Słyszę bicie malutkiego serduszka. Porusza się bardzo szybko, jakby chciało wyrwać się z ciałka tej myszki. Gryzoń niespokojnie węszy wśród krzewów, poruszając noskiem. Nagle zaczyna grzebać w glebie i wyjmuje ziarenko, obracając je uważnie. Po chwili chrupie już spokojniej pożywienie, nie spodziewając się żadnego zagrożenia. Po przeciwnej stronie krzaków czaiłam się ja. Moje niebieskie ślepia jarzyły się w ciemności, a ja byłam coraz bliżej stworzonka. Mięśnie napięły się, zagrały pod skórą, czułam podświadomie, iż jestem gotowa do skoku. Ostatnie uderzenia serca i skok... Odbiłam się tylnymi łapami, natomiast mysz zaczęła rozpaczliwie uciekać do swojej nory. Było już dla niej za późno. Chwyciłam ją w moje ostre zęby, zacisnęła je na niej i usłyszałam już tylko cichy pisk. Z ciałka uleciało powietrze i teraz zwisało bezwładnie w moim pysku. Zadowolona z siebie, zaczęłam iść do kupki zwierzyny, którą zakopałam przy Suchym Drzewie. Ostatnie promienie słońca grzały moje szarawe futro, a ja zaczęłam cicho mruczeć. Miałam niepohamowaną chęć zapomnieć o polowaniu, ułożyć się w trawie i grzać się w słońcu. Rozmarzona przymknęłam oczy, co poskutkowało potknięciem się i poleciałam na przód. Zaczęłam wstawać z suchej ziemi, przy okazji patrząc, gdzie upadła martwa mysz. Ku mojemu zaskoczeniu, nigdzie jej nie widziałam. Otworzyłam pysk, by złapać zapach zwierzyny. Była niedaleko, ale jej zapach ciągle stawał się słabszy. Zaczęłam iść za wonią. Po chwili chód zmienił się w bieg, a piszczka nie była ani o krok bliżej. Nim się obejrzałam, wyszłam z granic klanu Klifu. Zmierzałam teraz na tereny Klanu Burzy, kompletnie się tym nie przejmując. Wtedy zobaczyłam umykające przede mną rude futro. ''Lis!''- pomyślałam z odrazą. Do moich nozdrzy doszedł okropny smród tego okropnego stworzenia. Wzdrygnęłam się i zatrzymałam ciężko dysząc. Usłyszałam cichy szelest za sobą. Obróciłam szybko łeb, wściekle sycząc. W krzakach coś niespokojnie się poruszało, drgało. Nastroszyłam długie futro, podniosłam ogon i wyplułam ze wściekłością w głosie:
-Kim jesteś i co robisz na terenie Klanu Klifu...?
Zamiast odpowiedzi, moje uszy pochwyciły dźwięk podobny do śmiechu Dwunożnych. Z krzaków wyszedł ładny, pręgowano- śnieżny kocur o niebieskich oczach. Usiadł, najspokojniej w świecie, i ze stoickim spokojem odparł:
-Kochana, Klan Klifu jest trochę daleko. To tereny Klanu Burzy, uciekaj stąd.-jego ogon zaczął uderzać w ziemię, a on sam powstał, ze zjeżoną na grzbiecie sierścią.
Otworzyłam delikatnie pysk, łowiąc zapach. Faktycznie, nie poczułam tu żadnego zapachu Klanu Klifu. Czułam tylko zapach tego kocura no i zapach Klanu Burzy. Poczułam uścisk strachu i przerażenia. A co, jak ten kot zawiadomi resztę? A ja zostanę więźniem? Albo, gorzej... Dowie sie o tym Onyksowa Gwiazda? Znów usłyszałam ten dziwny dźwięk wydawany przez kota.
-Ale śmierdzisz strachem. Jesteś wojownikiem, czy domowym kotkiem, który boi się strasznych, dzikich kotów?
-Nie Twój interes, jakie mam korzenie.-rozeźlona miauknęłam.- A teraz, nie będę Ci już przeszkadzać, pręgusku, pozwól, że odejdę.
Zostawiłam zaskoczonego kocura i zaczęłam zmierzać na swoje tereny. Nagle poczułam, jak coś łapie mnie boleśnie za ogon.
-Czekaj, czekaj. Myślisz, że tak Cię łatwo puszczę?-pręgowany kocur wypluł mój puszysty ogon i styknął się pysk w pysk.
-Sam przed chwilą tak miauknąłeś.-udałam zdziwioną i wyminęłam kota z drugiej strony.
Usłyszałam pełen wściekłości syk. Głośny stukot łap na glebie i poczułam czyjeś pazury zanurzające się w moim grzbiecie. Wrzasnęłam z bólu. Przerwróciłam się na grzbiet, miażdząc kota. Turlałam się trochę, dopóki nie poczułam kłów w moim karku. Natychmiast się obróciłam i wgryzłam się w przednią łapę kocura. Ten natomiast przegryzł mi ucho. Z impetem wzięłam go w kły i odrzuciłam, ciężko dysząc. Krew z mojego ucha płynęła powoli po pysku, ograniczając mi widzenie.
-N...Nieźle walczysz...-słyszałam ciężkie sapanie kota.-J...Jak na kogoś... Ta...Takiego...
-Ty też...Jak na.... Takiego... Kotka...-odparłam.
Przez chwilę zaległa cisza. Było słychać tylko nasze przyśpieszone oddechy.
-Wiesz... Dam Ci już... Odejść... Tak... Przy... Okazji, jestem... Burzowe... G...Gardło.-kocur podniósł łeb.
-Ja... Jestem Wieczorna Piesń.-miauknęłam, już uspokojona.
Wtedy nasze spojrzenia się spotkały.
(Burzowe Gardło?)
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz