– Chcemy się w coś pobawić – miauknęła Gryka, nim jej siostra zdążyła wpaść na odpowiedź.
– Aaa… a w co takiego? – zapytała zmieszana. Lawendę zaniepokoił jej ton głosu. Czyżby nie lubiła też Gryki? Ale ta nic złego nie zrobiła! Kociak oczywiście nie połączył kropek i nie doszedł do wniosku, że Świtająca Łapa po prostu nie chce tu być, a już na pewno nie bawić się z niezdarnymi maluchami.
– W walkę! – odezwał się ochoczo Śnieżek.
– Nie! – Tym razem Lawenda nie musiała zastanawiać się nad odpowiedzią. – Poprzednim razem tak mnie uderzyłeś, że bardzo bolało – mruknęła z wyrzutem.
– To nie moja wina, że jesteś taka słaba!
– Wcale nie jestem! – Tym razem zirytowana już kotka najeżyła sierść.
Skonfundowana Świtająca Łapa stała z boku, nie wiedząc, co zrobić z rozdrażnionymi kociakami. Prawdopodobnie zaskoczyło ją to, że przed chwilą aż zbyt grzeczna kotka teraz wrzeszczała na swojego brata. No cóż, Lawenda zawsze starała się być idealna przy obcych, ale nie pozwoli sobie na to, żeby Śnieżek jej w kaszę dmuchał. W tym momencie nie myślała nawet o opinii uczennicy. Nim Świtająca Łapa zdążyła się odezwać, Gryka stanęła między swoim rodzeństwem, próbując dać kres im kłótni.
– Śnieżku, nie wolno bić Lawci. Lawciu, nie wolno krzyczeć na brata – upomniała ich przejętym tonem.
Obydwoje niechętnie pokiwali głowami. W jednym się zgadzali – lubili Grykę i nie chcieli się z nią kłócić.
– Wolno na niego krzyczeć – wycedziła na odchodnym Lawenda, tak, że tylko Gryka ją usłyszała.
– Lawciu! – pisnęła Gryka z wyrzutem.
– No co! Na pewno tego nie słyszał – mruknęła, odwracając się od brata.
– Nie słyszałem czego? – zapytał wyraźnie zirytowany Śnieżek.
– To chcecie bawić się w tą walkę czy nie chcecie? – Tym razem to Świtająca Łapa przerwała ich przekomarzania się, prawdopodobnie mając ich dość.
– Chcemy!
– Nie chcemy!
Śnieżek i Lawenda ponownie zaczęli mierzyć się morderczym spojrzeniem, a biedna Gryka dalej stała między nimi i spoglądała to na siostrę, to na brata, nie wiedząc, co począć.
– A może zamiast tego pogramy w berka? – zaproponowała po chwili namyślenia.
– Może być. Ale wolę walkę – stwierdził zrezygnowany Śnieżek.
Lawenda pokiwała łebkiem na zgodę. Nie lubiła biegać i wiedziała, że szybko się zmęczy, ale wciąż było to lepsze niż manto od brata. Zresztą mamusia na pewno zaraz wróci i położy kres tej durnej zabawie.
– Świtająca Łapo, możesz być berkiem? – zapytała z ulgą Gryka, jak gdyby była szczęśliwa, że jej rodzeństwo doszło do porozumienia.
– Eee… mogę – odpowiedziała w końcu uczennica!
– Okej, to gonisz! – Powiedziawszy to, Gryka pognała na swoich króciutkich łapkach na drugi koniec żłobka.
Lawenda, nie do końca myśląc o tym, jak absurdalnym pomysłem była uczennica goniąca kilkutygodniowe kociaki, pognała za siostrą, o mało co się nie przewracając o własne łapy.
<Świtająca Łapo? Złap je wszystkie>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz