Dawniej, kiedy byli uczniami
Dębowa Łapa zastrzygł uchem na zaczepki brata. Czyżby kogoś bolał fakt, że pokazał trochę pazurków? Chyba tak.
– Potrzebujesz sobie podbić ego? – spytał na głos, nie przejmując się tym, czy słyszy ich ojciec. Jest odważniejszy od brata i zamierzał to pokazać, jak najbardziej dobitnie tylko mógł
– Jeśli ubodły cię tak strasznie moje pazury, to nie wiem, czy obrałeś słuszną drogę szkolenia. Wiesz, możesz jeszcze się przenieść do Roztargnionego Koperka lub do naszej babci. Chyba nie miałaby nic przeciwko, by pokazać ci jakieś tam kwiatuszki i inne czarodziejskie roślinki.
Posłał Kamiennej Łapie arogancki uśmieszek i uderzył go z barku, by zrobił mu miejsce.
– Jeśli chcesz mnie tylko podpuszczać, to spróbuj innym razem, a teraz idę zobaczyć się z Tropiącą Łapą i Tygrysią Łapą. Wiesz, trochę zgłodniałem po naszym sparingu i muszę pogadać z kimś ciekawszym. – pewnym siebie krokiem ominął również Wilgową Łapę, zostawiając oboje braci z tyłu.
Nie podobało mu się, jak Kamienna Łapa umie się mu postawić. Coś jego braciszkowi się podrosło i odzyskał język w pysku, jednak czy dorównywał mu z pewnością siebie? Zdecydowanie nie. Jeśli Kamienna Łapa zamierzał się na niego gniewać, to niech mu będzie. Jeśli będą się jeszcze bić, to się jeszcze pobiją, jak przyjdzie czas, że jego brat go przeprosi lub emocje opadną, to będzie spokój. To było aż tak proste.
Przez to, że ich końcowa rozmowa odbyła się dość głośno, przez Dębową Łapę – mógł usłyszeć pytania Miodowej Kory, który zaczął wypytywać się o powód zamieszania między braćmi.
“I co teraz Kamienna Łapo? Nadal taki pewny siebie?”
***
W obozie przy jedzeniu również dopadł go Miodowa Kora, by spytać go o powód niezgody między nim, a Kamienną Łapą. Na szczęście Dębowa Łapa był przygotowany na tą sytuację i jedynie zrzucił wszystko na swojego brata. Ojciec nie mógł przemówić mu do rozsądku, ani wyciągnąć od niego niczego więcej niż “Kamienna Łapa zachowuję się jakoś dziwnie”, czy “to on usiadł na mrowisku, coś nadal go szczypie”. Nie oszczędził ani jednego wąsa bratu, widząc, jak Tropiąca Łapa i Tygrysia Łapa siedzą w oddali i pokazują mu głupie miny – podśmiechiwał się z całej sytuacji z jego bratem oraz jego zachowaniem. Miodowa Kora nie wytrzymując w końcu zachowania Dębowej Łapy, po prostu strzepnął kikutem i odszedł do Iskrzącej Nadziei.
“Kamienna Łapo, chyba robisz sobie ze mnie nie brata, a wroga. Czy ładnie tak?”
Przeniósł swój zadowolony wzrok na owego kocura, który wpatrywał się niego morderczym spojrzeniem.
– Złość piękności szkodzi. Szkoda by mój brat nie był tak wyględny, jak reszta rodziny. Pomyślą jeszcze, że znaleźli cię na Drodze Grzmotu. – zaśmiał się, a wraz z nim Tropiąca Łapa oraz Tygrysia Łapa, którzy dosiedli się do niego, by porozmawiać, o co dokładnie Miodowa Kora wypytywał go.
***
Mianowanie Kamiennej Łapy na wojownika
Rodzina i niektóre Wilczaki zebrali się wokół Kamiennego Pióra, który właśnie pokonał Cienistą Łapę. Porywisty Dąb nie był pewien, jakie nadal mieli ze sobą stosunki, tym bardziej że nie zdążyli się ze sobą wcale pogodzić. Jednak nie zamierzał okazać tak wielkiego braku szacunku, jakim obdarzyli go, jego bracia, kiedy to on został mianowany na wojownika. Podszedł do brata, dołączając tym samym do gratulacji, jakie składał mu Miodowa Kora, jak i Iskrząca Nadzieja.
– Gratuluje braciszku, w końcu zdałeś. Trochę późno, skoro wcześniej udało się Wilgowej Goryczy, jednak zawsze lepiej późno niż wcale.
Szczerze nie wiedział, jak na to zareaguje jego brat, jednak była jedna opcja, żeby się przekonać. Mógł odpowiedzieć żartem, co świadczyłoby, że nie są już ze sobą pokłóceni lub spłakać się, jak ostatni kociak. Wtedy Porywisty Dąb raczej nie widział sensu, by próbować przeprosić brata, jeśli ten połknął gałąź, że jest takim sztywniakiem. Tylko kotki są takimi histeryczkami, no i może jeszcze Wilgowa Gorycz.
< Kamienne Pióro? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz