Borsuczy Goniec poruszył swą łapą, ból nie był aż tak straszny, ale przeszkadzał mu na tyle aby podjął smutną decyzję o wstrzymaniu się od udziału w wieczornym patrolu. Pomachał nogą sprawdzając czy opatrunek dobrze się trzymał. Tak jak sądził, zawiązany ciasno i profesjonalnie. Skinął głową w stronę Lawendowego Płatku posyłając jej promienny uśmiech.
- Dziękuję ci bardzo- miauknął wstając na równe łapy. Zachwiał się czując ból w tylnej nodze, szybko jednak odzyskał równowagę czując jak od boku podpiera go uczennica. ,,Jak to dobrze mieć w niej oparcie" zaśmiał się sam ze swojego cudownego żartu. Wyszli oboje z legowiska dziękując wpierw za opiekę medyczną. Przeszli przez obóz do stosu zwierzyny, nadeszła pora posiłku. Borsuczy Goniec spojrzał na pożywienie, dostrzegł w nim szybko dorodną jaszczurkę. Natomiast jego uczennica na próżno szukała swojego przysmaku. Zasmucona chwyciła dużego wróbla i usiadła na ziemi. Zastępca podsunął jej pod nos gada na którego ta zareagowała ślicznym uśmiechem. Przyjęła go od mentora i zabrała się do jedzenia. To samo poczynił Borsuczy Goniec, był naprawdę głodny po tej walce z kuną. Jedno z piórek ugrzęzło mu między zębami. Wszelkie próby wydobycia go za pomocom języka kończyły się klęską. Ledwie przepchnął je ciut dalej. Popielata Łapa zauważyła jak jej mentor trudzi się wydobyciem piórka, postanowiła pomóc. Podeszła do niego i pazurkiem naparła na ,,przeciwnika". Szybko opuścił pole bitwy, upadł powolnie na ziemię tuż pod łapy kocura.
- Dziękuję- wymruczał kocur posyłając jej uśmiech. Popiół jedynie spuściła wzrok w dół rzucając ciche ,,proszę bardzo". Kocur nie mógł nie zauważyć jej dziwnego zachowania kiedy znajdował się obok. Dekoncentracja, uciekanie wzrokiem, spięcie...nie wiedział czy powodem był fakt, że jest zastępcą czy coś większego kryło się za jej czynami. Borsuczy Goniec przymrużył oczy próbując zebrać myśli. ,,Może po prostu to taki typ?" doszedł do jakiegoś wniosku, postanowił się go trzymać, albo przynajmniej zapytać Popielatej Łapy.
Po posiłku wybrali się na spacer, a dokładniej polowanie. Chociaż zastępca nie miał jak łowić to jego uczennica czuła się na siłach. Już po chwili wróciła z dorodnym gryzoniem w pysku. Wypluła go z obrzydzeniem kierując swe ślepia na mentora.
- Ja złapałam, proszę ciebie abyś go poniósł bo nie wytrzymam jego smaku- wzdrygnęła się przełykając ślinę. Borsuk zaśmiał się odbierając mysz z ziemi. Szli dalej naokoło obozu szukając innej zwierzyny. Pora Nowych Liści to idealny czas dla łowców, Borsuczy Goniec był naprawdę przybity. Uwielbiał chodzić na polowania, co za tym idzie, uwielbiał czuć smak krwi swojej ofiary. Nie było dla niego nic piękniejszego niż przeraźliwy pisk zabijanego króliczka. Wyrwał się z rozmyśleń przenosząc wzrok na uczennicę która wskoczyła w krzaki. Nie mogło umknąć mu to, że była już dosyć duża. Ze smutkiem musiał przyznać, że umiała już...chyba wszystko. ,,Czas mianowania zbliża się wielkimi krokami" powiedział w myślach wzdychając ciężko. Popielata Łapa wróciła po chwili trzymając w zębach swojego ukochanego gada. Podeszła do mentora rzucając mu zaciekawione spojrzenie, zauważyła, że rozmyślał nad czymś.
- Popiela Łapo robisz się co raz większa...co za tym idzie, co raz lepsza, nie mogę cię już chyba niczego więcej nauczyć- miauknął dość smutno. Uczennica wzięła głęboki wdech, no tak, ona się cieszyła. Możliwość awansu na miejsce wojownika to wielki zaszczyt, Borsuczy Goniec czuł to samo kiedy był w jej wieku. Ale teraz...perspektywa rozłąki z młodą kotką go przytłaczała, uwielbiał wręcz jej towarzystwo, miły głos, śliczny uśmiech i rozkoszny śmiech. Była jego ostoją spokoju i przyjaciółką...a może...nie. Szybko odrzucił inne myśli mówiące o tym ile piękna w niej widział. To była jego uczennica, przyjaciółka i nic więcej.
- Czyli zostanę wojownikiem?- zapytała po chwili. Borsuczy Goniec odpowiedział jej kiwnięciem głowy, nie miał ochoty zabierać głosu w tej sprawie po raz drugi. Owszem, cieszył się tym, że Popielata Łapa wyrosła na wspaniałą i silną kotkę ale...bał się ją stracić. Popielata Łapa zamruczała zadowolona, nie kryła swej radości. Kocur chciał poruszyć jeszcze jedną sprawę...dość delikatną.
- Popielata Łapo...zauważyłem, że niekiedy zachowujesz się dość...może nie tak, twoje zachowanie przy mnie czasami jest ,,inne". Znaczy, uciekasz wzrokiem, dekoncentrujesz się i tym podobne. Czy coś się stało? Zrobiłem coś nie tak?
<<Popielata Łapo? wybacz za gniota ughh ;w;>>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Wojna z Klanem Wilka i samotniczkami zakończyła się upokarzającą porażką. Klan Klifu stracił wielu wojowników – Miedziany Kieł, Jerzykową Werwę, Złotą Drogę oraz przywódczynię, Liściastą Gwiazdę. Nie obyło się również bez poważnych ran bitewnych, które odnieśli Źródlana Łuna, Promieniste Słońce i Jastrzębi Zew. Klan Wilka zajął teren Czarnych Gniazd i otaczającego je lasku, dołączając go do swojego terytorium. Klan Klifu z podkulonym ogonem wrócił do obozu, by pochować zmarłych, opatrzeć swoje rany i pogodzić się z gorzką świadomością zdrady – zarówno tej ze strony samotniczek, które obiecywały im sojusz, jak i członkini własnego Klanu, zabójczyni Zagubionego Obuwika i Melodyjnego Trelu, Zielonego Wzgórza. Klifiakom pozostaje czekać na decyzje ich nowego przywódcy, Judaszowcowej Gwiazdy. Kogo kocur mianuje swoim zastępcą? Co postanowi zrobić z Jagienką i Zielonym Wzgórzem, której bezpieczeństwa bez przerwy pilnuje Bożodrzewny Kaprys, gotowa rzucić się na każdego, kto podejdzie zbyt blisko?W Klanie Nocy
Ostatni czas nie okazał się zbyt łaskawy dla Nocniaków. Poza nowo odkrytymi terenami, którym wielu pozwoliły zapomnieć nieco o krwawej wojnie z samotnikami, przodkowie nie pobłogosławili ich niemalże niczym więcej. Niedługo bowiem po zakończeniu eksploracji tajemniczego obszaru, doszło do tragedii — Mątwia Łapa, jedna z księżniczek, padła ofiarą morderstwa, którego sprawcy jak na razie nie odkryto. Pośmiertnie została odznaczona za swoje zasługi, otrzymując miano Mątwiego Marzenia. Nie złagodziło to jednak bólu jej bliskich po stracie młodej kotki. Nie mieli zresztą czasu uporać się z żałobą, bo zaledwie kilka wschodów słońca po tym przykrym wydarzeniu, doszło do prawdziwej katastrofy — powodzi. Dotąd zaufany żywioł odwrócił się przeciw Klanowi Nocy, porywając ze sobą życie i zdrowie niejednego kota, jakby odbierając zapłatę za księżyce swej dobroci, którą się z nimi dzielił. Po poległych pozostały jedynie szczątki i pojedyncze pamiątki, których nie zdołały porwać fale przed obniżeniem się poziomu wód, w konsekwencji czego następnego ranka udało się trafić na wiele przykrych znalezisk. Pomimo ciężkiej, ponurej atmosfery żałoby, wpływającej na niemalże wszystkich Nocniaków, normalne życie musiało dalej toczyć się swoim naturalnym rytmem.Przeniesiono się więc do tymczasowego schronienia w lesie, gdzie uzupełniono zniszczone przez potop zapasy ziół oraz zwierzyny i zregenerowano siły. Następnie rozpoczęła się odbudowa poprzedniego obozu, która poszła dość sprawnie, dzięki ogromnemu zaangażowaniu i samozaparciu członków klanu — w pracach renowacyjnych pomagał bowiem niemalże każdy, od małego kocięcia aż po członków starszyzny. W konsekwencji tego, miejsce to podniosło się z ruin i wróciło do swojej dawnej świetności. Wciąż jednak pewne pozostałości katastrofy przypominają o niej Nocniakom, naruszając ich poczucie bezpieczeństwa. Zwłaszcza z krążącymi wśród kotów pogłoskami o tym, że powódź, która ich nawiedziła, nie była czymś przypadkowym — a zemstą rozchwianego żywiołu, mszczącego się na nich za śmierć członkini rodu. W obozie więc wciąż panuje niepokój, a nawet najmniejszy szmer sprawia, że każdy z wojowników machinalnie stroszy futro i wzmaga skupienie, obawiając się kolejnego zagrożenia.
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot u Samotników!
(brak wolnych miejsc!)
Miot w Klanie Burzy!
(dwa wolne miejsca!)
Miot w Klanie Klifu!
(jedno wolne miejsce!)
Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz