszystkie twoje historyjki o tym jak wygrywasz są zmyślone, wyssane z pazura. Zastanów się zanim opowiesz je jeszcze raz.
Czarnuszek poczuł jakby nagle przybrał na wadzę, stał się ciężki, mocniej napierał ciałem na ziemię. Położył swoje uszy a w jego oczach odbijała się pustka. No tak...nigdy nie będzie tak świetny jak ojciec, który uważa go za zwykłego nieudacznika. Jest niczym i nikim w jego oczach, we własnych także. Spadający Liść nie chciał wierzyć, że ktoś taki jak on jest w stanie wygrać cokolwiek. Miał rację, Czarnuszek faktycznie miał więcej szczęścia. Był silny, to zawsze mu powtarzali, ale fakt, do najszybszych się nie zaliczał. Malec pokiwał łebkiem odchodząc od ojca. Ruszył w kierunku kąta żłobka, przysiadł tam tyłem do wszystkich opatulając ogonem łapki. Usłyszał pogardliwe prychnięcie Spadającego Liścia. On nim po prostu gardził. Obrzydzał go jego własny syn. Czarnuszek zwinął się w kłębek chcąc przestać o tym myśleć, ale słysząc rozmowę rodziców jego serce wypełniało się większym bólem.
- Spadający Liściu, nie rób tak proszę...Czarnuszek jest bardzo wrażliwy...
- Wrażliwy?! Nikt to jest wrażliwy nie może być dobrym wojownikiem! Prawdziwy wojownik jest twardy i gotowy na każdą krytykę!
- To nie krytyka a zwykłe oczernianie go i gaszenie jego determinacji- miauknęła zrozpaczona Pręgowany Grzbiet, lecz pod naporem wzroku ,,partnera" dodała- tak sądzę...
- To źle sądzisz. Na Klan Gwiazd, Pręgowany Grzbiecie jesteś tak przewrażliwiona i przerażona wszystkim, że nadajesz się chyba tylko do rodzenia dzieci i zajmowania się nimi! Po co nam wojownik który płacze po kątach i boi się zaatakować myszy?! Co gorsza, przekazujesz takie same zachowania dzieciom, i oto w taki sposób mamy Czarnuszka, słabego i wrażliwego kotka który wyrośnie na kompletne zero, bo nie umie się ogarnąć i zmierzyć z rzeczywistością, ponieważ...
- Dosyć tego!- zasyczała dość nieśmiało Zabluszczone Futerko wstając, podeszła do zastępcy- proszę cię abyś opuścił to miejsce...ranisz Czarnuszka.
- Jeszcze nie raz będzie zraniony, niech się przygotuje- mruknął obojętnie Spadający Liść wychodząc ze żłobka. Nawet nie raczył spojrzeć do tyłu. Zabluszczone Futerko odetchnęła z ulgą, wiadomo ile odwagi i poświęcenia kosztowało jej wejście w tą sprzeczkę, bo kotka nienawidziła kłótni i zazwyczaj wychodziła z nich jako przegrana. A tutaj proszę, zastępca opuścił żłobek, tak jak prosiła. Pręgowany Grzbiet westchnęła cicho dziękując towarzyszce za obronę, obie były podobne do siebie, nie potrafiły zawalczyć o swoją rację. Srebrzysta kotka wstała wraz z Mgiełką i podeszły do osamotnionego Czarnuszka. Matka szturchnęła nosem swojego synka próbując go pocieszyć. Była bezsilna wobec partnera, nie umiała przeciwstawić się charyzmatycznemu tyranowi. Pluła sobie we własny pysk, że nie potrafi obronić dziecka które tak bardzo kocha. Przyciągnęła go do siebie w próbie przytulenia, ten jednak wyrwał się z jej objęć i pobiegł w przeciwległy kąt żłobka. Wolał zostać sam, płakać i użalać się nad sobą. Tak póki się nie uspokoi. Pręgowany Grzbiet czuła jak jej serce ściskają kolce, bolało ją to, że syn zaczął odtrącać ją oraz siostrę uciekając we własny świat czarnych i złych myśli. Wiedziała, że nic dobrego z tego nie wyniknie. Pozwoliła mu jednak na chwilę samotności wracając z córką na miejsce.
Późnym wieczorem Czarnuszek wyszedł na dwór. Usiadł na trawie opatulając łapy ogonem. Spojrzał w niebo na którym tańczyły jaskrawe gwiazdy. Poczuł dziwny spokój ogarniający jego osobę. Mimo dzisiejszego zdarzenia postanowił o tym zapomnieć i przebaczyć ojcu, jak zawsze. Nagle obok niego pojawiła się Mgiełka. Usiadła tuż przy jego ogonku patrząc na braciszka.
- Czemu nie śpisz?- zapytała ziewając, ewidentnie była śpiąca.
- Bo nie. Zimno mi.
- Wiesz, wychodząc na dwór nocą będzie ci jeszcze chłodniej. Nie śpij w rogu, chodź do nas- zachęciła go posyłając mu słodki uśmiech. Czarnuszek odwrócił łeb kładąc uszy.
- Nie mogę. To moja kara, izolacja od was. Jestem zbyt beznadziejny by należeć do tej rodziny- mruknął cicho wpatrując się we własne łapki. Nie wiedział czemu to mówił, po co wyjawiał swoje myśli siostrze. Po prostu...chyba czuł się już zbyt ciężko z nimi i chciał podzielić się z kimś tym co czuje. Mgiełka posmutniała, przycisnęła się bliżej do braciszka chcąc go pocieszyć.
- No coś ty! Jesteś super, kochamy cię wszyscy.
- Tata mnie nie kocha, uważa, że jestem najgorszy. A kim jestem bez jego miłości? Zwykłą, głupią kupą futra.
<<Mgiełka? Noh noh biedny złamas ;'(>>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz