BLOGOWE WIE艢CI

BLOGOWE WIE艢CI





W Klanie Burzy

Klan Burzy zn贸w straci艂 lidera przez nieszcz臋艣liwy wypadek, zabieraj膮c ze sob膮 dodatkow膮 dw贸jk臋 kot贸w podczas ataku lis贸w. Przyw贸dztwo obj膮艂 Kr贸liczy Nos, kt贸remu Piaszczysta Zamie膰 odda艂 swoje 贸wczesne stanowisko, na zast臋pc臋 klanu wybrana natomiast zosta艂a Przepi贸rczy Puch. Wiele kot贸w przyj臋艂o informacj臋 w trudny spos贸b, szczeg贸lnie P艂omienny Ryk, kt贸ry tamtego feralnego dnia straci艂 kotk臋, kt贸r膮 uwa偶a艂 za matk臋

W Klanie Klifu

Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryj臋 si臋 niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedz膮. Nie ka偶dy jest jednak gotowy na zmiany, kt贸re nadejd膮 po odej艣ciu aktualnego lidera na Srebrn膮 Sk贸rk臋. Nastroj臋 w Klanie Klifu s膮 na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zd膮偶y艂 powoli odej艣膰 w zapomnienie, nawet je艣li tereny nie zosta艂y jeszcze odzyskan臋, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaj臋 si臋 by膰 ju偶 jedynie koszmarem przesz艂ych ksi臋偶yc贸w. Po nocach jednak s艂ycha膰 szepty... Du偶a cz臋艣膰 Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zast臋pczyni, kt贸ra ju偶 zdaje si臋 przygotowywa膰 do wprowadzenia si臋 do nowego legowiska. Koty snuj膮 domys艂y, rozmawiaj膮, krytykuj膮 nie tylko Pikuj膮c膮 Jask贸艂k臋, ale i nie odpuszczaj膮 na staro艣膰 Judaszowcowej Gwie藕dzie, kt贸ry nie s艂ynie z podejmowania decyzji, kt贸re przypadaj膮 do gustu og贸艂owi. Mo偶e si臋 wydawa膰, 偶e rodzina, kt贸rej zapisane mia艂o by膰 w gwiazdach uratowanie nadmorskich kot贸w, nie jest jednak tak pob艂ogos艂awiona, jak uwa偶ano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym L艣nieniem, a r贸wnie偶 tajemnicze koci臋ta, kt贸rych doczeka艂a si臋 jego adoptowana c贸rka 殴r贸dlana 艁una... To wszystko pokazuj臋 krucho艣膰 i niestabilno艣膰 rzekomej gwiezdnej opatrzno艣ci. Ciemne cienie rzucane s膮 na tereny Klanu Klifu, a widok spadaj膮cego powoli mewiego pi贸ra mo偶e by膰 ostatnim, co b臋dzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki kr膮偶膮 nad Klifiakami, czyhaj膮c na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakuj膮 niespodziewanie, szybko i z niesamowit膮 wytrwa艂o艣ci膮; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej do艣wiadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdo艂a odzyska膰 wewn臋trzn膮 stabilno艣膰? Czy krzyki skrzydlatych drapie偶nik贸w przestan膮 w ko艅cu zwiastowa膰 艣mier膰? Czy koty powr贸c膮 na drog臋, kt贸r膮 rzekomo o艣wietla Klan Gwiazdy?

W Klanie Nocy

Wiele ksi臋偶yc贸w zaj臋艂o, by Klan Nocy podni贸s艂 si臋 z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie w艣r贸d szuwar贸w nie mog艂o by膰 spokojnie, gdy偶 w szeregach wojownik贸w 偶y艂 zdrajca i morderca. Jego czyny pr臋dzej czy p贸藕niej ujrza艂y 艣wiat艂o dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskaj膮cy Potok, dost膮pi艂 egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykona艂 Sza艂wiowe Serce, ksi膮偶臋 i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem by艂o przekazanie w艂adzy dotychczasowej liderki. Klan stan膮艂 przed wyborem zag艂osowania na Mandarynkowe Pi贸ro b膮d藕 Algow膮 Strug臋, kt贸re dotychczas pe艂ni艂y rol臋 zast臋pczy艅. W demokratycznym g艂osowaniu wojownicy wybrali srebrn膮 kotk臋 jako now膮 liderk臋. Spieniona Gwiazda odesz艂a na zas艂u偶on膮 emerytur臋, gdzie ostatnie chwile swojego 偶ycia sp臋dzi艂a z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zst膮pili na ziemi臋 w blasku pe艂ni, odeszli z trzema duszami, kt贸rych cia艂a zosta艂y znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej 艣mierci klan po偶egna艂 Spienion膮 Gwiazd臋, dotychczasow膮 piastunk臋 Kotewkowy Powiew, kt贸ra niejednego z wojownik贸w wychowa艂a za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie m贸g艂 d艂ugo op艂akiwa膰 starszych, gdy偶 na ich j臋zykach znajdowa艂o si臋 imi臋 pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej w艣r贸d najm艂odszych cz艂onk贸w. Niekt贸rzy uwa偶aj膮, 偶e to z艂y omen od gwiezdnych przodk贸w, kt贸rzy jakoby ostrzegali Nocniak贸w, by Ci nie wystawiali ich przychylno艣ci na pr贸b臋.
Szybko jednak klanem wstrz膮sn臋艂a wie艣膰 o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony cz艂onka rodu. B艂臋kitna Laguna wyjawi艂 z ga艂臋zi sumaka sekret swojego brata. Ca艂emu klanu obwie艣ci艂, i偶 point od ksi臋偶yc贸w spotyka si臋 z kalek膮 wojowniczk膮 z Klanu Klifu, a na potwierdzenie s艂贸w ksi臋cia, Porywisty Sztorm wspi臋艂a si臋 na sumak i przyzna艂a, 偶e na w艂asne oczy widzia艂a, jak oskar偶ony kierowa艂 si臋 w stron臋 granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" zosta艂 uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokre艣lony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej pocz膮tek. Czy w klanie zapanuje upragniony spok贸j? Jakie liderka ma plany wzgl臋dem klanu, maj膮c w swych 艂apach w艂adz臋?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje si臋 ca艂kiem sporo – jedn膮 z wa偶niejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powsta艂y wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczk臋 imieniem Terpsychora, kt贸ra przez swoj膮 ch臋膰 zemsty, wywo艂a艂a wojn臋 mi臋dzy dwoma przynale偶no艣ciami. Nie trwa艂a ona d艂ugo, ale z ca艂膮 pewno艣ci膮 zostawi艂a w sercach przyw贸dc贸w du偶o goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, 偶e nast臋pne zgromadzenie b臋dzie bardzo nerwowe, pe艂ne nieporozumie艅 i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszed艂 z tego starcia zwyci臋sko – odebrali Klifiakom kilka kot贸w, 艂膮cznie z ich przyw贸dczyni膮, a tak偶e zaj臋li cz臋艣膰 ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka r贸wnie偶 pojawi艂y si臋 problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zab艂膮kany Omen i jego uczennica Kocankowa 艁apa. Wr贸cili jednak mocno poobijani, a z zezna艅 z艂o偶onych przez srebrnego kocura, wynika, 偶e to m艂oda szylkretka by艂a wszystkiemu winna. Za kar臋 zosta艂a wp臋dzona do izolatki, gdzie sp臋dzi艂a kilka dni wraz ze swoj膮 matk膮, kt贸ra umieszczona zosta艂a tam ju偶 wcze艣niej. Podczas jej zamkni臋cia, Zab艂膮kany Omen zmar艂, lecz jego 艣mier膰 nie by艂a bezpo艣rednio powi膮zana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzyma艂o najwi臋kszych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepcz膮, 偶e Kocankowa 艁apa przynosi pecha i nieszcz臋艣cie. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, straci艂 wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domys艂y. Na szcz臋艣cie nie wszystko, co dzieje si臋 w klanie jest z艂e. Ostatnio do ich 偶艂obka zawita艂a samotniczka Barczatka, kt贸ra urodzi艂a Wilczakom c贸reczk臋 o imieniu Trop – a trzy ksi臋偶yce p贸藕niej narodzi艂 si臋 tak偶e Tygrysek (Oba kociaki s膮 do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Dla owocniak贸w nadszed艂 trudny okres. Wszystko zacz臋艂o si臋 od 艣mierci wiekowej szamanki 艢wiergot i jej partnerki, zast臋pczyni Gruszki. Za ni膮 poci膮gn臋艂y si臋 艣mierci liderki, rozpacz i t臋sknota, kt贸re poci膮gn臋艂a za sob膮 najm艂odsz膮 medyczk臋, by sko艅czy膰 na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmar艂o wiele kot贸w, jeszcze wi臋cej wci膮偶 walczy z chorob膮, a pora nagich drzew tylko pot臋guje kryzys. Jeden z patroli mia艂 niesamowite szcz臋艣cie – natrafi艂 na grup臋 w臋drownych uzdrowicieli. Natychmiast wyrazi艂a ona ch臋膰 pomocy. Derwisz, Jaskier i Je偶og艂贸wka zostali tymczasowo przyj臋ci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkuj膮 Upad艂膮 Gwiazd臋 i dziel膮 si臋 z tubylcami zio艂ami, pomoc膮, jak i r贸wnie偶 ciekaw膮 wiedz膮.

W Betonowym 艢wiecie

nast膮pi艂a niespodziewana zmiana starego porz膮dku. Bia艂oz贸r dopi膮艂 swego, porywaj膮c Jafara i tym samym doprowadzaj膮c sw贸j plan odwetu do skutku. Wie艣ci o uwi臋zionym arystokracie szybko rozesz艂y si臋 po mie艣cie i wzbudzi艂y ogromne zainteresowanie, powoduj膮c, 偶e ka偶dego dnia u st贸p Ko艂owrotu zbieraj膮 si臋 t艂umy, pragn膮c zmierzy膰 si臋 na arenie z miejsk膮 legend膮 lub odp艂aci膰 za dawno wyrz膮dzone szkody. Bia艂oz贸r zdo艂a艂 przekona膰 samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym staj膮c si臋 jego nowym wasalem. Ci, kt贸rzy niegdy艣 stali na czele, teraz s膮 艣cigani – za g艂owy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli cz艂onkowie gangu Jafara rozpierzchli si臋 po ca艂ym mie艣cie, bezradni bez swojego przyw贸dcy. Dawna pot臋ga podzieli艂a si臋 na grupy opowiadaj膮ce si臋 po r贸偶nych stronach konfliktu. Teraz nie mo偶na ufa膰 nawet dawnym przyjacio艂om.

MIOTY

Mioty


Znajdki w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Znajdki w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku ju偶 8 lutego, pami臋tajcie, 偶eby wyleczy膰 swoje kotki!

17 lutego 2017

馃挏 Od Fioletowej Chmury - Quod dilectio amici 馃挏

Rozejrza艂am si臋 po obozie. Nie wiedzia艂am, na kogo czekam. Iskrz膮ce Futro? Nie, nie, to nie ona. Ale w takim razie, kto? Prawie nikt mnie nie lubi艂. Wyj膮tkiem jest Wspomniana 艁apa, ale ona jest z Klanu Nocy. Ja zna艂am w Klanie Burzy wszystkich, ale inni mnie nie. Albo tylko mnie ignorowali.  Westchn臋艂am. Czu艂am, 偶e powinnam znale藕膰 sobie,, Koleg贸w i kole偶anki”. Ale co艣 mi podpowiada艂o, 偶e to nie jest sprawa na t膮 chwil臋. Jedyne, co mi zosta艂o to….. Pfm….. Chyba tylko samotne polowanie. Ruszy艂am ku wyj艣ciu z obozu. Co raz cz臋艣ciej pada艂y deszcze, wi臋c ziemia nie by艂a ju偶 taka sucha. Po偶ywienia by艂o te偶 troch臋 mniej. Ale wszystkie te rzeczy s膮 normalne – nadesz艂a pora nagich drzew. Rozbieg艂am si臋. Ca艂kiem nie dawno odkry艂am, 偶e jestem ca艂kiem szybka. Uwielbia艂am biega膰. Czu艂am, jakby moje futro 艂膮czy艂o si臋 z wiatrem. Jakbym bieg艂a kilka centymetr贸w nad ziemi膮. Jakbym by艂a lekka jak pi贸rko. Bieg艂am, bieg艂am, i bieg艂am. Gwiazd wydawa艂y by膰 si臋 tylko kreseczkami pojawiaj膮cymi si臋 na u艂amek sekundy. Trudno to by艂o nazwa膰 polowaniem, ale musia艂am si臋 oderwa膰 jako艣 od tego wszystkiego. Ostatnio dziej膮 si臋 ze mn膮 dziwne rzeczy. Fizycznie, wszystko by艂o dobrze, ale reszta….. Tylko, no jakby nie czuj臋 si臋 sob膮. Nie t膮 dawn膮 sob膮. Potrz膮sn臋艂am g艂ow膮. Im wi臋cej my艣l臋, tym bardziej zaczynam bzikowa膰. Gdzie艣 z boku przemkn臋艂a mysz. Po cichu si臋 do niej zakrad艂am. Przytrzasn臋艂am j膮 艂apami i wbi艂am pazury. Gdy wzi臋艂am j膮 szybko do pyska, na j臋zyk polecia艂o mi troch臋 jej krwi. Przez chwil臋 rozkoszowa艂am si臋 jej smakiem. Taka…. Gorzka….. Upolowa艂am jeszcze troch臋 i wr贸ci艂am do obozu. Co prawda upolowa艂am tylko 2 myszy, ale mo偶e by膰. Od艂o偶y艂am je na stert臋. Odwr贸ci艂am si臋 i k膮tem oka zobaczy艂am pr臋gowany ogon znikaj膮cy za legowiskiem uczni贸w. Sta艂am i patrzy艂am w punkt, gdzie przed chwil膮 znik艂a jego ko艅c贸wka. To by艂 ogon…. Ale czyj ogon? Ogon lisa? A czy lisy nie maj膮 przypadkiem rudych ogon贸w? A no tak maj膮….. Ale czyj to by艂 ogon? A dlaczego ja w艂a艣ciwie tu stoj臋 zamiast tam p贸j艣膰?!! Gwa艂townie ruszy艂am w kierunku legowiska. Kiedy by艂am tu偶 obok wej艣cia, zwolni艂am kroku i zboczy艂am z trasy. Na szcz臋艣cie-To by艂 kot.
-E…. Cze艣膰 Dro藕dzia 艁apo.- U艣miechn臋艂am si臋. Kocur na pocz膮tku wystraszony wstrzyma艂 oddech, ale gdy zobaczy艂, 偶e to ja, jakby z ulg膮 je wypu艣ci艂.
-O, Cze艣膰 Fioletowa Chmuro.-U艣miechn膮艂 si臋 delikatnie. Rozumiem to, by艂 po prostu nie艣mia艂y, wi臋c wiedzia艂am, 偶e znaczy to tyle samo, co przywitanie.
-Mo偶e si臋 przejdziemy?- Zapyta艂am delikatnie.
-Te....Teraz?.- Przesun膮艂 si臋 troch臋 robi膮c mi miejsce. Mrugn臋艂am na znak podzi臋kowania i usiad艂am obok niego.
-No.
-A-Ale.... Jak kto艣 zauwa偶y?!
-Nie martw si臋. Wszyscy 艣pi膮. A jak co to zwalimy na mnie.- uspokoi艂am go z u艣miechem. Na opuszkach wyszli艣my z obozu. Faktycznie, nikt si臋 nie obudzi艂, i nikt nie zobaczy艂, 偶e nas nie ma, ale mimo to dopiero po dw贸ch d艂ugo艣ciach lisa czuli艣my, 偶e mo偶emy swobodnie rozmawia膰.
-To…. Jak ci si臋 wiedzie 偶ycie? Lamparci Krok nie jest ostry w nauce?- Jako艣 przy rozmowie z nim by艂am…. Rozlu藕niona. Wzruszy艂 ramionami.
-W p-porz膮dku. Ale w膮t-tpi臋, 偶ebym m贸g艂 zosta膰 wo-wojownikiem.- Zdumiona popatrzy艂am na niego.
-Nie rozumiem. Czemu tak uwa偶asz?
-No, bo… popatrz na siebie. Na przyk艂ad polujesz du偶o zdobyczy. A ja? Jestem s艂aby we wszys...tkim. Moje rodze艅stwo zawsze by艂o we wszystkim ode mnie lepsze.- Westchn膮艂 z nut膮 smutku.
-Nie martw si臋. Ja te偶 tak mam.- usiad艂am na suchej trawie, tak samo jak kocur.- Iskrz膮ce Futro we wszystkim ma zawsze o jeden procent wi臋cej. Tak samo by艂o w dzieci艅stwie. Najcz臋stszym zdaniem powtarzanym przez moj膮 siostr臋, oczywi艣cie z tych skierowanych do mnie, by艂o,, Ale z ciebie tch贸rz!” i,,S艂aaaaaaaaabiaaaaaaaak!”.- Cytuj膮c siostr臋 stara艂am si臋 zrobi膰 jak najbardziej rozwydrzony ton. K膮cik pyszczka Dro藕dziej 艁apy delikatnie drgn膮艂 w rozbawionym u艣miechu.
-No, chocia偶 mnie rozumiesz.- Mrukn膮艂. I nagle, te g艂upie robale, 艣wietliki! Czemu akurat w tedy?! Nie mog艂y sobie przylecie膰 kiedy indziej?! Wtedy najch臋tniej bym je zgniot艂a z nerwowym u艣miechem, ale na szcz臋艣cie nic takiego nie zrobi艂am. Pr臋gowany kocur wlepi艂 spojrzenie w ziemi臋. By艂o by pi臋knie, gdyby nie te CHOLERNE 艢WIETLIKI! Stwarza艂y tak膮 atmosfer臋. Tak膮….. Idealn膮, ale nie akurat na teraz. Teraz nie by艂y potrzebne.Nagle poczu艂am jaki艣 zapach, kt贸ry na pewno nie by艂 zapachem kota. Za krzak贸w wyszed艂 lisek - ma艂y, ale nie na tyle, by jeszcze by膰 z mam膮. Skoczy艂 na Dro藕dzi膮 艁ap臋, a ten uskoczy艂 z krzykiem wystraszony. Rudasek chcia艂 to zrobi膰 jeszcze raz, ale z艂apa艂am go za 艂ap臋. Z艂y, 偶e nie pozwalam mu gania膰 za Dro藕dzi膮 艁ap膮, zaszar偶owa艂 na m贸j ciemnoszary bok. Jego czarny nos ju偶 si臋 zbli偶a艂, gdy Dro藕dzia 艁apa si臋 na niego zamachn膮艂 i drasn膮艂 go po pysku. M艂ody lis nie poddawa艂 si臋,a Dro藕dzia 艁apa kontynuowa艂 atak. Niezdarnie machn膮艂 wyci膮gni臋tymi pazurami, ale trafi艂 nie w ten pysk co trzeba. Zmarszczy艂am nos. Trzeba przyzna膰, 偶e pazury ma ca艂kiem ostre. Ugryz艂am jego rudy ogon, a ten popatrzy艂 na nas, z wyrzutem 偶e nie umiemy si臋 bawi膰 i odbieg艂. Spojrza艂am na Dro藕dzi膮 艁ap臋. Opr贸cz Iskrz膮cego Futra mia艂am tylko jego. To zabrzmi dziwnie, ale poczu艂am, jak wielki, nie poddaj膮cy si臋 kr贸lik w moim brzuchu chce si臋 wyrwa膰 spod 艂ap wojownika. Miota艂 si臋, kr臋ci艂, i uderza艂 o 艣ciany 偶o艂膮dka. Uczucie nag艂ego ciep艂a wzi臋艂o si臋 z znik膮d, tak samo jak dreszcz kt贸ry przebieg艂 po moich plecach. Ewidentnie znowu co艣 si臋 ze mn膮 dzieje.
-Mo偶e... wracajmy do obozu.- zaproponowa艂am. Nadal troch臋 spi臋ty kocur pokiwa艂 g艂ow膮.
-Ale nikomu o tym nie m贸wmy- dorzuci艂.
-Z przyjemno艣ci膮.-odpowiedzia艂am. Troch臋 nieobecna wr贸ci艂am z nim do obozu. Ca艂y czas my艣la艂am ,,Fiolet, ogarnij si臋, przesta艅 si臋 na niego lampi膰!". Jak najszybciej skierowa艂am si臋 ku Legowisku Wojownik贸w. Usiad艂am tam, gdzie zawsze, w rogu, najbli偶ej Sowiego Szpona i Iskrz膮cego Futra. Kiedy by艂am uczniem, by艂o nas tylko trzech – Ja, Iskrz膮ce Futro i Ja艂owcowa 艁apa. A teraz? Wsz臋dzie wojownicy. Nie mog臋 powiedzie膰 na g艂os tego, co my艣l臋, bo zaraz kto艣 us艂yszy i zacznie plotkowa膰. Ale po prostu musia艂am chocia偶 troch臋 si臋 nad tym zastanowi膰. Co si臋 ze mn膮 dzieje? Mo偶e to przez jedzenie? Mo偶e przed 艣mierci膮 na co艣 zachorowa艂a? A mo偶e to jaki艣 kot co艣 z ni膮 zrobi艂? Tak, to na pewno inny klan! Nie, co ja wygaduj臋. To jaka艣 paranoja. Nie wiedzia艂am nic o chorobach, tym bardziej o ich objawach, wi臋c sk膮d mia艂am wiedzie膰 co mi jest? O…. Klanie Gwiazdy, pom贸偶! Nawet nie wiem do kogo si臋 zwr贸ci膰. Matka jest u dwuno偶nych, rodze艅stwo, z tego co opowiada艂a Yeardley, te偶, a tata….. jest prze艣mierd艂膮, kup膮 futra. Mimo, 偶e odszed艂, zna艂am go z opowie艣ci matki. Zachwyca艂a si臋 nim, 偶e by艂 pi臋kny, kasztanowy, silny, uczynny i szczery. Ale ja jej nie wierzy艂am. Skoro by艂 taki uczynny i szczery, to czemu nas opu艣ci艂?! Poczu艂am co艣 mokrego na w膮sach, wi臋c jak najszybciej wybieg艂am z legowiska wojownik贸w. Usiad艂am znacznie dalej, i na wspomnienie o rodzinie zacz臋艂am p艂aka膰. Po cichutku szlocha艂am by nikogo nie zbudzi膰.                  
  –Co艣 si臋 sta艂o?- us艂ysza艂am znajomy g艂os. Pokiwa艂am przecz膮co g艂ow膮. Poczu艂am jak czyi艣 ogon smyrgn膮艂 mnie po policzku, ocieraj膮c 艂z臋. Powoli otworzy艂am swoje niebieskie oczy. Dro藕dzia 艁apa przysiad艂 do mnie.
-Nie p艂acz.- powiedzia艂 cicho.- Co si臋 sta艂o?
-N….nie…..To przez rodzin臋…-ostatnie zdanie powiedzia艂am prawie niedos艂yszalnie. Wzi臋艂am g艂臋boki wdech i wstrzyma艂am oddech.- Przepraszam.- Powiedzia艂am ju偶 nie p艂acz膮c.
-To… Co z t膮 rodzin膮?- zapyta艂 troch臋…. Zatroskany?
-Nie… To nic powa偶nego…. Po prostu chcia艂abym mie膰 lepszego tat臋…..
-Zrobi艂 co艣 z艂ego?
-Nie…. Nie wiem…..To znaczy….-westchn臋艂am.- Zostawi艂 mnie i rodze艅stwo jak byli艣my mali.- Dro藕dzia 艁apa tr膮ci艂 mnie nosem.
-Nie martw si臋. Nie przejmuj si臋 przesz艂o艣ci膮...- Spojrza艂am w jego pr臋gowany pysk. Naprawd臋 umie s艂ucha膰. Jak przyjaciel.

WESO艁YCH WALENTYNEK! ♥ 褷 ♥

Brak komentarzy:

Prze艣lij komentarz